Szczur
27 kwietnia 2012 | Kategoria: Myślę sobie..., Zdjęciowo | Komentarzy: 13
Nigdy specjalnie nie zastanawiałem się nad tym, czy i jakiemu zwierzęciu będę robił zdjęcia, ani jak taka sesja będzie wyglądać. Kotu? Psu? Nie interesowało mnie to, bo i po co? No, koty są wdzięcznym tematem – tak wdzięcznym, jak oklepanym. Gdyby mnie ktoś jednak poprosił o zdjęcia swojego kociego pupila, to zgodziłbym się. I to właściwie jedyny wniosek, do jakiego doszedłem dywagując o fotografii zwierząt.
Życie pisze swoje własne scenariusze i nierzadko o tym przypomina nam – panom własnego losu :) I taki kolejny scenariusz odegrałem dziś, bo reżyser wykorzystał moją spostrzegawczość i fakt, że zwykle oczy mam dookoła głowy, a sprzęt pod ręką, gotowy do akcji w ciągu kilku sekund.
I tak było i tym razem. Wyjrzałem przez okno i moja uwagę przykuło brązowe coś, co kokosiło się w przyblokowym trawniku. Jeż? Szczeniak? Jakiś domowy gryzoń? Kociak? Rozejrzałem się dookoła, ale nie zauważyłem nikogo, kto mógłby być właścicielem tego stworzenia. „To musi być coś dzikiego i bez względu na to, czym się to żyjątko okaże być, już jest ono dla mnie interesującym obiektem. Nie każdego dnia, przed samą klatką, w centrum osiedla, wyleguje się w słońcu taki mały dzikus”.
Czytaj całość…
Poziom wody w Wisłoce rośnie – stan na 26 lipca 2011
26 lipca 2011 | Kategoria: Pozostałe, Zdjęciowo | Komentarzy: 2
Trzy dni temu opublikowałem zdjęcia przedstawiające poziom wody w Wisłoce w dniu 22 lipca (KLIK). Wydawało się wtedy, że sytuacja nie pogorszy się tak bardzo, jak to obecnie ma miejsce. Przez trzy dni poziom wody w rzece wyraźnie się podniósł – o czym usłyszałem dziś rano w radio – a deszcze wróciły i nie odpuszczają. Mimo wszystko mam nadzieję, że nie będzie powtórki sprzed roku. Do tej brakuje jeszcze dobrych kilka metrów. Na oko z 10, ale co ja się tam znam ;)
Dla zainteresowanych tematem mam kolejną garść zdjęć – tym razem z dnia dzisiejszego. Zrobiłem je o podobnej porze, co poprzednie, czyli między godziną 17 a 18. Tym razem więcej ujęć z większej ilości miejsc. Zapraszam do obejrzenia. Na walory artystyczne nie liczcie ;)
Poziom Wisłoki w Dębicy – 22 lipca 2011
23 lipca 2011 | Kategoria: Pozostałe, Zdjęciowo | Komentarzy: 7
Zawsze po obfitych opadach przedstawiciele gatunku ludzkiego zamieszkujący okolice naturalnych wodopojów udają się nad brzegi tychże, aby obserwować poziom wody. Robią to w celu oceny ewentualnego zagrożenia dla ich betonowych osad i dobytku w nich zgromadzonego. Liczba obserwujących jest wprost proporcjonalna do poziomu wody w okolicznej rzece.
Wybrałem się wczoraj w okolice sztuczne progu na rzece Wisłoce. Z daleka widać było, że betonowy punkt obserwacyjny świeci pustkami. To chyba dobrze – znaczy to ni mniej, ni więcej, że poziom rzeki nie jest jeszcze alarmujący. Wysoko i mętnie, ale bezpiecznie.
Stan Wisłoki z dnia 26 lipca 2011 znajdziesz tutaj
Niniejszy wpis i poniższe zdjęcia były na wczoraj, ale w natłoku innych zajęć nie zdążyłem. Dodatkowo za wyprawę przyszło mi zapłacić zdrowiem – na szczęście opłata była symboliczna. Ubrany byłem lekko – jak do sklepu obok – a nad rzeką niemiłosiernie wiało i do tego w powietrzu unosiły się mikrokropelki wody. Teraz kicham, mam dreszcze i łeb boli mnie niemiłosiernie, ale co tam. Grunt, że zobaczyłem i kilka zdjęć zrobiłem.
Taka tam ulewa z takiego tam okna
19 lipca 2011 | Kategoria: Pozostałe, Zdjęciowo | Komentarzy: 3
Z głębokiego skupienia nad pracą wyrwało mnie potężne pieprznięcie. To piorun w coś trafił, całkiem blisko. Wręcz bardzo blisko. Dopiero wtedy zauważyłem, że ta burza, która zza klosza koncentracji, zdawała się (jak zwykle) omijać moją lokalizację szerokim łukiem, tym razem hukiem gromu dała znać, że oto przybyła i jest tu. A razem z nią deszcz. Nie, nie deszcz. Ulewa. Rzęsista ulewa. Taka, jak dwa lata temu, kiedy zalało kawał miasta.
- Będzie powtórka?
- Raczej nie – z bliska odpowiedział kolejny grom
Wyłączyłem komputer, wyłączyłem radio, a nawet odłączyłem przedłużacze. Tak na wszelki wypadek. Bo skoro burza w końcu dotarła i szaleje nad moją głową, lepiej dmuchać na zimne. Chcę skończyć robociznę, nad którą siedziałem i chcę mieć możliwość działania wtedy, kiedy będę miał ochotę. Zepsuta lampa wystarczy.
Co robić w tę burzę? Wszelkie rozrywki wymagające gniazdka w ścianie odpadają. Aparat! Zdjęcia! No przecież! Tylko, że nie mam ochoty wyłazić w ten prysznic. Zdjęcia z okna? Nic ciekawego. Gdybym wcześniej zauważył zbliżającą się burzę i wiedział, że odłączę się od prądu, to pewnie wyskoczyłbym z aparatem gdzieś na miasto. A tak to zostaje…
Okno.
Podszedłem do i spojrzałem w dół: na tle cieni rzucanych przez drzewa pięknie rysowały się smugi deszczu. „A gdyby jednak?”
Sięgnąłem aparat, zasiadłem w pełnym manualu i zacząłem kombinować. Ciemno: iso-800 przy f/2.8 dawało 1/80 – 1/100s. Hmm… takie warunki, że musi coś z tego wyjść, nawet z nieciekawie usytuowanego okna. I wyszło. Gdy już burza odeszła w rejony, którymi zwykle mnie omija, wróciłem do pracy. Ale wcześniej dokończyłem zdjęcia z okna. Oto one.
Czytaj całość…


