Sprawdzone.eu – zapraszam na nowego bloga!
2 października 2011 | Kategoria: Pozostałe | Komentarzy: 4
Ten wpis postanowiłem poświęcić mojemu nowemu, internetowemu dziecku. Blog Sprawdzone.eu – bo o nim mowa – powstał po to, aby mógł się dzielić swoimi opiniami o produktach i usługach, jakie przetestuje na własnej skórze.

Recenzje będą całkowicie niezależne i – jak to w moim stylu – w 100% subiektywnie. We wstępach do recenzji pierwsze akapity poświęcę nakreśleniu perspektywy, z jakiej oceniał będę dany produkt: moje preferencje, oczekiwania itp.
Nie zamierzam szukać dziur tam, gdzie ich nie ma, dlatego oceniał będę na podstawie najbardziej widocznych cech. Jeśli klej nie będzie lepki, to opiszę jego zapach, kolor i smak, dodając tylko, że owa maź nie wykazuje właściwości kleju.
Co jeszcze? Z racji tego, że skupiał się będę na najbardziej charakterystycznych cechach, czytelnicy blogu Sprawdzone.eu mogą w komentarzach zadawać pytania uzupełniające. W odpowiedziach na nie będę starał się rozwiewać wątpliwości i uzupełniać malowany obraz produktu/usługi o kolory, których z perspektywy odbiorcy brakuje.
Serdecznie zapraszam na sam blog, jak i na fejsbukowy profil – KLIK. Klikając „Lubię to” będzie zawsze na bieżąco, a nawet jeszcze bardziej „do przodu”, bowiem na Facebooku nie zabraknie zapowiedzi recenzji, które dopiero będą miały się pojawić. Miłej lektury, a już niebawem kolejne fotograficzne wpisy – także typowe „czytadła” (bez zdjęć).
Draconica w Domu Dziecka „Hanka”
24 września 2011 | Kategoria: Zdjęciowo | Komentarzy: 6
„Nie znacie dnia, ani godziny” idealnie pasuje do wczorajszej historii związanej z występem Grupy Tancerzy Ognia „Draconica” i mojego w tym uczestnictwa. Było coś po godz. 17, a ja – nieświadom czasu – tonąłem w zawartości plików nowego bloga, który już niebawem ujrzy światło dzienne. W pewnym momencie zerknąłem sobie na fejsbuka, a tam czekała na mnie wiadomość prywatna. Karzeł z Draconiki pisał, że za niecałe trzy godziny rozpoczną występ dla dzieci z Domu Dziecka „Hanka” i żebym wpadł, jak mam czas/chęci/możliwość. „No fajnie” ” pomyślałem ” „ale ja prądu nie mam! Akumulatory puste, a ten w aparacie ciągnie na oparach”.
4-5 godzin trwa pełne ładowanie, więc w 2 dobiję jakąś połowę + opary… Ładowarka poszła w ruch, a Karzeł wyjaśnił, że ten występ zaklepali w ostatniej chwili i nawet nie mieli czasu na puszczenie famy po mediach. Był moment wahania „jechać czy nie jechać”, ale wątpliwości rozwiała myśl o tym, że będę mógł się sobie zrehabilitować za zdjęcia z finału WOŚP (link), które spieprzyłem swoimi eksperymentami z lampą i zbyt długimi czasami migawki. Niby nikt mi tego nie wytykał, ale ja sam źle się z tym czułem. I teraz jestem prawie zadowolony. „Prawie” by nie było, gdybym ciut dłużej naświetlał kadry, ale nic to. Aparat wydawał dźwięki jak grzechotka od ciągłego pśtykania i kręcenia kręciołkami, występ został uwieczniony, a dzieciaki z „Hanki” zadowolone. Jednym słowem: dobrze było! I szacun dla Draconiki za takie występy, jak ten! :)
Park Historyczny Blizna: rakiety V-1 i V-2
20 września 2011 | Kategoria: Pozostałe, Zdjęciowo | Komentarzy: 10
Na Podkarpaciu, w miejscowości Blizna, w czasie II Wojny Światowej funkcjonował poligon, na terenie którego hitlerowcy testowali rakiety V-2, następczynie V-1 – również obsługiwanych w tym miejscu.
Poligon ów stał się częścią istniejącego już poligonu SS „Heidelager” Pustków koło Dębicy i znajdującego się przy nim obozu pracy. Obóz zdecydowano się zrekonstruować i podobnie postąpiono z Blizną. Jednak moim skromnym zdaniem zrobiono to jeszcze bardziej kiczowato, niż w Pustkowie Osiedlu.
Przy wpisie ze zdjęciami przedstawiającymi obóz pracy w trakcie rekonstrukcji (KLIK) wielu z Was krytykowało sposób odbudowy obozu, zarzucając mu odpustowy, festynowy charakter. Te osoby zmartwię, bowiem jeszcze bardziej spieprzono poligon w Bliźnie.
Ogrodzenie, alejki okalające centralnie położony placyk, na którym stoi wielka atrapa rakiety V-2. Atrapa jednak nie do końca oryginałowi przedstawionemu na zdjęciu na jednej z tablic. Kiczowatej całości dopełniają gustowne klombiki, furtka prowadząca na boiska do plażowej siatkówki i piłki nożnej, ale źródłem mojego największego rozczarowania było coś innego.
Różnokształtne, betonowe „cosie”, porozrzucane po trawnikach. Wiecie co to? To są miejsca, w których znajdowały się obiekty poligonu, których nie chciało się rekonstruować. Więc po cholerę ta szopka z rakietą? Jak wygląda rakieta, wie każdy, ale już nie każdy wie, jak wygląda przedwojenna, poligonowa stacja transformatorowa, która trzeba sobie samodzielnie wyobrazić na bazie czegoś, co bardziej kojarzy się z fontanną, basenem czy też miejscem na klomb lub do palenia ognisk.
A gdzie wielkie silosy, bunkry, które ze zdjęć tak bardzo wabią do tego miejsca? W lesie, z tego co sam wydedukowałem. I zamierzam się tam jeszcze raz wybrać, ale nie na ławeczkę przy klombiku, ale do lasu, by na własne oczy zobaczyć autentyczne obiekty.
Naprawdę, nie jestem w stanie do końca pojąć intencji tego, kto projektował to historyczne disco-polo. Nawet okop, w którym chowali się żołnierze w trakcie testów, potrafili spieprzyć i wyłożyli je ślicznymi, bejcowanymi palikami ułożonymi pionowo, spomiędzy których widać poziomo ułożone deski. One wyglądają autentyczniej…
Myślę, że wystarczy moich narzekań. Sami zobaczcie na zdjęciach, jak ten Park Historyczny w Bliźnie wygląda. Może Wam się spodoba i sami zechcecie wybrać się w to miejsce, by liznąć trochę historii. W końcu nie byle co się tutaj działo.
Pomnik Chrystusa Króla w Małej oraz wieża widokowa w Głobikowej
12 września 2011 | Kategoria: Zdjęciowo | Komentarzy: 6
Tym razem poczęstuje Was kilkunastoma zdjęciami z wczorajszej, popołudniowej wycieczki w dwa ciekawe, sąsiadujące z sobą miejsca, położone na granicy powiatów dębickiego i ropczycko-sędziszowskiego. Pogoda ładna, słonko, cieplutko, przez co trudno oprzeć się lenistwu i jakiejś takiej atmosferce piknikowej… ahh ;)

Pomnik Chrystusa Króla w Małej i wieża widokowa w Głobikowej
Zacznę od pomnika Chrystusa Króla znajdującego się w Małej (powiat ropczycko-sędziszowski, woj. podkarpackie). Pomnik znajduje się na sporym wzniesieniu i dojechać doń nietrudno. Jeśli już trafi się do Małej, należy w okolicach kościoła (blisko szkoły) wypatrywać drogowskazu „Pomnik Chrystusa Króla”.
Jadąc w kierunku wskazanym przez znak dojedzie się na szczyt wzniesienia i tam, po prawej stronie jezdni, należy wypatrywać znaku informującego o tym, że od jego miejsca do pomnika jest 260 metrów piechotką.
W życiu jest tak, że znaki/wytyczne swoje, a ludzie swoje. Przed samym pomnikiem znajduje się niewielki, wybrukowany placyk, na którym swobodnie mogą parkować trzy samochody osobowe. I parkują: nie tylko osobówki, ale i jednoślady. Ludzi, szczególnie w niedzielę, jest tu sporo – co widać na zdjęciach.
Przez pomnikiem postawiono dwie ławeczki, które skierowane są w tę stronę, w którą patrzy Jezus. Choć ten patrzy jednym okiem, bo drugie ma poważnie uszkodzone. Prawdopodobnie jest to sprawka pioruna, który niedawno przyfanzolił w pomnik. W tym samym zdarzeniu ucierpiał również klosz latarni stojącej w bezpośrednim sąsiedztwie figury Chrystusa.
Z kościółka wybudowanego u stóp wzniesienia z pomnikiem prowadzi ścieżka, wzdłuż której stoją krzyże. Prawdopodobnie jest do droga krzyżowa, której ostatnia stacja stoi przy prawej ławce (patrząc na wprost pomnika). A teraz zdjęcia. Na drugim i trzecim widać, że Jezus jest lekko obrócony w bok. Miałem przez to spory zgryz, bo z okiem wlepionym w wizjer przez długi czas szukałem symetrii, której tu po prostu brakuje :)
„Tańczyć każdy może” w Ropczycach ” galeria
8 września 2011 | Kategoria: Sprzętowo, Zdjęciowo | Komentarzy: 6
W minioną niedzielę, 4 września, na scenie Centrum Kultury w Ropczycach można było obejrzeć spektakl taneczny pt. „Tańczyć może”. Spektakl ów swoją premierę miał dwa miesiące temu, podczas obchodów drugiej rocznicy powstania Akademii Rozwoju Artystycznego ARA.
W „ropczyckiej wersji” spektaklu zmniejszyła się obsada (nie wystąpiła najmłodsza grupa kilkulatków), a także w choreografiach nastąpiło przemeblowanie: doszły trzy nowe układy taneczne i zmieniła się jedna scena.
Tego samego dnia w Dębicy odbywał się turniej ulicznej koszykówki „Zaraź się koszykówką”, w którym miałem być jednym z oficjalnych fotografów. Niestety, z pewnych istotnych przyczyn nie dałem rady stawić się turnieju, za co przepraszam tych wszystkich, którzy na mnie liczyli. Myślę, że za rok znów się spotkamy :)

Spektakl "Tańczyć każdy może" w CK w Ropczycach
W premierowej wersji spektaklu „Tańczyć każdy może” fotograficznego wsparcia udzielił mi Mirek. Chyba jeszcze mu na Wsubiektywie.pl nie dziękowałem, co też teraz czynię: dzięki, Stary! Mam nadzieję, że kiedyś będzie okazja odwdzięczyć Ci się za to!
No właśnie, z moim sprzętem nie dałbym rady… Matryca LiveMOS po prostu nie nadaje się na takie imprezy w takich warunkach oświetleniowych. Czyste ISO1600 i zoomy ze stałym światłem f/2 pozwoliłyby już komfortowo pracować, ale Olympus już przy czułości 800 w specyficznych warunkach potrafi paskudzić. Nie jestem szumofobem, ale niektóre zdjęcia bardzo tracą na urodzie przez kolorowe (zwykle niebieskie) smugi…
W Ropczycach zasuwałem w trybie manualnym. ISO1600, pomiar punktowy, ekspozycja delikatnie na plus, światłosiła od f/2.8 w górę i „wóz, albo przewóz”. Wielu kadrów nie udało mi się zamrozić, niektóre zaś robiłem ze zbyt krótkim czasem migawki, przez co po wyrównaniu jasności traciły na jakości. Trudno.
Olympus e-520 ” choć bogato wyposażony, jak na półkę, którą zajmuje ” niezbyt nadaje się do fotografowania w trybie M w sytuacjach, w których liczy się moment. Ale walczyłem i efekty możecie obejrzeć poniżej.
