Taka tam ulewa z takiego tam okna

Czytaj całość na fotoblogu…

Olympus FL-36 – nie działa, pika, zwarcie jest…

„Nie śmiej się dziadku z cudzego wypadku! Dziadek się śmiał – to samo miał”

Nie sposób o tym porzekadle zapomnieć, gdy w jego przesłanie wpisuje się zwykły, perfidny pech. Na szczęście tak się fajnie składa, że potrafię, a nawet lubię się z siebie śmiać i teraz właśnie mój własny niefart bawi mnie jeszcze bardziej, niż wcześniejszy pech kolegi.

Kolega ów szarpnął się na sprzęt Manfrotto – statyw, który swoje kosztował, ale miał być „na lata”. I ten właśnie „statyw na lata” upadł sobie, w wyniku czego w głowicy „na lata” pękła kula „na lata”. Z jednej strony współczucie, ale z drugiej – dzięki owemu „na lata” rozbawienie :)

Szybko zapomniałem o przypadku kolegi – do czasu, aż mnie bozia pokarał za podśmiechujki z bliźniego swego i przywalił w równie czuły – bo fotograficzny – punkt. Ni z tego, ni z owego padła mi lampa błyskowa :) Moja mała, zgrabna, kochana FL-36.

Olympus FL-36 - zepsuta lampa

Moja Mała Czarna - Olympus FL-36

Czytaj całość…

Zaćmienie księżyca (foto) i złośliwość rzeczy martwych

Zaćmienie księżyca - 15 czerwca 2011

Zaćmienie księżyca - 15 czerwca 2011

Taki niefart, że aż mi się z tego śmiać chce :) O całkowitym zaćmieniu księżyca trąbili w mediach od paru tygodni, ale niezbyt mnie to ruszało. Popatrzyć – owszem, ale paradować ze statywem? Nieee…

Wieczorkiem, tak w okolicach godziny 21:00, wylazłem na balkon obczaić zaplanowany na tę porę początek zaawansowanej fazy zaćmienia naszego naturalnego satelity. Spojrzałem do góry i stwierdziłem nie tyle zaćmienie księżyca, co całego wszechświata. Pieprzone chmury.

Wróciłem przed komputer przygotowywać dyplomy dla dzieciaków z grup tanecznych ARA. Po 23 znowu poszedłem na balkon i… czyściutkie niebo, a księżyca prawie nie widać – zaćmiony! Nagapiłem się więc i wróciłem przed monitor, ale wewnątrz mnie coś się tłukło. Z jednej strony nie zamierzałem robić zdjęć księżycowi, z drugiej zaś coś we mnie takich zdjęć chciało. Tylko, że mi się nie chciało, bo zdążyłem się już przełączyć w tryb wieczornego leniuchowania.

W końcu, chyba bardziej dla świętego spokoju, wyjąłem z szafy pokrowiec, a z niego statyw. Polazłem z nim na balkon, rozstawiłem go i wróciłem do pokoju po aparat. Po drodze włączyłem go i… w tył zwrot, bo nie ruszy – akumulator rozładowany. Padł sam z siebie, gdzieś między niedzielą a dzisiaj. Zamiennik. Oryginał padł w sobotę na weselu i jeszcze go nie naładowałem.

Ale oryginał nie zdechł całkiem, więc włożyłem go do aparatu i zadziałało. Przetransportowałem się więc na balkon, aparat osadziłem na statywie, MF i nieskończoność (o dziwo musiałem skorygować, bo ostrość trafiła gdzieś hen za księżycem), następnie pomiar światła, tryb M i ustawienia na „zdaje mi się”.

Czytaj całość…

Jaki aparat jest najlepszy?

Przypomniało mi się, jak podczas jakiejś imprezy, którą uwieczniałem sobie na zdjęciach, podszedł do mnie chłopaczek i zagadał. Zadał pytanie w stylu „jak mi się fotografuje”, a obczaiwszy mój sprzęt zapytał, jak się mój Olympus sprawuje. „Dobrze” – bo co niby miałem mu odpowiedzieć?

– Nikon jest najlepszy – wypalił.
– A bo ja wiem…
– No to jaki jest najlepszy?
– To zależy…
– Mój brat ma Nikona i mówi, że to najlepszy
– To nie do końca tak jest, bo Canon z wyższej półki będzie lepszy od Nikona z niższej, a poza tym…
– Ale ogólnie to Nikon jest najlepszy!

I gadaj tu z takim. Sam miał Nikona D60 (w owym czasie nowość), ale nie uważał go za najlepszego, bo najlepszego Nikona miał jego brat. Czy chciałby mieć takiego? Nie chciałby, bo nie umiałby go obsługiwać. Czyli swojego też nie umie, ale to nieważne, bo Nikon brata jest najlepszy.

Próbowałem mu wytłumaczyć, że sprzęt to tylko narzędzie, które musi być dopasowane do posługującego się nim i wymaga umiejętności, które pozwolą jak najlepiej wykorzystać potencjał drzemiący w tym sprzęcie. Dobry Nikonowiec jego D60 zrobi lepsze zdjęcia, niż jakiś ciamajda D700 jego brata.

Fotografia jest jak sport wyczynowy, gdzie sportowiec musi być perfekcyjny we wszystkim co robi. Musi mieć technikę, doskonale czuć sprzęt i miejsce, w którym rywalizuje z innymi. Fotografia jest jak sex, który wymaga czegoś więcej, niż dotykania punktów A, B, C w jakiejś tam kolejności.

Najlepszy aparat to taki, który dobrze leży w ręce i posłusznie realizuje pomysły fotografa. Nieważne ile kosztował. Ważne, ile potrafi w duecie z fotografem.

CameraSim – symulator lustrzanki on-line

CameraSim - symulator lustrzanki

CameraSim - symulator lustrzanki - kliknij, aby przejść na stronę z symulatorem

„Ot, ciekawostka” – pomyślałem w pierwszej chwili. Poruszałem suwaczkami, poźliłem się na beznadziejny kadr i opuściłem stronę. Kiepskie to, jak na symulator, na którym zainteresowani zakupem pierwszej lustrzanki będą mogli się sprawdzić.

Ale, ale… dlaczego akurat mają się sprawdzać? Właśnie, że nie muszą! Narzędzie może posłużyć bardziej NAM – doświadczonym posiadaczom lustrzanek – do demonstrowania przyszłym lusterkowiczom możliwości aparatów. Nie tylko lustrzanek, ale wszystkich sprzętów oferujących zaawansowane ustawienia ekspozycji.

Symulator lustrzanki - Exif-y przy suwaczkach ;)

Symulator lustrzanki - Exif-y przy suwaczkach ;)

Czytaj całość…