Zabawa w trzy zdjęcia

Wymyśliłem dziś sobie zabawę i roboczo nazwałem ją „zabawą w trzy zdjęcia”. Nie jest to kolejny dziwny wymysł dziwaka – tak przynajmniej sądzę. Zabawa ma łączyć przyjemne z pożytecznym: przyjemnością jest fotografowanie, a pożytkiem stałe i szybsze podnoszenie poziomu wykonywanych zdjęć.

Zabawa w trzy zdjęcia ma w sobie pierwiastek pochodzący z wpisu „Szkoda migawki na zepsute zdjęcia”. W komentarzach do tego tekstu zauważyliście, że to właśnie pstrykając kolejne zdjęcia człowiek doskonali swój warsztat. I racja. Jednak ciężko o duże postępy, kiedy nie ma żadnych ograniczeń i wytycznych.

Gdyby gry komputerowe nie były na czas, nie zmuszały do trudu rywalizacji, to gracz swoje umiejętności w danej grze rozwijałby w bardzo wolnym tempie – o ile oczywiście nie tkwiłby w miejscu. Bazując na tym spostrzeżeniu udoskonaliłem pomysł o ograniczaniu liczby pstryków i nazwałem go „zabawą w trzy zdjęcia”.Zabawa w trzy zdjęciaNa czym zabawa polega?

Zabawa polega na tym, aby w wolnej chwili zrobić niewielką ilość zdjęć, kładąc nacisk na ten element (lub te elementy) sztuki fotografii, na szlifowaniu których najbardziej zależy. Choćby skały srały i piekło zamarzało: ani jednego pstryku więcej ponad ustalony wcześniej limit.

Ograniczenie do zaledwie trzech zdjęć zmusza do włożenia maksymalnego wysiłku w przygotowanie kadru, jednocześnie ćwicząc umiejętność zwalczania pokusy robienia nieprzemyślanych zdjęć „bo może być ładne”. Zdjęcia wcale nie muszą być ładne, bo ich autor robi je wyłącznie dla siebie – w celach edukacyjnych :)

Czytaj całość…

Jesień idzie, jak w mordę strzelił!

 

Jesień w obiektyw puka

Jesień w obiektyw puka

Czytaj całość na fotoblogu…

Zuiko Digital ED 40-150mm f/4.0-5,6 – nie test, ale…

…ale moja subiektywna opinia o tym budżetowym obiektywie. Ów 40-150mm kupiłem z Olympusem e-520 w zestawie dual kit: 14-42mm f/3,5-5,6 i właśnie tytułowy lens. Było to moje pierwsze spotkanie z lustrzanką systemu 4/3, o której wcześniej wiedziałem tylko tyle, ile sam w necie wyczytałem. Aha, swoje grosze dorzucił Bodek, posiadacz e-510.

Prawdą jest, że optyka Zuiko jest genialna! W komentarzach do testów tych obiektywów nie brak wyrazów zachwytu i zazdrości ze strony użytkowników innych systemów. Nie są to przesadzone peany, ponieważ…

No właśnie: system 4/3 został zaprojektowany od zera, z myślą o uzyskaniu jak najlepszej jakości obrazu na całej powierzchni kadru. Udało się to i tej jakości skapnęło trochę także użytkownikom sprzętu z niższej półki. Sprzedawanemu w zestawie z lustrzankami o trzycyfrowej numeracji obiektywowi Zuiko Digital 14-42mm zarzucić można co najwyżej plastikowy bagnet, no bo optycznie jest świetnie. Gorzej sprawy się mają z drugim kitem, tytułowym Zuiko Digital 40-150mm f/4-5,6. Ten, jak na obiektyw Zuiko, rozczarowuje i to dosyć mocno. Choć z drugiej strony, jeśli wziąć poprawkę na jego cenę…

Zuiko Digital 40-150mm f/4-5,6

Zuiko Digital 40-150mm f/4-5,6

Największą wadą tego obiektywu są jego problemy z ostrością. Trzeba wiele zdjęć przez to szkło zrobić, aby nauczyć się z nim żyć i wiedzieć, jak unikać rozczarowań.

Czytaj całość…

Myśl, patrz i myśl i fotografią wyrażaj siebie

Humanistów przepraszam za tytuł tego wpisu – domyślam się, że zabolało. Musiałem to zrobić, chciałem – bo u mnie „chcę” niemal równoważy się z „muszę”. Komponując tytuł w sposób taki, a nie inny, chciałem/musiałem uzyskać efekt analogiczny do tego, o czym chcę dziś napisać.

Fotografia powinna dotykać. Fotografia powinna skutecznie dotykać, abyś poczuł ją bez względu na stan umysłu. Jeśli śpisz odwrócony do niej plecami, niechaj ona twoje obojętne ścierwo szarpie, gryzie i szczypie. Jeżeli jednak jesteś na nią otwarty, starasz się każdym nerwem chłonąc wszystkie bodźce, jakie do ciebie wysyła, ona winna ci to wynagradzać pieszczotą, subtelnym dotykiem, pocałunkiem… Czasem zmoczyć, jak wodospad, innym razem będąc pojedynczą kroplą wody.

Poranek

Poranek / Olympus e-520 + Helios 44M-4 (58mm, f/3,5)

Fotografia nie może być martwa. Fotografia musi być jak człowiek: żywa i niepowtarzalna. Nie może być efektem odlewu w gotowej formie. Porównywana do człowieka musi być jego dziełem, musi zawierać w sobie pierwiastek swojego twórcy. Jak dziecko. Nie taka prosta sprawa to, bo do ojcostwa trzeba dojrzeć.

Musi przyjść ten moment, by teoretyczną wiedzę o rodzicielstwie zderzyć z życiem i zastosować ją w praktyce. Bez teorii bardzo trudno odnaleźć się w praktyce; ignorantów uratować mogą ponadprzeciętne zdolności połączone z wybitną intuicją, przy akompaniamencie szczęścia.

Człowiek od najmłodszych lat się uczy. Nauka ta opiera się na wpajaniu zasad, którym po ich opanowaniu nadaje się indywidualnych, charakterystycznych cech. Mówi się o stylu pisania (tzw. charakter pisma), o sposobie chodzenia, o stylu jazdy samochodem albo gry w piłkę. Ludzie na etapie zdobywania nowych umiejętności wszystko robią tak samo.

Czytaj całość…