Jak wykorzystać zastane światło i cienie?

Wykorzystanie zastanego światła

Założenie było takie, aby twarz oświetlało światło wpadające z jednego wlotu wiaduktu, za tło miała robić jasna plama wylotu, a rola naturalnej ramy przypadła ścianom prostokątnego wiaduktu. Nie wyszło idealnie równo, ale winą za to obarczam kałuże i błoto pod nogami oraz sprzęty poukładane w względnie suchych miejscach.

Czytaj całość na fotoblogu…

Łomoszoping. Zakupowa fotografia komórkowa

Czytaj całość na fotoblogu…

W obliczu kiczu fotografia jest jak radio

Już jakiś czas temu zauważyłem, że z dużą łatwością przychodzi mi odnajdywanie analogii między różnymi zjawiskami. Porównywałem fotografię do kobiety (klik), a charakterystyką aparatów fotograficznych pokryłem charakterystykę samochodów (klik). Dziś natomiast – dosłownie przed chwilą – w mojej głowie kolejny raz zapaliła się kontrolka informująca o uchwyceniu analogii.

Wiele razy wspominałem o tym, jak strasznie drażni mnie głupota i płycizna w fotografii i o tym, że mam cholerną alergię na tandetę i kicz. Teraz dodam, że na podobne symptomy chałtury – dyktowanej zwykle komercyjnym charakterem – reaguję podobnie również w innych aspektach codzienności.

Kiczem trąci wszystko, co jest komercyjne, masowe; co ma świecić i przyciągać formą, nęcić otoczką i łatwo zdobywać odbiorców/nabywców. Muzyka, film, stacje radiowe, kulinaria, programy telewizyjne, fotografia…

Wszystko to jest teraz niesamowicie płaskie, niesamowicie płytkie i niesamowicie sztuczne, ale takie same są też umysły ludzi, którzy ten plastik łykają. Płaski, sztuczny obraz w spłaszczonych, szukających iluzji oczach przyjmuje się jednak, ponieważ poddany jest zabiegom mającym na celu nadanie realizmu wszystkiemu, co jest go pozbawione.

Technologia 3D próbuje udawać rzeczywistość, a towarzyszący jej, wielowarstwowy, kolorowy lukier jest tak skonstruowany, by niedociągnięcia obecne w jednej warstwie polewy były tuszowane przez pozostałe warstwy, lub żeby uwagę od tych niedociągnięć skutecznie odwracały wszechobecne fajerwerki. Wielu to kupuje, łyka i wraca po jeszcze. Nikt nie myśli, bo każdy patrzy i nikt nie zauważa, bo każdy zaślepiony jest absurdem.

Rzeczywistość jest zbyt trudna, a samodzielne myślenie jest passé

Proces wychowywania odbiorców coraz większego kiczu trwa długo i przebiega etapami. Ludzi odmóżdża się stopniowo, coraz bardziej i bardziej, uzależniając od dziadostwa i wtłaczając w ich mózgi przekonanie, że właśnie to dziadostwo jest zajebiste. W porównaniu do trójwymiarowej iluminacji, rzeczywistość – ta prawdziwa – jest szara, nieciekawa, nudna, trudna do ogarnięcia i sprzeczna z marzeniami. Bo logicznym jest, że ludzie pójdą w tę stronę, w której spodziewają się spełnienia swych pragnień. Nie mogąc wyjechać do Irlandii zapragną stworzyć ja u siebie. W radosnym, kolorowym świecie złudzeń wszystko jest proste, podane na tacy, takie… wyreżyserowane. Nic, tylko brać, żreć i wołać o dokładkę.

Czytaj całość…

Draconica WOŚP 2011 video by Hawira Cinema

Z niecierpliwością czekałem, aż Mateusz udostępni nagrane przez siebie video z XIX finału WOŚP, który odbył się 9 stycznia 2011 roku. Na jego stronie Hawira Cinema (klik) można już obejrzeć nagranie występu dębickich tancerzy ognia „Draconica” (klik), o którym to występie pisałem pięć wpisów temu („Dębickie światełko do nieba, czyli Draconica podczas XIX Finału WOŚP” – klik).

Oto film. Uważni obserwatorzy – nawet ci, którzy mnie nie znają, ale widzieli zdjęcia – nie powinni mieć trudności z rozpoznaniem mojej skromnej osoby :)

Czytaj całość…

Aparaty są jak samochody. A Ty? Jakim jesteś kierowcą?

Dziwnie się poczułem – aż mi w głowie zawirowało. Trwało to zapewne ułamek sekundy, ale w tej krótkiej chwili przez moją świadomość przemknął cały ten wpis. Choć jeszcze w głowie mi od tego grzechotało, to wiedziałem już, że zaraz siądę do pisania.

Wpis powstał w ułamku sekundy, ale spisanie go potrwa dłużej. Również dłużej, niż zrodzenie się pomysłu w głowie, trwać będzie przeczytanie tego, co ponizej naskrobałem – albo raczej wyklikałem.

Czyż nie tak samo jest z fotografią?

W ułamku sekundy powstaje zdjęcie, ale to jest tylko uchwycenie i naświetlenie chwili. Proces przetwarzania tego ułamka sekundy trwa o wiele dłużej – jest to jednak konieczne, aby móc obraz odtworzyć i utrwalić w postaci, w jakiej możemy pokazać go innym. Mogę więc śmiało stwierdzić, że pisząc ten tekst, wywołuję myśl, byście i Wy mogli się z nią zapoznać.

Możliwe, że nie będzie to nic odkrywczego, ale w życiu już wiele razy przychodziło mi się przekonać, że czasem najbardziej błahych i oczywistych spraw nie jesteśmy świadomi. Szukamy, a mamy, lub też poznajemy, choć znamy – tylko dlatego, że nie zdajemy sobie z tego sprawy. Więc jeśli nawet dziewięciu na dziesięciu czytającym ten wpis porównanie fotografii do samochodu już od dawna jest znane, to ta jedna osoba, która nie była tego podobieństwa świadoma, jest tym powodem, dla którego niniejszy tekst popełniam.

Wróćmy do pierwszego akapitu. W tamtej chwili trzymałem w dłoniach Porsta i spokojnie bawiłem się ustawieniami ekspozycji, nie planując jednak zrobić zdjęcia. Ot, takie zwyczajne przepalenie silnika, który ten przez dłuższy czas był w bezruchu.

Kręciłem pokrętłem czasu migawki i pierścieniem przysłony, obserwując, jak wskazówka światłomierza przesuwa się raz w jedną, a raz w drugą stronę. Bez określonego celu, właściwie tylko dla przyjemności. Wskazówka na każdy mój ruch reagowała odpowiednio. W górę, w dół, mniej bardziej, powrót do wcześniej zajmowanej pozycji… Pełnia kontroli, wręcz pełna symbioza z tym kawałkiem metalu i szkła.

Wtedy pomyślałem o cyfrowym Olympusie i w tym momencie, w ułamku sekundy, migawka w moim umyśle wykonała swój cykl. Utrwaliła ten fragment potoku myśli, bo w tym momencie pojawiła się taka, która należało utrwalić, a nie tylko obserwować na matówce. W tym momencie, w myślach, porównałem swoje aparaty do samochodów. Ba! Poczułem się, jakbym właśnie siedział w jednym z nich.

Czytaj całość…