Witold Królikowski w akcji
8 maja 2012 | Kategoria: Praktyka | Komentarzy: 12
Tym razem zaserwuję Wam wpis okraszony zdjęciami, będący krótkim materiałem z pleneru ślubnego, na który wprosiłem się na krzywy ryj, w buciorach i na domiar wszystkiego zabrałem ze sobą kolegę :)
Mózgiem sesji i pierwszymi skrzypcami był Witold Królikowski (www.witoldkrolikowski.pl) – pochodzący z Pustkowa Osiedla, a mieszkający we Wrocławiu fotograf, którego warsztat od dawna miałem ochotę podejrzeć. Dla tych z Was, którzy cenią wyróżnienia dodam, że należy on do AG|WPJA (Artistic Guild of the Wedding Photojournalist Association) – międzynarodowej organizacji zrzeszającej najlepszych fotografów ślubnych.
Niedawno nadarzyła się okazja na małą wymianę uprzejmości związanych z naszą działalnością fotograficzną. On: zawodowy fotograf ślubny, a ja: zapalony fotoamator i bloger. I tak na naszym spotkaniu w plenerze zyskali wszyscy i właśnie to jest w tym wszystkim najpiękniejsze! Witek zarobił wpis – jak by nie patrzyć – reklamujący go. Ja podglądnąłem to, co chciałem i od razu jest mi z tym lepiej. Kolega mój zadał mnóstwo pytań i na każde z nich dostał odpowiedź. A młoda para? Młoda para ma zdjęcia nie od jednego, ale od trzech fotografów. Czyż nie wspaniale jest być dla siebie miłym? :)

Witold Królikowski
Szczur
27 kwietnia 2012 | Kategoria: Myślę sobie..., Zdjęciowo | Komentarzy: 13
Nigdy specjalnie nie zastanawiałem się nad tym, czy i jakiemu zwierzęciu będę robił zdjęcia, ani jak taka sesja będzie wyglądać. Kotu? Psu? Nie interesowało mnie to, bo i po co? No, koty są wdzięcznym tematem – tak wdzięcznym, jak oklepanym. Gdyby mnie ktoś jednak poprosił o zdjęcia swojego kociego pupila, to zgodziłbym się. I to właściwie jedyny wniosek, do jakiego doszedłem dywagując o fotografii zwierząt.
Życie pisze swoje własne scenariusze i nierzadko o tym przypomina nam – panom własnego losu :) I taki kolejny scenariusz odegrałem dziś, bo reżyser wykorzystał moją spostrzegawczość i fakt, że zwykle oczy mam dookoła głowy, a sprzęt pod ręką, gotowy do akcji w ciągu kilku sekund.
I tak było i tym razem. Wyjrzałem przez okno i moja uwagę przykuło brązowe coś, co kokosiło się w przyblokowym trawniku. Jeż? Szczeniak? Jakiś domowy gryzoń? Kociak? Rozejrzałem się dookoła, ale nie zauważyłem nikogo, kto mógłby być właścicielem tego stworzenia. „To musi być coś dzikiego i bez względu na to, czym się to żyjątko okaże być, już jest ono dla mnie interesującym obiektem. Nie każdego dnia, przed samą klatką, w centrum osiedla, wyleguje się w słońcu taki mały dzikus”.
Czytaj całość…
Teatr Kurtyna przedstawia: „Lichwiarz” – zdjęcia z premiery
4 marca 2012 | Kategoria: Zdjęciowo | Komentarzy: 6
Wczoraj, tj. w sobotę 3 marca, na scenie Domu Kultury „Śnieżka” w Dębicy miała miejsce premiera spektaklu „Lichwiarz”, powstałego na podstawie opowiadania „Łagodna” Fiodora Dostojewskiego. Spektakl przygotowali artyści dębickiego Teatru Kurtyna. Wystąpili: Robert Kuźniar, Klaudia Surdel, Marta Płoszczyca, Józef Wilczyński, Zofia Pieniążek, Michał Smoła, Jan Maślanka, Jerzy Kosiba. Adaptacja tekstu, scenariusz i reżyseria spoczęła na barkach Ewy Korczyńskiej; pomoc realizacyjna udzielił Jan Michalak, który także zajął się opracowaniem muzycznym i scenografią, a oświetlenie było dziełem Krzysztofa Czerni. Jeśli kogoś lub coś pominąłem, poprawię, gdy tylko takowe braki stwierdzę. A o czym opowiada „Lichwiarz”, przeczytacie TUTAJ.
Koneserów z góry przepraszam za umieszczenie zdjęć, których publikację oni by mi odradzali (w imię możliwie najwyższego poziomu galerii). Ten wpis jest skierowany do ludzi, którzy spektakl widzieli (albo i nie) i chcieliby zobaczyć go na zdjęciach. Tak więc uprzedzam, że galerie w tym wpisie nie jest złożona na zasadzie portfolio (best of the best), ale ma zawierać pełny materiał z przedstawienia. Niestety, dwa szczególne momenty umknęły mojej uwadze: roztrzaskanie jajka (ułamek sekundy po „portrecie z jajem” – nie zdążyłem) i samobójstwo żony tytułowego Lichwiarza (strzał w głowę, przy łóżko za parawanem, gdzie przez wizjer aparatu niewiele było widać). Jeśli więc ktoś z Was wybiera się na ten spektakl, to niech się przygotuje właśnie na wyżej wymienione sceny.
„Lichwiarz” bardzo mi się podobał. Był mocny, robił duże wrażenie. Świadczyć o tym może widownia: huragan oklasków na stojąco, przy milczących jednocześnie ustach. Zapraszam do obejrzenia zdjęć.
Stregesti Studio – studio nagrań
7 stycznia 2012 | Kategoria: Zdjęciowo | Komentarzy: 4
Nigdy nie wiesz, co cię w życiu czeka. Można być pewnym, że czegoś nigdy nie będzie się robić, by za kilka, kilkanaście lat tę pewność przed samym sobą odszczekać. To jednak i tak pikuś, ponieważ czasem przychodzi robić rzeczy, które nigdy by nawet przez myśl nie przeszły.
Kiedyś z Draqiem nagrywaliśmy rap. Do głowy by mi wtedy nie przyszło, że choć za kilka lat z muzyką się rozstanę, to u Draqa i tak będę bywał w bardziej ambitnych celach, niż piwko czy wódka :) Gdyby lat temu kilka ktoś powiedział mi, że w styczniu 2012 Draqu oficjalnie otworzy swoje własne studio nagrań, a ja tam będę w charakterze fotografa, to na bank skwitowałbym to śmiechem. A jednak…

Studio nagrań dźwiękowych Stregesti Studio
W dalszej części wpisu obejrzycie kilka zdjęć z Stregesti Studio, na samym końcu wpisu znajdziecie ciekawostkę w postaci linków do dwóch kawałków tandemu Ja&Draqu, a na stronę studia nagrań traficie za pośrednictwem adresu http://stregesti.com
Nokia N900 i Carl Zeiss Tessar 5,2mm f/2.8
18 grudnia 2011 | Kategoria: Sprzętowo, Zdjęciowo | Komentarzy: 9
We wpisie „Łomoszoping. Zakupowa fotografia komórkowa” narzekałem na swój ówczesny telefon, jakim był Samsung GT-S5620 (Monte). Miał on bardzo bardzo kiepski aparat, a na tę ocenę największy wpływ miało przede wszystkim przez bardzo wolne zczytywanie danych z matrycy.
Bez większego pośpiechu rozglądałem się za telefonem, który wyposażony byłby w przyzwoity aparat fotograficzny. Już pal licho optykę – tu bym musiał mieć bezlusterkowca z naleśnikiem i wbudowaną funkcją wykonywania połączeń telefonicznych i obsługi wiadomości SMS.
Przypadek chciał, że rozczytałem się w specyfikacji Nokii N900 – telefonu, którego premiera miała miejsce przed dwoma laty. W tej branży to epoka, jeśli nie dwie, ale… przynajmniej teraz kosztuje dwa, jak nie trzy razy mniej, niż w chwili wejścia na rynek.
Poczytałem o telefonie, poczytałem o aparacie weń wbudowanym… Spodobała mi się ta N900! Rozdzielczość 5 MPix uznałbym za wabik marketingowy, gdyby obraz na matrycę padał przez plastikową soczewkę, ale w tej Nokii zastosowano obiektyw, którego nazwę znali już nasi prapradziadkowie!
Carl Zeiss Tessar w wersji na komóry! Z Auto Focusem! Do tego dwie diody udające lampę błyskową, które mogą skutecznie robić za latarkę (dodatkowa aplikacja) i oświetlenie w trakcie filmowania (dodatkowa aplikacja). Do tego wysuwana klawiatura qwerty, Maemo zamiast Androida, Symbiana czy innego modnego systemu i jeszcze kilka cech, które ustawione w dwuszeregu nie pozostawiły wątpliwości: to telefon, jakiego szukałem!

