Czy podpisywać zdjęcia? A może znak wodny?

Myślę, że tytułu tłumaczyć nie trzeba i od razu możemy przejść do sedna tematu.

Podpisywanie zdjęć. Oznaczanie ich swoim logiem bądź też znakiem wodnym zawierającym więcej informacji, np. adres strony. Wśród nas – fotografów – są i przeciwnicy i zwolennicy tej praktyki. Oznaczanie zdjęć niejeden ma cel.

Jedni zabezpieczają się w ten sposób przed złodziejami (jakby ci nie potrafili poradzić sobie ze znaczkiem wodnym ;)), dla innych jest to forma reklamowania się i publikując swoje zdjęcie z góry zakładają, że poleci ono daleko w świat i będzie sławić jego kunszt i imię, jeszcze inni celują w wyniki wyszukiwania obrazów za pomocą wyszukiwarek. Są też tacy, którzy robią to po prostu, bo i inni to robią i tak jest profeszynalnie. Znajdą się też tacy, którzy rezygnują z wtapiania informacji o autorze w kadr i w zamian dbają o to, aby zdjęcie zawsze było gdzieś obok podpisane. Opcja nie do pomyślenia dla tych pierwszych :)

Właściwie mało ważne jest kto i w jakim celu wkleja w kadr dodatkowe rzeczy. Nie chcę nikogo do niczego nakłaniać, czy tam przekonywać. To sprawa indywidualna i dajmy jej spokój. Pragnę tylko zwrócić uwagę na to, że nie zawsze podpisywanie i oznaczanie zdjęcia jest wskazane. Pomijam kwestie estetyczne i sprawy świętego spokoju, bo jedno jest kosztem drugiego.

Chciałbym tylko, abyście Wy, drodzy fotografowie krzyczący ze swoich zdjęć, że to Wy je zrobiliście, zastanowili się, czy te zdjęcia, które tak pieczołowicie znaczycie, zasługują na to w ogóle?

Czytaj całość…

Czy bycie amatorem to powód do wstydu?

Profesjonalizm kontra amatorstwo. Zawodowstwo kontra hobby. Któremu, Twoim zdaniem, należy się palma pierwszeństwa? Co jest lepsze? Co winno być fotograficznym priorytetem? Na czymś skupić? Z czego być dumnym, a czego się wstydzić?

„Na wesele weźcie sobie profesjonalnego fotografa.”. Słusznie. Profesjonalista, zawodowiec, to wyjadacz, dla którego taki ślub to chleb powszedni i – żeby pozostać w temacie pieczywa – bułka z masłem. Łazi co weekend, rocznie oddaje klientom dziesiątki tysięcy zdjęć, więc takiego brać jest najlepiej. To pewniak. I rutyniarz. A nie jakiś, za przeproszeniem, amator.

Amatorskie zdjęcie ślubne - panna młoda w samochodzie

Amatorszczyzna, ale przynajmniej będą wiedzieć, że to była wysiadka przed lokalem.

Czytaj całość…

Zaraź się koszykówką – III edycja – zdjęcia

Zaraź się koszykówką 2012 - zdjęcia

Zaraź się koszykówką 2012

Czytaj całość na fotoblogu…

Pierwszy raz z wizażystką

Sesja zdjęciowa w Dębicy z wizażystką

Modelka: Sylwia, make-up: Iza

Czytaj całość na fotoblogu…

Jak krople wody… w fontannie

Jak krople wody w fontannie - sesja zdjęciowa w Dębicy

Jak krople wody w fontannie

Czytaj całość na fotoblogu…