Kodak Portra 400 NC

I stało się. Pierwszy w mojej analogowej karierze Kodak Portra o czułości 400 i w wersji z umiarkowanie nasyconymi kolorami (NC) doczekał się zapełnienia, wywołania i zeskanowania. Film „wypstrykałem” aparatem Porst C-TL z obiektywami Beroflex Auto 28mm i Helios 44-2.

Negatyw zaliczył tylko podstawową, automatyczną obróbkę bazującą na gotowym profilu filmu. Zrezygnowałem z pipetki i suwaczków, bo nie chciałem przedobrzyć w żadną stronę, a przy okazji zabijać efektów mniej lub bardziej poprawnego naświetlenia poszczególnych klatek.

A z naświetleniem było różnie – na szczęście przy tej rolce konsekwentnie trzymałem się jednego poziomu naświetlenia wskazywanego przez światłomierz, czym zmusiłem szydło, by wylazło z wora i pozwoliło wyczuć ów światłomierz. Teraz wiem, że punktem „0” jest poziome ułożenie wskazówki, a nie jej centralne, lekko skośne położenie.

Film Kodak Portra w skrócie mogę scharakteryzować jednym zdaniu: jest to bardzo wygodny w skanowaniu i obróbce negatyw, który prawidłowo naświetlony nie wymaga właściwie żadnych zabiegów, by zdjęcie było ładne.

Niedoświelony Kodak Portra uciekał mi przede wszystkim w zieleń (biele i jasne szarości w świetle dziennym) i chłodniejszą zieleń w cieniu oraz w brąz (ciemne szarości, głębokie cienie). Z kolei gdy w kadrze dominowało światło o temperaturze poniżej 2000K (np. zachód słońca), wówczas w cieniach pojawiał się brązowo-purpurowy zabarw.

Do Kodaka Portry jeszcze wrócę, a tymczasem zapraszam do obejrzenia kilkunastu sampli Portry 400 NC.

Czytaj całość…

Musicalowa Gala Teatru Broadway w Dębicy

Musicalowa Gala Teatru Broadway w Dębicy

Musicalowa Gala Teatru Broadway w Dębicy

Czytaj całość na fotoblogu…

Konrad

Konrad w basenie

Konrad w basenie

Czytaj całość na fotoblogu…

Kodak Professional BW400CN

Niespełna pięć miesięcy zajęło mi zrobienie 36-klatkowej rolki Kodaka BW400CN. Trzeciego maja skończyłem ten film, wczoraj go wywołałem i zeskanowałem. Wrażenia? Dziwne. Wiele razy BW400CN spowodował pozytywny opad szczęki, ale nie zabrakło też pewnych rozczarowań.

Kodak BW400CN

Prawidłowo naświetlony Kodak BW400CN nie wymaga wiele podczas obróbki. Za to źle naświetlony daje popalić. (Porst CT-L + Beroflex Auto 28mm f/2.8)

Moim zdaniem Kodak Professional BW400CN nie jest opcją dla początkujących i nie jest też dla obcych. Z tym filmem nie tylko należy pracować nienagannie technicznie, ale trzeba go też poznać, aby wiedzieć, co lubi, a czego nie toleruje. Po pierwszej zrobionej rolce wiem już, że Kodak BW400CN nie tylko nie boi się światła, ale zdecydowanie je lubi. Może nie w tak dużych ilościach jak Ilford XP2 (tego dobrze jest prześwietlać nawet o 2 EV), ale tak do +1 EV nie powinno Kodakowi zaszkodzić. Więcej w opisach do poniższych materiałów edukacyjno-doświadczalnych ;)

Czytaj całość…

Heliosa z AF-em, poproszę…

Helios 44M-4

Helios 44M-4

Często staję przed wyborem: założyć manualny, w pełni mechaniczny obiektyw z m42, czy systemowy, zautomatyzowany Zuiko. Dylemat jest poważny; poważniejszy, niż się z pozoru wydaje.

W czym rzecz? W tym, że nowoczesne obiektywy nie mają duszy. Są tak doskonałe, że po prostu bez zająknięcia spełniają swoją rolę. Nie mają kaprysów, nie strzelają fochów, nie posiadają stron tak słabych, że do pewnych zastosowań po prostu się nie nadają.

Stare samochody, lampowe odbiorniki radiowe, analogowe nośniki dźwięku czy też obrazu – one wszystkie budzą emocje. Jakby w odpowiedzi na nie powstają nowoczesne repliki starych samochodów, producenci muzyczni ozdabiają swoje produkcje trzaskami charakterystycznymi dla płyt gramofonowych, a parający się fotografią dodają ziarna, tekstury i/lub stosują różne inne zabiegi mające na celu postarzenie ich zdjęć.

Mnie najbardziej interesuje właśnie przykład ostatni – ten dotyczący fotografii. Fotoszopka jest nudna i tak sztuczna, że aż mdli. Chyba w każdym wydaniu, choć oczywiście jedno mdli bardziej, a inne mniej. Niemniej jednak nie znoszę tuningowania zdjęć, ale też… nie przepadam za cyfrową sterylnością.

Wiecie, co mi się marzy? To, co w tytule: stary, poczciwy Helios z Auto Focusem. Bez powłok, na pełnej dziurze mydlasty i podatny na wszelkie możliwe rodzaje aberracji. Właśnie tak! Mam fioła na punkcie tego szkła, szczególnie wersji bez powłok MC. Można o nim mówić różne rzeczy, można krytykować za to czy za tamto (z krajem produkcji na czele), ale do jasnej ciasnej: to szkło ma w sobie coś wspaniałego!

Temu szkłu daleko jest do ideału. Przeciętna rozdzielczość, kiepskie i bardzo kiepskie zachowanie pod światło, ale żaden fotoszop z takim wdziękiem nie udziwni zdjęcia, jak właśnie ten obiektyw. Nie gniotsa, nie łamiotsa, bywa jaki jest, ale ta jego plastyka jest fenomenalna!

Przejrzałem mnóstwo sampli nowoczesnych obiektywów o podobnych ogniskowych i podobnej, lub zdecydowanie większej jasności. Ostre żylety, powalające na kolana rozdzielczością w rogach kadru, a nawet i gwintu mocowania filtru, z AF-ami szybszymi od myśli, a przy tym nie zauważające światła padającego bezpośrednio na soczewkę…

Czytaj całość…