Musicalowa Gala Teatru Broadway w Dębicy

W minioną sobotę, 15 października w Domu Kultury Firmy Oponiarskiej Dębica S.A. odbyła się Musicalowa Gala Teatru Broadway ze Szczecina (strona teatru ” klik). Wydarzenie wpisało się w obchody tegorocznych dębickich Dni Sztuki. Byłem prawdopodobnie jedynym fotografem na sali (nie licząc pana z małpką, który z końca sali fotografował Kankana z czasem migawki 1/8s ;)) Ewentualnych zainteresowanych zdjęciami zapraszam do kontaktu mailowego: fotografia@wsubiektywie.pl lub  na Facebooku ” link.

Musicalowa Gala Teatru Broadway w Dębicy

Musicalowa Gala Teatru Broadway w Dębicy

Gala rozpoczęła się z niespełna dziesięciominutowym poślizgiem. Pierwszą, trwającą godzinę z haczykiem część widowiska zakończył, wspomniany w poprzednim akapicie, Kankan, po którym publiczność udała się na przerwę. Po kwadransie powrót na salę i dalsza część spektaklu. Osobiście uważam, że po przerwie za dużo było śpiewu, a za mało tańca, ale i tak podobało mi się. Momentami nawet bardzo, np. klimat stworzony przez „Deszczową Piosenkę” i jej oprawę taneczno-świetlną był w stanie pokonać filtr, jakim jest pryzmat wizjera mojego aparatu, który zazwyczaj bardzo skutecznie odsiewa artystyczne  łakocie dla duszy :)

Czytaj całość »

Marsz przeciwko okrucieństwu wobec zwierząt

Wczoraj, po godzinie 15, z dębickiego rynku wyruszył, organizowany przez Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt „Animals”, marsz przeciw przemocy wobec zwierząt. Pochód przeszedł ulicami: Rzeszowską, Kościuszki i Ratuszową, na której znajduje się azyl dla zwierząt. Azyl ma znacznie niższy status i standard, niż zwykłe schronisko i zmiana charakteru placówki była jedną z intencji niedzielnej manifestacji.

Marsz przeciw przemocy wobec zwierząt - Dębica, 2 października 2011

Marsz przeciwko okrucieństwu wobec zwierząt - Dębica, 2 października 2011

Z uczestnikami marszu nie spotkał się nikt z władz miasta, co zaowocowało pisemną skargą na burmistrza, zaadresowaną do prezesa PiS – partii, spod której skrzydeł „szef” Dębicy aktualnie kandyduje do sejmu.

Bronić burmistrza nie zamierzam, ale żenującym był tekst wypowiedziany przez jedną z pań do mikrofonu: powiedziała ona, że burmistrz nie pofatygował się tutaj, choć z ratusza ma o rzut beretem. Szanowna Pani! W niedzielę po południu urząd miasta raczej nie pracuje. Bez przesady więc i bez takich tu propagandowych razów poniżej pasa. Burmistrz mógłby przyjechać na marsz, ale ze swojego domu.

Zapraszam do małej fotorelacji z marszu, jednocześnie prosząc o taryfę ulgową przy ewentualnej ocenie zdjęć. Czułem się najgorzej od kilku lat i do ostatniej chwili miałem ochotę pozostać w domu i kurować się. Górę wzięła chęć fotografowania i subiektywnie wdzięczny jestem burmistrzowi, że nie przybył. Gdyby był obecny, wydarzenie trwałoby dłużej, a już w Rynku zaczynałem mieć dość.

Czytaj całość »

Draconica w Domu Dziecka „Hanka”

Draconica dla wychowanków Domu Dziecka Hanka w Dębicy

Draconica dla wychowanków Domu Dziecka Hanka w Dębicy

„Nie znacie dnia, ani godziny” idealnie pasuje do wczorajszej historii związanej z występem Grupy Tancerzy Ognia „Draconica” i mojego w tym uczestnictwa. Było coś po godz. 17, a ja – nieświadom czasu – tonąłem w zawartości plików nowego bloga, który już niebawem ujrzy światło dzienne. W pewnym momencie zerknąłem sobie na fejsbuka, a tam czekała na mnie wiadomość prywatna. Karzeł z Draconiki pisał, że za niecałe trzy godziny rozpoczną występ dla dzieci z Domu Dziecka „Hanka” i żebym wpadł, jak mam czas/chęci/możliwość. „No fajnie” ” pomyślałem ” „ale ja prądu nie mam! Akumulatory puste, a ten w aparacie ciągnie na oparach”.

4-5 godzin trwa pełne ładowanie, więc w 2 dobiję jakąś połowę + opary… Ładowarka poszła w ruch, a Karzeł wyjaśnił, że ten występ zaklepali w ostatniej chwili i nawet nie mieli czasu na puszczenie famy po mediach. Był moment wahania „jechać czy nie jechać”, ale wątpliwości rozwiała myśl o tym, że będę mógł się sobie zrehabilitować za zdjęcia z finału WOŚP (link), które spieprzyłem swoimi eksperymentami z lampą i zbyt długimi czasami migawki. Niby nikt mi tego nie wytykał, ale ja sam źle się z tym czułem. I teraz jestem prawie zadowolony. „Prawie” by nie było, gdybym ciut dłużej naświetlał kadry, ale nic to. Aparat wydawał dźwięki jak grzechotka od ciągłego pśtykania i kręcenia kręciołkami, występ został uwieczniony, a dzieciaki z „Hanki” zadowolone. Jednym słowem: dobrze było! I szacun dla Draconiki za takie występy, jak ten! :)

Czytaj całość »

Park Historyczny Blizna: rakiety V-1 i V-2

Na Podkarpaciu, w miejscowości Blizna, w czasie II Wojny Światowej funkcjonował poligon, na terenie którego hitlerowcy testowali rakiety V-2, następczynie V-1 – również obsługiwanych w tym miejscu.

Poligon ów stał się częścią istniejącego już poligonu SS „Heidelager” Pustków koło Dębicy i znajdującego się przy nim obozu pracy. Obóz zdecydowano się zrekonstruować i podobnie postąpiono z Blizną. Jednak moim skromnym zdaniem zrobiono to jeszcze bardziej kiczowato, niż w Pustkowie Osiedlu.

Przy wpisie ze zdjęciami przedstawiającymi obóz pracy w trakcie rekonstrukcji (KLIK) wielu z Was krytykowało sposób odbudowy obozu, zarzucając mu odpustowy, festynowy charakter. Te osoby zmartwię, bowiem jeszcze bardziej spieprzono poligon w Bliźnie.

Ogrodzenie, alejki okalające centralnie położony placyk, na którym stoi wielka atrapa rakiety V-2. Atrapa jednak nie do końca oryginałowi przedstawionemu na zdjęciu na jednej z tablic. Kiczowatej całości dopełniają gustowne klombiki, furtka prowadząca na boiska do plażowej siatkówki i piłki nożnej, ale źródłem mojego największego rozczarowania było coś innego.

Różnokształtne, betonowe „cosie”, porozrzucane po trawnikach. Wiecie co to? To są miejsca, w których znajdowały się obiekty poligonu, których nie chciało się rekonstruować. Więc po cholerę ta szopka z rakietą? Jak wygląda rakieta, wie każdy, ale już nie każdy wie, jak wygląda przedwojenna, poligonowa stacja transformatorowa, która trzeba sobie samodzielnie wyobrazić na bazie czegoś, co bardziej kojarzy się z fontanną, basenem czy też miejscem na klomb lub do palenia ognisk.

A gdzie wielkie silosy, bunkry, które ze zdjęć tak bardzo wabią do tego miejsca? W lesie, z tego co sam wydedukowałem. I zamierzam się tam jeszcze raz wybrać, ale nie na ławeczkę przy klombiku, ale do lasu, by na własne oczy zobaczyć autentyczne obiekty.

Naprawdę, nie jestem w stanie do końca pojąć intencji tego, kto projektował to historyczne disco-polo. Nawet okop, w którym chowali się żołnierze w trakcie testów, potrafili spieprzyć i wyłożyli je ślicznymi, bejcowanymi palikami ułożonymi pionowo, spomiędzy których widać poziomo ułożone deski. One wyglądają autentyczniej…

Myślę, że wystarczy moich narzekań. Sami zobaczcie na zdjęciach, jak ten Park Historyczny w Bliźnie wygląda. Może Wam się spodoba i sami zechcecie wybrać się w to miejsce, by liznąć trochę historii. W końcu nie byle co się tutaj działo.

Czytaj całość »

LDC – sesja pt. „Improwizacja”

Z tą sesją zbieraliśmy się dość długo. A to dziewuchy egzaminy w szkołach miały, a to wakacje, a to znowu padało… W końcu jednak ustaliliśmy dzień, porę i miejsce i postanowiliśmy zadziałać.

Do miejsca akcji wytypowaliśmy dębicki Rynek. Miejsce pasowało mi z kilku powodów: kamieniczki, fontanny, muszla koncertowa, wąskie uliczki etc, do tego spora przestrzeń i cień wysokiej ściany budynków, z którego zawsze – w razie potrzeb i pomysłów – mogliśmy uciec, przenosząc się w zachodnią część Rynku.

Zebraliśmy się zaraz po świcie w Rynku, a tam… jeden wielki „Zonk”: w najbardziej strategicznym dla nas miejscu zastaliśmy… mammowóz :)

Gdy już wszystkie się poschodziły i pozjeżdżały, postanowiliśmy zmienić miejscówkę. Zaspanym głowom kreatywne myślenie przychodziło z trudem, więc za miejsce alternatywne dla Rynku wzięliśmy okolice Placu Solidarności. O ile na Rynek miałem w głowie gotowych kilka patentów, o tyle w miejscu „b” przyszło mi improwizować i próbować wykorzystać jak najlepiej to, co mam.

Słońce, choć całkiem nisko, już zaczynało promieniami swymi lizać nasze głowy. Ruch też był niemały, a w tej kwestii przodował patrol jednej z firm ochroniarskich, który co kilka minut przejeżdżał tuż obok. Cóż, widok prawie dziesięciu lasek w obcisłych strojach o poranku musiał być cokolwiek intrygujący :)

Dobra, łapcie teraz kilka zdjęć z tej improwizowanej sesji z LDC (Ladies Dance Crew). Kolejna już niebawem – prawdopodobnie jeszcze w tym miesiącu (mam nadzieję). Zrobimy ją w różnych miejscach, do których mammobus na pewno nie wjedzie ;), oddzielnie fotografując balet, jazz i hip-hop. Ja też trochę zmian do swojej pracy wprowadzę.

Czytaj całość »