Kodak Portra 400 NC
26 października 2011 | Kategoria: Praktyka, Sprzętowo, Zdjęciowo | Komentarzy: 2
I stało się. Pierwszy w mojej analogowej karierze Kodak Portra o czułości 400 i w wersji z umiarkowanie nasyconymi kolorami (NC) doczekał się zapełnienia, wywołania i zeskanowania. Film „wypstrykałem” aparatem Porst C-TL z obiektywami Beroflex Auto 28mm i Helios 44-2.
Negatyw zaliczył tylko podstawową, automatyczną obróbkę bazującą na gotowym profilu filmu. Zrezygnowałem z pipetki i suwaczków, bo nie chciałem przedobrzyć w żadną stronę, a przy okazji zabijać efektów mniej lub bardziej poprawnego naświetlenia poszczególnych klatek.
A z naświetleniem było różnie – na szczęście przy tej rolce konsekwentnie trzymałem się jednego poziomu naświetlenia wskazywanego przez światłomierz, czym zmusiłem szydło, by wylazło z wora i pozwoliło wyczuć ów światłomierz. Teraz wiem, że punktem „0” jest poziome ułożenie wskazówki, a nie jej centralne, lekko skośne położenie.
Film Kodak Portra w skrócie mogę scharakteryzować jednym zdaniu: jest to bardzo wygodny w skanowaniu i obróbce negatyw, który prawidłowo naświetlony nie wymaga właściwie żadnych zabiegów, by zdjęcie było ładne.
Niedoświelony Kodak Portra uciekał mi przede wszystkim w zieleń (biele i jasne szarości w świetle dziennym) i chłodniejszą zieleń w cieniu oraz w brąz (ciemne szarości, głębokie cienie). Z kolei gdy w kadrze dominowało światło o temperaturze poniżej 2000K (np. zachód słońca), wówczas w cieniach pojawiał się brązowo-purpurowy zabarw.
Do Kodaka Portry jeszcze wrócę, a tymczasem zapraszam do obejrzenia kilkunastu sampli Portry 400 NC.
Pieprzyć szczegóły!
20 października 2011 | Kategoria: Myślę sobie..., Praktyka | 1 komentarz
Wiele zostało powiedziane na temat różnic między przeglądaniem zdjęć na monitorze, a oglądaniem ich w tradycyjnej, papierowej postaci i wyższości tej drugiej formy nad pierwszą. Można bronić (i to skutecznie) tak jednej, jak i drugiej opcji podziwiania fotografii, ale ja nie o tym.
W powiększeniu mogę analizować każdy piksel z osobna, podczas gdy papierowa odbitka wybaczy nawet niewybaczalny dla monitora szum. Zdjęcie w rozdzielczości jedenastu milionów pikseli mojego Olympusa pozwala zobaczyć to, czego nawet na miejscu nie widziałem. To taki fajny rodzaj zaskoczeń w stylu „Patrz, ale jaja! W tej łyżce odbił się dłubiący w nosie Rysiek, którego nie ma w kadrze”.
Kilka takich niespodzianek sprawiło, że coraz rzadziej sięgałem po dłuższe obiektywy. Szerszy zoom i nie jaśniej, niż f/5,6, aby przypadkiem czego nie zgubić. Po co? Po to, aby wyciąć 1/16 kadru i gdybać, co by dało zrobienie tego detalu dłuższym obiektywem?
Musicalowa Gala Teatru Broadway w Dębicy
17 października 2011 | Kategoria: Zdjęciowo | Komentarzy: 8
W minioną sobotę, 15 października w Domu Kultury Firmy Oponiarskiej Dębica S.A. odbyła się Musicalowa Gala Teatru Broadway ze Szczecina (strona teatru ” klik). Wydarzenie wpisało się w obchody tegorocznych dębickich Dni Sztuki. Byłem prawdopodobnie jedynym fotografem na sali (nie licząc pana z małpką, który z końca sali fotografował Kankana z czasem migawki 1/8s ;)) Ewentualnych zainteresowanych zdjęciami zapraszam do kontaktu mailowego: fotografia@wsubiektywie.pl lub na Facebooku ” link.

Musicalowa Gala Teatru Broadway w Dębicy
Gala rozpoczęła się z niespełna dziesięciominutowym poślizgiem. Pierwszą, trwającą godzinę z haczykiem część widowiska zakończył, wspomniany w poprzednim akapicie, Kankan, po którym publiczność udała się na przerwę. Po kwadransie powrót na salę i dalsza część spektaklu. Osobiście uważam, że po przerwie za dużo było śpiewu, a za mało tańca, ale i tak podobało mi się. Momentami nawet bardzo, np. klimat stworzony przez „Deszczową Piosenkę” i jej oprawę taneczno-świetlną był w stanie pokonać filtr, jakim jest pryzmat wizjera mojego aparatu, który zazwyczaj bardzo skutecznie odsiewa artystyczne łakocie dla duszy :)
Jak fotografować ludzi i scenki rodzajowe?
10 października 2011 | Kategoria: Praktyka | Komentarzy: 6
Marzą Ci się klimatyczne, pełne emocji i naturalności zdjęcia, na których bez skrępowania uwieczniłaś/eś obcych ludzi? Ludzi, którzy nie byli speszeni widokiem Twojej osoby trzymającej aparat fotograficzny skierowany w ich stronę – nawet z bliska?
Jeśli tak, to podpowiem Ci, w jaki sposób możesz znacząco ułatwić sobie zdanie. Podpowiem, bowiem pełną odpowiedź udzielisz sobie sam(a). Dwie banalne historyjki pomogą Ci w tym. Oto one.
Jest sobie zlot miłośników pojazdów militarnych, który bardzo chcesz uwiecznić w wyjątkowy sposób. Nie interesuje Cię fotografowanie wystawy, oficjalnej parady czy innych atrakcji wpisanych w oficjalny grafik imprezy. Chcesz czegoś unikalnego, wyjątkowego…
Jesteś na miejscu z dużą, czarną torbą na ramieniu i swoją lustrzanką w dłoni. Z dodatkowym gripem, dużym, jasnym obiektywem i niemałą lampą błyskową sterczącą w sankach aparatu czyhasz na swoją szansę. Tak, z tak doskonałym zestawem do robienia doskonałych zdjęć wystarczy tylko polować.
Przechodzisz obok maszyn stojących w rzędach i szukasz zakamarków, w których czają się takie scenki, o jakich zgromadzona publiczność nawet nie próbuje myśleć. Kręcisz się, obserwujesz, łazisz szukając najlepszej perspektywy…
W końcu unosisz aparat do góry, maleje odległość między okiem i wizjerem i… bach! Ludzie, których chciałeś uchwycić najnaturalniej, jak się da, dostrzegają Ciebie i Twój wielki aparat i spłoszeni tracą cały ten swój luz i swobodę. Klniesz pod nosem, ale nie pozostaje Ci nic innego, jak zapomnieć o wizji zdjęcia sprzed chwili i najwyżej możesz spróbować porozmawiać z nimi – a nuż zechcą pokazać Ci coś, czego inni nie widzieli?
Marsz przeciwko okrucieństwu wobec zwierząt
3 października 2011 | Kategoria: Zdjęciowo | Komentarzy: 6
Wczoraj, po godzinie 15, z dębickiego rynku wyruszył, organizowany przez Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt „Animals”, marsz przeciw przemocy wobec zwierząt. Pochód przeszedł ulicami: Rzeszowską, Kościuszki i Ratuszową, na której znajduje się azyl dla zwierząt. Azyl ma znacznie niższy status i standard, niż zwykłe schronisko i zmiana charakteru placówki była jedną z intencji niedzielnej manifestacji.

Marsz przeciwko okrucieństwu wobec zwierząt - Dębica, 2 października 2011
Z uczestnikami marszu nie spotkał się nikt z władz miasta, co zaowocowało pisemną skargą na burmistrza, zaadresowaną do prezesa PiS – partii, spod której skrzydeł „szef” Dębicy aktualnie kandyduje do sejmu.
Bronić burmistrza nie zamierzam, ale żenującym był tekst wypowiedziany przez jedną z pań do mikrofonu: powiedziała ona, że burmistrz nie pofatygował się tutaj, choć z ratusza ma o rzut beretem. Szanowna Pani! W niedzielę po południu urząd miasta raczej nie pracuje. Bez przesady więc i bez takich tu propagandowych razów poniżej pasa. Burmistrz mógłby przyjechać na marsz, ale ze swojego domu.
Zapraszam do małej fotorelacji z marszu, jednocześnie prosząc o taryfę ulgową przy ewentualnej ocenie zdjęć. Czułem się najgorzej od kilku lat i do ostatniej chwili miałem ochotę pozostać w domu i kurować się. Górę wzięła chęć fotografowania i subiektywnie wdzięczny jestem burmistrzowi, że nie przybył. Gdyby był obecny, wydarzenie trwałoby dłużej, a już w Rynku zaczynałem mieć dość.
