Photography

Z napisaniem tego wpisu zwlekałem bardzo długo. Ten wpis tego wymagał. Ilekroć o nim myślałem, tylekroć na myśli przychodziły różne nazwiska. One w tym przeszkadzały. Ten wpis nie ma być do nazwisk. Nie mogę o nich myśleć, bo zepsują mi myśl. Ten wpis ma być do ogółu, którego opisuje tytułowe słowo klucz: photography. I pasuje ono do nich tak, jak miano „truck” do Żuka.

Powiedzcie: czego Wy się wstydzicie? Miejsca, w którym mieszkacie? Kraju, z którego pochodzicie? Tego, czym się zajmujecie? Polska nazwa brzmi dla Was obciachowo? A co w tym obciachowego? Dlaczego PHOTOGRAPHY a nie FOTOGRAFIA? Przecież to drugie brzmi wspaniale!!! Cudowna nazwa, cudowne słowo! Twarde, mocne, ale pięknie skomponowane i z bardzo wdzięczną, malowniczą, a wręcz kokieteryjną końcówką. Po cholerę po angielsku?

Zajmijcie się fotografią, a nie lansem! Zabierzcie się za działanie od właściwej strony! Zajmijcie się FOTOGRAFIĄ, a jeśli świetnie Wam pójdzie, to wypłyniecie z twórczością na szerokie wody, poza granice kraju i na PHOTOGRAPHY zasłużycie sami! Teraz to angielskie słówko brzmi zwyczajnie głupio. Jak „lunch” zamiast…

Lubicie naśmiewać się z „warszafki”, a sami idealnie wpisujecie się w ten model – z tym Waszym całym photography. Kolejny raz pytam: czego się wstydzicie? Fotografii? To może chleba też Wam wstyd i do kanapek używacie bread posmarowanego butter, a na to kładziecie ham, cheese, tomato i posypujecie salt oraz pepper? Jeśli nawet, to co Wam to zangielszczanie rzeczywistości da, skoro imiona Wasze i Waszych rodziców są takie, jakie są? Je też zmienicie? Peter, syn Josefa i Margaret? Zamieszkały przy Świętokrzyska Street? Macie, kurde, swoją ojczyznę, to sami z siebie robicie bękartów… Gdzie Wasza tożsamość? Może z seksualnym „ja” też macie podobny problem?

Po kij Wam to photography? Lepsze zdjęcia przez to robicie? Megapixeli przybywa? Przysłona otwiera się Wam do wartości ujemnych? Światło macie lepsze? Modelki lepiej grają? Statyw robi się stabilniejszy? Sarny na dźwięk tego słowa zamierają Wam w bezruchu? RAW-om przybywa głębi?

Pomyślcie trochę o tym. Pomyślcie. Przygodę z fotografią zacznijcie od zdjęć, od zdobywania i rozwijania umiejętności, od kształtowania warsztatu, a nie od chwytliwych nazw. Te albo z czasem przyjdą same; przypadkiem, jakoś tak, albo nie przyjdą wcale – bo tak naprawdę te nazwy nie będą do niczego potrzebne. Bo albo photography się Wam znudzi, albo zostaniecie świetnymi fotografami i Wasze zdjęcia będą się bronić same, a nazwisko samo w sobie stanie się marką. A znam takich. Wystarczy powiedzieć nazwisko i reszta sama przychodzi na myśl.

I dopiero teraz spłynęły do głowy nazwiska, których towarzystwa chciałem uniknąć rozpoczynając ten tekst. Teraz już mogą. Imiona, nazwiska, a także i ksywy, przy których widnieje, niczym wyryty w tombaku, napis photography, mający zapewne sprawić, że jego właściciele będą postrzegani jako wspaniali, rozchwytywani, profesjonalni… Coś to jednak nie działa tak, jak by chcieli, bo przez cały czas muszą się wpychać ze swoim photography na afisz, pchać z reklamą, żeby ktoś ich i ich photography zauważył, żeby z ich photography skorzystał i pochwalił choćby za to, że jest to photography.

Co do nazwisk, to w tym momencie myślę o paru osobach, które były photography, ale zrezygnowały z tego na rzecz pięknej, polskiej fotografii. Im wszystkim życzę, aby ich zdjęcia, a wraz z nimi nazwisko, popłynęły daleko stąd i żeby ich piękna, polska fotografia była tłumaczona przez jej zagranicznych odbiorców nie tylko na angielski, ale i na wszystkie możliwe języki.

Słuchajcie, photography…

A zresztą… Jeśli po lekturze tego wpisu jeszcze jacyś tacy się ostali, to niech się dalej bawią w photography. A my wróćmy do naszej fotografii, pamiętając, że ma być ona subiektywna, wyjątkowa i na swój sposób swojska, a więc taka jak my: Jaśki Kowalskie, Józki Nowaki i wszystkie inne Wieśki Wójciki.

Podziel się tym wpisem:
  • Wykop
  • Facebook
  • Blip
  • Śledzik
  • Google Buzz
  • Twitter
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live

22 komentarze

  1. Daniel napisał(a):

    Nigdy nie rozumiałem po co piszą „photography”. Właściwie dalej nie rozumiem, bo wpis niczego nie wyjaśnia. Może ktoś ogarnięty nas oświeci? Przychylam się do tezy autora, że jest w tym coś takiego jak z Warszaffką ;)

  2. grex napisał(a):

    Mnie również to trochę razi. Osobiście używam polskiego słowa. Czy to tytułem własnej strony , czy znaku wodnego. Coraz więcej osób (czyt. małolatów) zaopatrza się w „luszczanko-cykacze” , nie przeglądając nawet instrukcji obsługi, zakładają strony na facebooku i mianują się Photographerami. Coż zrobić .
    Pozdrawiam

  3. poldek napisał(a):

    Moim zdaniem pisanie „photography” a nie „fotografia” może wynikać z różnic w gramatyce w języku polskim i angielskim. Korzystanie z angielskiej formy ułatwia pisownię, bo po angielsku poprawnie jest Jan Kowalski Photography, a u nas musiało by być Fotografia Jana Kowalskiego.

  4. Hide napisał(a):

    Wziołbyś się zajął swoimi sprawami a nie czepiał się innych. To co sobie w nazwie wpiszę to jest moja prywatna sprawa i nic ci do tego. Zarzucasz innym kompleksy a sam je posiadasz i zazdrościsz innym i wylewasz na nich pomyje na jakimś śmiesznym blogu. Żałosny jesteś :/ Chyba minołeś się z powołaniem ale jest nadzieja że po kilku mądrych komentarzach znudzi ci się to pisanie bloga. Wiem że bycie blogerem jest modne więc nie zarzucaj innym pisania „photography” dla lansu bo dokładnie to samo robisz z blogiem…

  5. Damian napisał(a):

    A pisanie „b&w” zamiast cz-b (black&white zamiast czarno-białe” też podchodzi pod ten post czy to coś jeszcze innego? ;-)

  6. szuman napisał(a):

    @Poldek, z powodzeniem można pisać Jan Kowalski – fotografia, tak jak pisze się np. Józef Nowak – przewóz osób.

    @Hide, jakie prywatne sprawy? Prywatne by były, gdyby mówili tak sami do siebie. Ale nazwy te są publiczne, więc…? O moje blogowe zacięcie się nie martw. Robię to 7 lat, czyli sporo przed tym, zanim w ogóle zaczęła się „moda”. I jeszcze mi się nie znudziło.

    @Damian, na upartego… ;)

  7. Michał napisał(a):

    Ja nie potrafię poważnie traktować kogoś kto swój zawód podpisuje z angielskiego. Mamy bogaty język i powinniśmy z niego korzystać, a nie robić z siebie błaznów z nowomową i zagranicznymi słówkami, jak by nie było ich polskich odpowiedników. Może i brzmią swojsko ale jak słusznie autor zauważył, nasze imiona i nazwiska też takie są.

    A tak na marginesie to cholernie rozwala mnie jak ktoś mówi „błyskam fleszem”. To tak jak by mówił „biegnę biegiem” :D

  8. Damian napisał(a):

    @Grex też znam te typy „mam lustrzankę więc jestem fotografę” ;-)

    Jeszcze dołożę do pieca i dorzucę rodziców, którzy swoim dzieciom nadają zagraniczne imiona typu Alan, Nicole itd. Nie jestem w stanie pojąć co oni chcą tym osiągnąć…

  9. Krzysiek Gawlik napisał(a):

    Nie rozumiecie? Bycie „photography” to tak samo jak bycie „trendy” ;D

  10. Mirek napisał(a):

    „Polacy nie gęsi, swój język mają” ale widać to za mało. Oczywiście zapożyczeń mamy więcej niż się nam to wydaje i jest to naturalne, że wiele obcych słów adoptuje się do naszego języka. Jednak nie należy przesadzać zwłaszcza jeśli polskie słowo w zupełności wystarczy bo można się ośmieszyć. Nazwa naszej firmy to nie tylko nasza prywatna sprawa bowiem wkraczamy tutaj w przestrzeń publiczną. Wiele krajów wprowadziło ustawy o ochronie języka i nie można tam dowolnie stosować sobie obcych nazw. Naturalnie jeśli ktoś jest nastawiony na działalność zagraniczną to użycie słowa „photography” jest uzasadnione ale jeśli nie wykraczamy za swój powiat to zostańmy lepiej przy „fotografii”. Jest to naprawdę ładne słowo i niczego nam nie umniejsza. Plus dla Autora za odwagę w poruszaniu drażliwych tematów.

  11. Dariusz Tyrpin napisał(a):

    Mirku, autor wpisu to stary prowokator jest, a jego webside to już w ogóle… ;)
    Tak teraz poważnie – kilka lat temu zakładałem firmę i raptem kilka minut mi zajęło, by odpowiednią (dla mnie) nazwę wymyślić. Ani mi na myśl nie przyszło, żeby nazwać się tyrpinphotography choć właściwie to jednakowe ma znaczenie :)

  12. szuman napisał(a):

    @Darek, na prowokatora, to póki co sam bardziej wyglądasz z tym „webside” ;)

  13. Bartek napisał(a):

    Oczywiście walenie wszędzie gdzie się da photography jest obciachem, ale są sytuacje kiedy to rozumiem. Sam mam kumpelę, która mieszka w GB i pisze na stronie photography.
    Nazwisko ma typowo polskie, ale pewnie większość znajomych ma z wysp, więc jak ma pisać?
    Cały jej blog jest w większości po hangielsku, więc myślę, że jest ok.
    No i są ludzie, którzy są dobrzy i świadomie celują w odbiorcę globalnego.

    Ale, co też ciekawe, jeśli napiszemy ‚Fotografia’, to i tak cały świat zrozumie, a nawet będzie bardziej oryginalnie.

  14. nickt napisał(a):

    photografy, czytamy fotografy – czyli zespół fotografow, więcej niż jeden fotograf. o to chodzi :-)

  15. poznań napisał(a):

    Czasami ludzie chcą się dowartościować i brzmieć bardziej profesjonalnie, dlatego jest tyle firm z końcówką x – chociaż finalnie daje to przeciwny efekt, natomiast photograpy moim zdaniem nie jest aż tak bardzo obciachowe.

  16. nickt napisał(a):

    obciachowe jest to, że Anglia wyruchała nas na początku II wojny światowej nie wywiązując się z sojuszu wojskowego i nie podejmując działań zbrojnych od razu po zaatakowaniu Polski.

    obciachowe jest to, że o mordzie dokonanym na polskich oficerach w Katyniu Anglia wiedziała jako pierwsza i nie poinformowała Polski o tym fakcie. zrobili to dopiero Niemcy wiele lat później.

    obciachowe jest to, że w czasach powojennych nasz kraj znalazł się radzieckiej strefie wpływów decyzją Churchilla, to Anglii zawdzięczamy obecne, ponad pół wieku trwające zacofanie polityczne, przemysłowe i światopoglądowe.

    a najbardziej obciachowe jest to, że obecnie szczytem marzeń wielu Polaków jest praca w Anglii. jest cool być Londyńczykiem. Nie jest wstydem podejmować tam prace która we własnym kraju nie przysparza prestiżu, na przykład mycie naczyń. Modnie jest mówić „sory” zamiast przepraszam, równie modnie jest być „photographerem” zamiast fotografem.
    to się nie zmieni.

  17. CV napisał(a):

    Bo to taki SHOW :), jedna osoba to wymyśliła druga zaakceptowała.

  18. Przemek napisał(a):

    To się uśmiałem czytając :-) A tak przy okazji to chylę czoła autorowi, że mu się chciało przelać te myśli na „papier”

  19. foto napisał(a):

    No po prostu Polacy lubia sobie dodawac „profesjonalizmu” przez angielskie nazyw :)

  20. Kaszuby.org napisał(a):

    Często ludzie chcą się w ten sposób dowartościować

  21. fotograf Wrocław napisał(a):

    a mnie to zawsze śmieszyło. Dalej mnie śmieszy,
    Pierwsze pytanie, czy działasz na rynkach europejskich czy robisz focie koleżankom na facebooka?