Dzień Matki w DK „Śnieżka” – zdjęcia

W niedzielę, 29 maja, w dębickim Domu Kultury „Śnieżka” odbyło się widowisko taneczno-teatralne pt. „Dziękuję Ci, Mamo”. W przedstawieniu udział wzięły dziecięce i młodzieżowe grupy artystyczne, na co dzień działające w ww. placówce kulturalnej.

Dziękuję Ci Mamo - Dzień Matki w DK Śnieżka w Dębicy - 29 maja 2011

Dziękuję Ci Mamo - Dzień Matki w DK Śnieżka w Dębicy - 29 maja 2011

Byłem tam i był ze mną aparat, czyli nas dwóch i dwa zadania przed nami. Pierwszą misją było uwiecznienie wszystkich występów, a drugą zrobienie ładnych zdjęć strojom tanecznym, które szyła moja narzeczona. Zdjęcia, rzecz jasna, do portfolio, które w trakcie wakacyjne przerwy winno pojawić się na stronie Akademii Rozwoju Artystycznego ARA.

W stroje, na których swoją i aparatu uwagę miałem skupić, ubrane były nie tylko dzieci z ARA, ale i z innej grupy tanecznej, przez to niemal całe widowisko przesiedziałem przy scenie. W drugiej części spektaklu mogłem ustawić się bardziej na widowni, ale ściany były zajęte przez filmujących swe pociechy rodziców, więc odpuściłem sobie zmianę miejsc. Dotychczasowe takie złe nie było, a po co miałem komuś włazić w kadr, albo klepotać lustrem do mikrofonu kamery?

Widowisko podzielone było na dwie części: w pierwszej zaprezentowały się grupy taneczne, w drugiej zaś wystąpiły dzieci z grupy teatralnej. Zdecydowanie brakowało osoby prowadzącej widowisko. Zespoły po prostu wychodziły na scenę jeden po drugim, jakby to był sceniczny etap jakiegoś rajdu.

O tanecznej części „Dziękuję Ci, Mamo” nie będę się rozpisywał, ale chętnie poświęcę akapit grupie teatralnej. Bardzo podobało mi się przedstawienie, które zaprezentowali zgromadzonym na widowni rodzicom. Inscenizacja pt. „Zabawy podwórkowe” – w moim subiektywnym odczuciu – była nie tylko krótką, lekką historyjką, ale przede wszystkim w sprytny sposób pokazywała dzieciom, jak można się bawić na świeżym powietrzu. Zamiast komputera i telewizji m.in. skakanka, piłka, hulajnoga, a to wszystko obficie przyprawione dziecięcą fantazją. Wielkie brawa dla pomysłodawców!

A teraz zapraszam do obejrzenia galerii. Niektóre z poniższych + jeszcze inne mojego autorstwa znajdziecie również na stronie dębickiego Domu Kultury „Śnieżka” – KLIK.


Czytaj całość…

CameraSim – symulator lustrzanki on-line

CameraSim - symulator lustrzanki

CameraSim - symulator lustrzanki - kliknij, aby przejść na stronę z symulatorem

„Ot, ciekawostka” – pomyślałem w pierwszej chwili. Poruszałem suwaczkami, poźliłem się na beznadziejny kadr i opuściłem stronę. Kiepskie to, jak na symulator, na którym zainteresowani zakupem pierwszej lustrzanki będą mogli się sprawdzić.

Ale, ale… dlaczego akurat mają się sprawdzać? Właśnie, że nie muszą! Narzędzie może posłużyć bardziej NAM – doświadczonym posiadaczom lustrzanek – do demonstrowania przyszłym lusterkowiczom możliwości aparatów. Nie tylko lustrzanek, ale wszystkich sprzętów oferujących zaawansowane ustawienia ekspozycji.

Symulator lustrzanki - Exif-y przy suwaczkach ;)

Symulator lustrzanki - Exif-y przy suwaczkach ;)


Czytaj całość…

Jak wykorzystać zastane światło i cienie?

Wykorzystanie zastanego światła

Światła vs. cienie

Celem tego wpisu jest udowodnienie, jak ważne jest pozytywne myślenie, nie zrażanie się przeciwieństwami losu i śmiałe patrzenie wprzód w poszukiwaniu innej drogi, gdy zaplanowana trasa nie wypaliła. Tematu wykorzystywania zastanego światła, rzecz jasna, nie jestem w stanie wyczerpać, ale…

…mogę podać parę przykładów ugotowania niegłupiej potrawy z tego, co było pod ręką i bez książki kucharskiej. Bo nie lubię wtórności i zawsze własnymi ścieżkami staram się dojść do kulinarnej perfekcji. Może kiedyś mi się to uda. Póki co zwiedzam, eksploruję, starając się miejsca od zaplecza, a nie jeździć w jedno i to samo miejsce jak turysta, któremu wyjątkowo spodobało się miejsce, w które trafił z zakupionym przewodnikiem w ręku. Póki co perfekcją nawet mi nie pachnie, więc pokornie stoję tu, gdzie stoję, będąc tu, gdzie jestem. Jak na swoje ambicje potrafię niewiele, ale tym, co już umiem, staram się dzielić na tym blogu. Kogoś może zainspiruję, kogoś może podniosę na duchu, gdy upadnie zniechęcony kolejnym niepowodzeniem… Anyway.

Od dłuższego czasu w mojej głowie dojrzewał pomysł na sesję zdjęciową. Nie z żadną ładną modelką, ale z facetem i to z facetem wyglądającym jak mężczyzna, a nie jak jakiś pizduś :) Pomyślałem o Tomku – kuzynie, który spełniał moje oczekiwania: męska, ale nie piękna twarz (piękno zarezerwowane jest dla kobiet), dobrze zbudowany, ale nie jak z żurnala, do tego z charakterem… Przekonałem go do mojego pomysłu i postanowiliśmy działać.

Z różnych przyczyn pierwsza sesja odwlekała się w czasie i w końcu, żeby nie marnować już czasu, postanowiliśmy pierwsze zdjęcia zrobić w miniony weekend. Padło na sobotę, na godzinę 15 i jak na złość o 15 padło z nieba i padać nie przestawało. Niby zdjęcia tylko na przetarcie, na oswojenie się, na obadanie i dogranie szczegółów, na sprawdzenie się po obydwu stronach optyki aparatu, ale jednak i te skromne plany deszcz skutecznie popsuł.

Schowani pod mini-wiaduktem kolejowym (na oko z 8 metrów długości, 3 wysokości i 3,5-4 szerokości) czekaliśmy, aż przestanie padać. Wkurzało mnie to, bo tę miejscówkę chciałem w zupełnie inny sposób wykorzystać, a później przenieść się w inne miejsce, w którym powstanie większość właściwych zdjęć. Nic z tego tym razem.


Czytaj całość…

Kodak Professional BW400CN

Niespełna pięć miesięcy zajęło mi zrobienie 36-klatkowej rolki Kodaka BW400CN. Trzeciego maja skończyłem ten film, wczoraj go wywołałem i zeskanowałem. Wrażenia? Dziwne. Wiele razy BW400CN spowodował pozytywny opad szczęki, ale nie zabrakło też pewnych rozczarowań.

Kodak BW400CN

Prawidłowo naświetlony Kodak BW400CN nie wymaga wiele podczas obróbki. Za to źle naświetlony daje popalić. (Porst CT-L + Beroflex Auto 28mm f/2.8)

Moim zdaniem Kodak Professional BW400CN nie jest opcją dla początkujących i nie jest też dla obcych. Z tym filmem nie tylko należy pracować nienagannie technicznie, ale trzeba go też poznać, aby wiedzieć, co lubi, a czego nie toleruje. Po pierwszej zrobionej rolce wiem już, że Kodak BW400CN nie tylko nie boi się światła, ale zdecydowanie je lubi. Może nie w tak dużych ilościach jak Ilford XP2 (tego dobrze jest prześwietlać nawet o 2 EV), ale tak do +1 EV nie powinno Kodakowi zaszkodzić. Więcej w opisach do poniższych materiałów edukacyjno-doświadczalnych ;)


Czytaj całość…

Czasem trzeba odpocząć, by polubić plamy

Niby wybyczyłem się przez święta. Niby w ostatnim czasie mniej pracy było. Niby w ostatnich tygodniach aparat nie leżał bezczynnie i się nie kurzył. Niby w związku z tym wszystkim powinno wszystko grać i prawidłowy balans winien być zachowany. Niby tak, ale jednak nie tak.

Potrzebowałem głęboko odetchnąć i zrobić coś na pełnym luzie. Nie myśląc jak, nie zastanawiając się po co i nie kombinując, by było lepiej, niż być może. Po prostu: fotografować tylko i wyłącznie dla zabawy, dla przyjemności i w przenośni dla „rozprostowania kości”. Właśnie tak: przeciągnąć te swoje fotograficzne gnaty, nie bacząc na to, że dziwne miny przy tym robię i dziwne dźwięki z siebie wydaję.

A później zapomnieć o kolorze i zabawić się w czernie i biele, światła i cienie, plamy jasne i ciemne i duże kontrasty. Bez wcześniejszych założeń. Dla przyjemności. Zdjęcia robiłem na lajcie, więc na lajcie je wywołałem. Nikt nie musiał ich widzieć, za to ja miałem okazję, by na luzie zbliżyć się do pustych plam, których dotąd tak bardzo się bałem. Zawsze kombinowałem, aby nawet w głębokich cieniach przemycić szczegóły i miętoliłem te biedne zdjęcia, których jasne lub ciemne obszary aż się prosiły o wypełnienie.

Czarno-biała fotografia relaksacyjna

Czarno-biała fotografia relaksacyjna


Czytaj całość…