Olympus: jak sprawdzić przebieg migawki?

Olympus

Olympus

Myślę, że ten krótki wpis przyda się tym, którzy zamierzają sprzedać lub kupić lustrzankę Olympusa. Ilości zrobionych zdjęć można sprawdzić w tzw. menu serwisowym.

Aby dostać się do serwisowego menu, należy wykonać następujące czynności:

1) włączyć aparat

2) otworzyć komorę kart pamięci

3) wcisnąć MENU+OK (razem) – na wyświetlaczu powinien pokazać się model aparatu

4) naciskać po kolei przyciski GÓRA – DÓŁ – LEWO – PRAWO – SPUST MIGAWKI – GÓRA

Poprawnie wykonana kombinacja z punktu nr 4 spowoduje wyświetlenie menu serwisowego. Aby przejść do liczników (Page 2 w Menu Serwisowym), należy wcisnąć przycisk PRAWO.

Dostępne informacje:

R – całkowita liczba wykonanych zdjęć

S – licznik zdjęć z lampą błyskową

C – licznik podniesień lustra

U – licznik uruchomień systemu strząsania kurzu z matrycy (SSWF)

V – licznik uruchomień trybu LiveView

B – licznik zdjęć zrobionych z włączoną stabilizacją matrycy

Czytaj całość…

Olympus E-5 – jednak…

Wielu liczyło na rewolucję w systemie Olympusa, spore nadzieje wiążąc z następcą modelu E-3, który zadebiutował dokładnie 35 miesięcy temu. Niestety, przez trzy lata Olympusowi udało się ledwie odgrzać kotleta, który do tej pory był wizytówką jego kuchni… Dziś rano pokazano światu korpus E-5.

Olympus E-5

Olympus E-5

Dla jednego szklanka do połowy pełna, dla innego w połowie pusta. Wygląd (według mnie doskonały) nie stracił nic z poprzednika, za to w środku może być rewelacja. Może nie rewolucja, ale wzmianka o nowym procesorze wyciskającym rzekomo cuda z nowej matrycy jest tym czynnikiem, który sprawił, że łzy nie trysnęły jak beksom w japońskich kreskówkach ;)

Olympus E-3 vs E-5

Olympus E-3 vs E-5. Większe różnice w wyglądzie z drugiej strony (za sprawą większego wyświetlacza)

Generalnie nie ma czym płakać. Olympusowi E-3 niczego nie brakowało, a jedynie na matrycę można było narzekać. Jeśli więc ten mankament poprawiono, to Olympus E-5 może okazać się niczego sobie aparatem dla wymagających.

Czytaj całość…

Olympus E-D1, czy jednak E-5? Na to pytanie już jutro może paść odpowiedź

Zaczyna się odliczanie do momentu, w którym Olympus zaprezentuje światu nowy model swojego topowego aparatu – następcy modelu E-3. Od wielu miesięcy krążą rozmaite, często wzajemnie wykluczające się ploty. Im bliżej premiery, tym mniej wiadomo, a tym, którym cokolwiek wiadomo, zaczyna brakować pewności.

Projekt modułowej lustrzanki Olympus MDN

Projekt modułowej lustrzanki Olympus MDN. Na tym pomyśle miał zostać oparty E-D1

Życie czy śmierć?

Już za kilkadziesiąt godzin Olympus, za sprawą nowego topowego body systemu 4/3, ogłosi swój wybór między życiem, a śmiercią.

Coraz więcej ludzi jest zdania, że producent postanowił uśmiercić system 4/3, który od początku skazany był na porażkę, by swoje siły skoncentrować ma na bezlusterkowcach systemu mikro4/3. Moim zdaniem system 4/3 wcale nie jest głupi, wręcz przeciwnie: z głową zaprojektowany, optycznie niedościgniony, z jedną achillesową piętą w postaci kiepskiej matrycy. Przy dzisiejszych technologiach i rozsądnej liczbie Mpx wystarczyłoby zmienić dostawcę sensorów na firmę, która robi je najlepiej, np. Sony i problem z szumami/słabą dynamiką rozwiązany.

Niektórzy jednak twierdzą, że Olympus w tajemnicy przygotowuje wielkie WOW – prawdziwą bombę, której eksplozji rozbłysk przyćmi wszystkie inne premiery tegorocznych targów Photokina. Ten scenariusz zyskuje na prawdopodobieństwie, jeśli wziąć pod uwagę wzrost nasilenia sprzecznych doniesień w miarę zbliżania się dnia premiery. Im bliżej do 14 września (daty wiązanej z premierą następcy Olympusa E-3), tym częściej i głośniej – oczywiście nieoficjalnie, pod znakiem plotki – mówi się o tym, iż topowe body będzie jedynie odgrzanym poprzednikiem. Że będzie 12 zamiast 10 Mpx, że dodane zostanie video (jakieś, bo nie wiadomo, czy HD) i kilka dziesiątych cala do LCD. Jeśli tylko tyle nowości przez 3 lata, to albo jest to ściema, albo wyrok śmierci, z dołączonym formularzem aktu zgonu.

Czytaj całość…

Pentax K-5 – jego zdjęcie i moje dylematy

Zawsze miałem słabość do niszowych marek i nigdy tego nie kryłem. Świat fotografii dziwnym trafem dostosował się do moich preferencji, bowiem uznawane za niszowe Olympus i Pentax również designem najlepiej trafiają w moje gusta.

Bardzo, bardzo, bardzo ładnie wygląda K-5. Ostro, odważnie, mocno, męsko. Zupełne przeciwieństwo półprofesjonalnego modelu innej firmy, z którym K-5 najprawdopodobniej będzie bezpośrednio konkurował. Świetny design, powtarzam raz jeszcze!

Pentax K-5

Pentax K-5: wymiary: 131 x 97 x 73mm, waga: 770g, 16,2 MPx (CMOS Sony Exemor), 18 punktowy AF, ISO 200-12800 (rozszerzalne 50-25600), sugerowana cena: 1699$ (samo body) - info ze strony k-rumors.com, tam też więcej informacji

To jest właśnie aparat; spora bryła kryjąca solidny mechanizm mający robić, co do niego należy. Nie potrafię powstrzymać się od porównywania Pentaxa K-5 do dwucyfrowego modelu innej firmy, który sprawia wrażenie, jakby zaprojektowali go inżynierowie Lamborghini z działu aerodynamiki. I ten otwór mikrofonu… Może producent wie już o jakimś nowym, nadchodzącym trendzie, wedle którego do gamy różnorakich testów aparatów fotograficznych dojdzie pomiar współczynnika oporu powietrza?

Czytaj całość…

Zuiko Digital ED 40-150mm f/4.0-5,6 – nie test, ale…

…ale moja subiektywna opinia o tym budżetowym obiektywie. Ów 40-150mm kupiłem z Olympusem e-520 w zestawie dual kit: 14-42mm f/3,5-5,6 i właśnie tytułowy lens. Było to moje pierwsze spotkanie z lustrzanką systemu 4/3, o której wcześniej wiedziałem tylko tyle, ile sam w necie wyczytałem. Aha, swoje grosze dorzucił Bodek, posiadacz e-510.

Prawdą jest, że optyka Zuiko jest genialna! W komentarzach do testów tych obiektywów nie brak wyrazów zachwytu i zazdrości ze strony użytkowników innych systemów. Nie są to przesadzone peany, ponieważ…

No właśnie: system 4/3 został zaprojektowany od zera, z myślą o uzyskaniu jak najlepszej jakości obrazu na całej powierzchni kadru. Udało się to i tej jakości skapnęło trochę także użytkownikom sprzętu z niższej półki. Sprzedawanemu w zestawie z lustrzankami o trzycyfrowej numeracji obiektywowi Zuiko Digital 14-42mm zarzucić można co najwyżej plastikowy bagnet, no bo optycznie jest świetnie. Gorzej sprawy się mają z drugim kitem, tytułowym Zuiko Digital 40-150mm f/4-5,6. Ten, jak na obiektyw Zuiko, rozczarowuje i to dosyć mocno. Choć z drugiej strony, jeśli wziąć poprawkę na jego cenę…

Zuiko Digital 40-150mm f/4-5,6

Zuiko Digital 40-150mm f/4-5,6

Największą wadą tego obiektywu są jego problemy z ostrością. Trzeba wiele zdjęć przez to szkło zrobić, aby nauczyć się z nim żyć i wiedzieć, jak unikać rozczarowań.

Czytaj całość…