Mentalność fotografa

Wariant I
Są zdjęcia do zrobienia. Pasowałoby zrobić to dobrze. Pewnie różnie może być i nie wszystko po mojej myśli, więc trzeba się skupić, żeby tego nie spieprzyć. Nie przewidzę wszystkiego przed sesją, poza tym nie jestem takim maestro, który nawet aparatem w kieszeni kurtki robi takie landszafty, jakich sama matka natura nie widziała. Słowem: może być trudno, bo nikt nie obiecał, że będzie lekko, ale najważniejsze jest to, by zdjęć nie spieprzyć.

Wariant II
Są zdjęcia do zrobienia. Trzeba to zrobić dobrze. Jak najlepiej. Co by się nie działo, zdjęcia mają być zajebiste! Jak tylko się da, albo jeszcze bardziej. Różnie może być, więc precyzyjne zaplanowanie czegokolwiek jest rzeczą trudną, ale za to wszystkie niespodzianki można przekuć w sukces i wykorzystując je w fajny sposób można zrobić świetne i przede wszystkim wyjątkowe zdjęcia. Trzeba tylko zachować koncentrację, zmysł obserwacji i otwartą głowę i robić zdjęcia. Takie, których postprodukcji nie będę mógł się doczekać.

Mentalność fotografa

Zdjęcie z sesji, podczas której wiele było przeszkadzaczy. Więcej z tej sesji – klik

 

Te dwa warianty zaobserwowałem u siebie. Do niedawna jeszcze w ogóle nie zwracałem na nie uwagi, ale w końcu rzecz dostrzegłem i zacząłem nad nią główkować. Do fotografowania motywacji nigdy mi nie brakowało, ale z odpowiednim nastawieniem bywało już różnie. A to w ostatniej chwili coś się sypało i automatycznie uruchamiał się wariant pierwszy, a to zlecający zdjęcia w ostatniej chwili przyświrował i mnie wkurzył, co od razu przełożyło się na podejście do sprawy i tym samym na pierwszy wariant.

Z kolei najlepsze sesje robiłem wtedy, gdy „miałem swój dzień”. Z perspektywy czasu i doświadczeń łatwiej było mi odkryć, na czym ów „mój dzień” polega. Po prostu na głodzie fotografowania, na bezwarunkowym chceniu zrobić jak najlepszych zdjęć – bez względu na to, gdzie, w jakich warunkach i co będzie tematem tych fotografii. Robić zdjęcia – jak najlepiej, wbrew przeciwnościom, za wszelką cenę. To właśnie wariant drugi.

Gdy po pewnej przeciętnej sesji uświadomiłem to sobie, pozostało mi czekać na moment, w którym kwestię nastawienia będę mógł świadomie przetestować. Przyszedł taki moment: osłabiony chorobą, z deficytem snu po serii zarwanych nocek, do tego pogoda siadła… Nie dopuściłem do głosu myśli o przełożeniu tej sesji. Myślałem tylko o tym, że na przekór wszystkiemu zrobię zdjęcia takie, z jakich jeszcze długo będę się cieszył. Zrobię przy tym coś nowego, z powodzeniem wypróbuję coś nowego i będę się dobrze bawił fotografią, dzięki czemu zapomnę o nie najlepszej formie fizycznej. Jak w dzieciństwie, kiedy w obliczu świetnej zabawy zapominało się o dolegliwościach.

Zadziałało. Wszystkie koncepcje zostały w domu, a zdjęcia zrobiłem jednym aparatem z jednym obiektywem. Nie myślałem o tym, co jeszcze miałem przy sobie w plecaku. Zapomniałem o senności, jedynie pot z czoła spływał. Zdjęcia robiłem z taką beztroską i pasją, z jaką w wieku kilku lat odkrywałem łąki.

Kiedyś nie myślałem o odpowiednim nastawieniu. Nie zastanawiałem się nad tym, że tak to może działać. A powinienem, bo i w sporcie podobnie to działa – a o tym przecież doskonale wiem. Jakoś tylko nie skojarzyłem tych faktów. Teraz za to wątpliwości nie mam. Wszystkie dowody na prawdziwość tej teorii mam zawarte we wszystkich zdjęciach, jakie dotychczas robiłem.

Podziel się tym wpisem:
  • Wykop
  • Facebook
  • Blip
  • Śledzik
  • Google Buzz
  • Twitter
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live

8 komentarzy

  1. Michał napisał(a):

    Muszę przyznać, że się nigdy nad tym nie zastanawiałem. Moje nastawianie zwykle jest takie, żeby nie zawieść klienta. Żeby nie było niedomówień to ani nie idę w minimalizm ani też specjalnie się nie nakręcam. Może to już rutyna… :D

    PS. Już myślałem, że po blogu a tu taka niespodzianka :D

  2. Damian napisał(a):

    Coś w tym jest. U siebie też zauważyłem, że gdy idę w minimalizm „byle nie spiepszyć” to zdjęcia wychodzą poniżej moich oczekiwań. Czuję wtedy niedosyt. Spróbuję się świadomie ponakręcać, zobaczymy co wyjdzie z tego ;-)

  3. mateuszmartyna napisał(a):

    Wooow! dokładnie taką sam od jakiegoś czasu rozkmine,

  4. zegarek tissot napisał(a):

    Zapraszam do udziału w konkursie, Ostatnie dni
    http://luxtime.pl/info/index/pageId/130

  5. Fotografia artystyczna napisał(a):

    Naprawdę ciekawy ten wpis, daje do pomyślenia ;)

  6. Sebastian napisał(a):

    Kwestia warta zastanowienia, każda sesja to zupełnie inny klimat, nastawienie, i milion innych czynników które kiepsko dodane mogą popsuć nawet najlepsze nastawienie, koncentracja i skupienie na celu a przy tym pozytywne myślenie daje solidny fundament pod dobre zdjęcie :)

  7. Fanaberia napisał(a):

    Ciekawy artykuł. Pozdrawiam

  8. Pozycjonowanie napisał(a):

    Sam nie wiem, który wariant pasuje do mojej osoby