Noworoczne postanowienie

Franciszek w 4:3

Franciszek w 4:3

„Sylwestra” przeleżałem w łóżku, z paracetamolem i witaminami we krwi, termometrem pod pachą i książką przed oczami. W kokonie z kołdry, chyrlając i smarkając, w przerwach między książkami myślałem o rozpoczynającym się nowym roku. Jaki będzie? W ogóle wiadomo, jaki będzie? Karty są już rozdane, czy każdy w trakcie bierze z kupki i gra, jak mu pasuje? Nie wiem, ale wolę to drugie.

No więc? Co by tu na nowy rok sobie wymyślić? Co by tu można… Może by sobie coś postanowić? Hmm, czemu nie? Dawno nic nie postanawiałem. Palenie rzuciłem dobrych kilka lat temu i trzymam się do dziś. Zrzucić parę kilogramów? No nie wiem… Te, które mam, nie przeszkadzają mi. Raz je chwalę, raz przeklinam, ale ogólny stosunek do nich mam neutralny. Jeśli coś zgubię, to będzie to wypadkowa stylu życia i przyjdzie sama, w reakcji na akcję. Więc co? Może coś związanego z nałogami? Kawa? Też rzuciłem i pijam najwyżej z rzadka: ciotowatą rozpuszczalną i nie dlatego, że muszę, bo zamuła, ciśnienie niskie i głowa będzie boleć, ale po prostu – dla smaka.

Ale trop z nawykami dobry, bo bodaj najfajniejszym tematem dla noworocznych postanowień są właśnie nałogi. Tyle tylko, że tych za bardzo nie mam. Chociaż, jak by tak pokombinować, to wyjdzie tak: nałóg zwykle siedzi w głowie, a jego fundamentem i główną pożywką jest przyzwyczajenie. Więc może zmienić jakieś przyzwyczajenie? Do czego jestem przyzwyczajony tak, że inaczej wydaje się nie możliwe? Zaraz, zaraz…

TAK! Mam! Moim noworocznym postanowieniem będzie polubienie kadrów o proporcjach boków 4:3. Moich kadrów! Kadrów, jakie standardowo serwują moje aparaty. Przyzwyczaiłem się do 3:2, które w wizjerze 4:3 układałem i przy wywoływaniu obcinałem marginesy po dłuższym boku, bo zawsze wydawały mi się fajniejsze. Może z sentymentu, bo zdjęcia a małoobrazkowego analoga… A przecież 4:3 nie są brzydkie. Ktoś tu na blogu w komentarzach pisał nawet, że wręcz zazdrości mi 4:3, bo uważa taki obrazek za bardziej elegancki, a w niektórych przypadkach za genialny (np. do portretu w pionowym kadrze).

Kurde, to jest myśl! Cudze chwalicie, a swego… nie lubicie. Więc polubcie! Ha! Takie właśnie będzie moje postanowienie na ten 2013 rok. Pokonać przyzwyczajenie do 3:2 i przezwyczaić się do 4:3. Niekoniecznie przerzucić, ale po prostu zacząć patrzyć na swoje 4:3 zdjęcia z sympatią. Z taką, z jaką lipiłem na sample z obiektywów Olka (klik). Zresztą tyle razy zachwycałem się dziełami Wacława Wantucha (klik), nie wiedząc wtedy nawet, że fotografuje on Olympusem.

No to mam cel na ten rok. :)

A jak z noworocznymi postanowieniami u Was? Bawicie się w nie, czy w ogóle? A może tylko okazjonalnie – jak ja – kiedy faktycznie coś konkretnego do zrobienia przyjdzie Wam do głowy?

Podziel się tym wpisem:
  • Wykop
  • Facebook
  • Blip
  • Śledzik
  • Google Buzz
  • Twitter
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live

9 komentarzy

  1. Krzysiek Gawlik napisał(a):

    Moje noworoczne postanowienia zazwyczaj przemijają wraz z noworocznym kacem :D W tym roku miało być przeczytanie kilku książek, ale zapał mam do tego taki, że pewnie jak zwykle nic z tego nie wyjdzie ;)

  2. Krzysiek Gawlik napisał(a):

    A co się tyczy proporcji 4:3 to kojarzą mi się one z małpkami i telefonami :P

  3. Damian napisał(a):

    @Krzysiek ale 4:3 jest też w cyfrowym średnim formacie. Pentax i Mamyia na pewno mają taki obrazek, Hasselblad chyba też, ale co do niego w sumie nie mam pewności.

  4. poldek napisał(a):

    To to jeszcze pryszcz. A co mają powiedzieć ci, którzy nie trzymają się żadnego standardu i każde zdjęcie tną inaczej? ;) Mi się np. najbardziej podoba 5:4 najbardziej elegancki czy wręcz nawet szlachetny w moim odczuciu jest. Ładnie na nim wyglądają wąskie kadry, ale np. do krajobrazu niezbyt się nadaje. Chyba że co kto lubi ;)

    A co do postanowień, to u mnie klasyka – fajki rzucam ;)

  5. mefioso napisał(a):

    Ja muszę zgubić trochę sadła. Do tej pory straciłem jakieś 2kg, jeszcze dużo przede mną. Druga sprawa: opanować ostrzenie Heliosem.

  6. szuman napisał(a):

    Widziałem Twój wpis o Heliosie :) Chciałem go skomentować, ale zażądało ode mnie hasła do WordPress.com, chociaż wysyłałem podstawowy formularz (imię, mail, www). Wkleję więc ten komentarz tutaj:

    Adapter z dandelionem to myśl niezła, ale o wiele fajniejszą rzeczą jest matówka z klinem i/lub mikrorastrem – taka, jak w starych, analogowych lustrzankach z Zethem na czele :) Poszukaj takiej, a wcześniej dowiedz się, czy jest możliwość wymiany matówki w Twoim aparacie.

    No :) Powodzenia i wytrwałości w realizowaniu noworocznego postanowienia ;)

  7. mefioso napisał(a):

    Myślałem nad matówką z rasterem, ale nie chcę rezygnować z punktów AF.

  8. Kaszuby napisał(a):

    Ja miałem chodzić na siłownie, jest maj, nie bylem ani razu :/