Fotograf musi być wyspany + sample z obiektywu Jupiter 37A 135mm f/3,5 (m42)

Jupiter 37A - 135mm f/3,5

Jupiter 37A - 135mm f/3,5

Głodny facet, to zły facet, a śpiący fotograf, to słaby fotograf. Bo fotograf parząc musi widzieć, analizować, układać i mieć energię bez względu na rodzaj fotografii, jakim się zajmuje. Po prostu trzeba się wyspać i nie tylko dla zdjęć, ale i dla własnego zdrowia.

O tym ostatnim zapomniałem, podejmując decyzję o wypadzie z Mirkiem do Tarnowa. Dawno nie przerabiałem porannego szlajania się po nieprzespanej nocy, kiedy brak odporności jest wprost proporcjonalny do braku snu. Trochę mnie w kościach łupie od rana, ale mam nadzieję, że to nic poważnego.

W niedzielę, wczesnym rankiem, pojechaliśmy sobie do Tarnowa. Celem był Stary Cmentarz, gdzie Mirek chciał zrealizować jakiś swój pomysł. Niestety, pogoda spłatała figla i ów pomysł musi jeszcze poczekać. Skoro jednak tam byliśmy, postanowiliśmy skorzystać z okazji i pokręcić się po starej nekropolii.

Strasznie zapuszczone miejsce. Pojechałem tam bez jakiegoś wielkiego przekonania, że uda mi się pochwycić jakiś zacny temat i fajnie go zrobić. Byłem zmęczony i najwłaściwszym dla mnie miejscem było łóżko. Wybrałem jednak aparat i Tarnów – głód fotografii okazał się silniejszy od potrzeby snu.

To się zemściło. Nie miałem siły i/lub chęci zapuszczać się głęboko między groby, nie mówiąc już o przyjmowaniu niewygodnych pozycji, od których często tak wiele zależy. Były nawet chwile, że z zazdrością myślałem o tych wszystkich nieboszczykach, którzy sobie śpią. Może to i dobrze, że cmentarz jest tak stary, bo na nowszych mogłaby znaleźć się jakaś w miarę dobrze utrzymana i wygodna trumienka… ;)

Czytaj całość…

Zabawa w trzy zdjęcia

Wymyśliłem dziś sobie zabawę i roboczo nazwałem ją „zabawą w trzy zdjęcia”. Nie jest to kolejny dziwny wymysł dziwaka – tak przynajmniej sądzę. Zabawa ma łączyć przyjemne z pożytecznym: przyjemnością jest fotografowanie, a pożytkiem stałe i szybsze podnoszenie poziomu wykonywanych zdjęć.

Zabawa w trzy zdjęcia ma w sobie pierwiastek pochodzący z wpisu „Szkoda migawki na zepsute zdjęcia”. W komentarzach do tego tekstu zauważyliście, że to właśnie pstrykając kolejne zdjęcia człowiek doskonali swój warsztat. I racja. Jednak ciężko o duże postępy, kiedy nie ma żadnych ograniczeń i wytycznych.

Gdyby gry komputerowe nie były na czas, nie zmuszały do trudu rywalizacji, to gracz swoje umiejętności w danej grze rozwijałby w bardzo wolnym tempie – o ile oczywiście nie tkwiłby w miejscu. Bazując na tym spostrzeżeniu udoskonaliłem pomysł o ograniczaniu liczby pstryków i nazwałem go „zabawą w trzy zdjęcia”.Zabawa w trzy zdjęciaNa czym zabawa polega?

Zabawa polega na tym, aby w wolnej chwili zrobić niewielką ilość zdjęć, kładąc nacisk na ten element (lub te elementy) sztuki fotografii, na szlifowaniu których najbardziej zależy. Choćby skały srały i piekło zamarzało: ani jednego pstryku więcej ponad ustalony wcześniej limit.

Ograniczenie do zaledwie trzech zdjęć zmusza do włożenia maksymalnego wysiłku w przygotowanie kadru, jednocześnie ćwicząc umiejętność zwalczania pokusy robienia nieprzemyślanych zdjęć „bo może być ładne”. Zdjęcia wcale nie muszą być ładne, bo ich autor robi je wyłącznie dla siebie – w celach edukacyjnych :)

Czytaj całość…

Jesień idzie, jak w mordę strzelił!

 

Jesień w obiektyw puka

Jesień w obiektyw puka

Czytaj całość na fotoblogu…