Czy bycie amatorem to powód do wstydu?

Profesjonalizm kontra amatorstwo. Zawodowstwo kontra hobby. Któremu, Twoim zdaniem, należy się palma pierwszeństwa? Co jest lepsze? Co winno być fotograficznym priorytetem? Na czymś skupić? Z czego być dumnym, a czego się wstydzić?

„Na wesele weźcie sobie profesjonalnego fotografa.”. Słusznie. Profesjonalista, zawodowiec, to wyjadacz, dla którego taki ślub to chleb powszedni i – żeby pozostać w temacie pieczywa – bułka z masłem. Łazi co weekend, rocznie oddaje klientom dziesiątki tysięcy zdjęć, więc takiego brać jest najlepiej. To pewniak. I rutyniarz. A nie jakiś, za przeproszeniem, amator.

Amatorskie zdjęcie ślubne - panna młoda w samochodzie

Amatorszczyzna, ale przynajmniej będą wiedzieć, że to była wysiadka przed lokalem.


A po weselu…

„Jakieś takie bez wyrazu te zdjęcia. Ładne i dużo, ale widziałam zdjęcia od Karola, który był jednym z gości i zrobił lepsze zdjęcia. Nie wszystkie, ale niektóre były naprawdę super. Fajnie uchwycił ciotkę, jak karciła tą małą od Nowaków. A wujek z krawatem w rosole to już całkowity odlot. Szkoda, że Karola nie było na sesji w plenerze, bo też by coś super zrobił. A w ogóle, to Karol powinien zostać profesjonalnym fotografem.”

Czym się różni amator od zawodowca?

Tym, że zawodowiec trzepie kasę, a amator fotografuje, bo lubi. Nie oznacza to, że zawodowiec też nie lubi. Oczywiście, może i lubić. Ale jest zawodowcem i przede wszystkim musi. Bierze kasę, razem z nią odpowiedzialność, więc po prostu musi. I musi liczyć się z tym, że to obecny wśród gości amator zrobi zdjęcia, którymi bardziej zachwyci nowożeńców.

Bo amator ma nad nim tę przewagę, że wcale nie musi. Niczego i nigdzie. Może fotografować co chce, jak chce i gdzie chce. Nie musi kręcić się wokół młodych, rodziców i tańczących gości. Może łazić, szukać, eksperymentować. Może fotografować z innej, ciekawszej perspektywy, która nie gwarantuje powodzenia. Z kolei zawodowiec musi mieć pewność, że nie ucieknie mu to, za co kasę wziął.

Zawodowcy przodem!

Zawodowcy przodem!

Zawodowiec ma pierwszeństwo do młodych. To oni wynajęli go do dokumentowania wydarzeń z dnia ich ślubu. Amator również może to robić, ale w taki sposób, aby nie przeszkadzać profesjonaliście. Musi mu ustępować i kropka. Bo jest amatorem (i nie daj boże zrobi zdjęcie lepsze, niż fotograf ślubny – zawodowiec ;)).

Bo słowo „amator” nie ma żadnego związku z poziomem wykonywanych zdjęć. Amator jest pasjonatem, hobbystą i to są pobudki, jakie ciągle wpychają mu aparat w ręce. Amator lubi (czy wręcz kocha) i dlatego zgłębia tajniki sztuki fotografii, szuka, eksperymentuje, kombinuje i fotografuje, przez co stale i szybko się rozwija.

Profesjonalista to ktoś, kto fotografuje za pieniądze. Jest to jego zawód, profesja, z tego się utrzymuje. Profesjonalista oczywiście mógł być kiedyś amatorem, który wskoczył na taki poziom, że postanowił zacząć na fotografii zarabiać.

Niestety, często profesjonalistami są osoby, które nie zasługują na to miano. Kupą aparat, zaliczą (albo i nie) kilka kursów, przeczytają jakiś poradnik i instrukcję aparatu, po czym pchają się na rynek, psując nie tylko go, ale i renomę ogółu tych, którzy potrafią robić zdjęcia na wysokim poziomie. Taki pseudo-zawodowiec często jest w branży jedynie z czysto materialnych pobudek. Bo zobaczył w tym kasę. Gdyby zobaczył jej złoża w innej branży, w którą łatwo będzie się mu wkręcić, to też to zrobi i zmieni profesję. Co go niby obchodzą inni? Zrobi wesele za 700 zł, z czego 200 zł to koszty kart pamięci, na których prosto po weselu odda nowożeńcom zdjęcia w jpg i heja. Zadowolony, bo zrobił i zarobił. A że zdjęcia od kuzyna-amatora o wiele ładniejsze? Jego to nie obchodzi – to już zmartwienie młodych i ich rodziny.

Zdjęcie z zabawy weselnej - z perspektywy gości

Z perspektywy gości

Kim więc być, by nie musieć się wstydzić? Amatorem z pięknymi zdjęciami, czy profesjonalistą „z przystępnymi cenami”? A może olać to i robić swoje, pozostając amatorem, który od czasu do czasu skoczy na jakiś ślub i tam zarobi parę groszy, dzięki którym będzie mógł się dalej rozwijać? Sprzęt kosztuje, ewentualne fotograficzne wypady również. No, a jeśli jego amatorskie zdjęcia będą zachwycały, to o klientów i tak się nie będzie musiał martwić. Jedni drugim będą go polecać i sprężynka sama się nakręci. I nie będzie musiał konkurować z profesjonalistami, którzy wszystko mają niskie: od cen po poziom zdjęć.

Amatorów i zawodowców nie różni poziom zdjęć, bo wśród jednych i drugich są lepsi i gorsi. Amatorów i zawodowców różni to, że dla jednych fotografia to hobby, a dla drugich źródło dochodu.

Określenia „amator” z pewnością nie trzeba się wstydzić, bo niby co wstydliwego jest w fotografowaniu dla czystej przyjemności i bez nastawienia na zysk? Powodem do wstydu powinien być niski poziom zdjęć i to dotyczy przede wszystkim profesjonalistów. A dokładnie tych, którzy nie trzymają przyzwoitego poziomu, robią kiepskie zdjęcia i z premedytacją odbierają klientów tym, którzy swoim kunsztem zasługują na to, aby utrzymywać się z fotografii.

Tyle. Ciekaw jestem Waszych opinii.


PS. Wpis oparłem o fotografię ślubną, ale dotyczy on każdej innej dziedziny fotografii komercyjnej.
PS. Zdjęcia wykorzystane w tym wpisie robiłem amatorsko, jako kulturalny „drugi”, który uważa, by nie przeszkadzać „pierwszemu”.

Podziel się tym wpisem:
  • Wykop
  • Facebook
  • Blip
  • Śledzik
  • Google Buzz
  • Twitter
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live

18 komentarzy

  1. forest napisał(a):

    Według mnie podział jest prosty jak budowa cepa:
    Zawodowiec, profesjonalista to osoba która jest w stanie wyżyć z fotografii. Czyli jest to jej jedyne źródło dochodu, płaci podatki, rachunki, utrzymuje rodzinę itd.
    Reszta to amatorka większa lub mniejsza.

  2. szuman napisał(a):

    @forest, we wpisie nie chodzi o podział, ale o odpowiedź na pytanie zawarte w tytule.

  3. forest napisał(a):

    No proste że nie. Przecież zawodowców garstka jest :)

  4. Mirek napisał(a):

    Amator tyle znaczy co „miłośnik” a profesjonalista to ten, który się z danego zajęcia utrzymuje i stanowi to jego główny dochód. Nie wiem dlaczego słowo amator uległo takiej deprecjacji i w powszechnym języku niesłusznie stało się niemalże synonimem dyletanta, laika podczas gdy zapanowała moda na nazywanie wszystkiego a głównie siebie „profi” bez względu na fakty.
    Już od dawna mnie to drażniło, za ten wpis masz u mnie dobrą butelczynę bo sprawa męczyła mnie od dawna. Namieszałeś trochę z tym byciem „drugim”. Niekoniecznie ten drugi jest słabszy to oczywiste, natomiast z innych względów warto umówić się kto jest pierwszym a kto drugim. Zrozumieć tu też należy tego pierwszego, który fotografuje za pieniądze, inna presja jest na niego wywierana i to on musi się wywiązać ze zlecenia, musi uchwycić wszystkie oficjalne sytuacje. Inną sprawą już jest to czy zrobi to należycie. Tak na marginesie: zdecydowanie lepiej jest być tym „drugim”, uwierz mi. I z podniesioną głową możemy mówić o sobie amatorzy bo przecież jesteśmy miłośnikami fotografii. P.S. Oczywiście nic nie mam przeciw prawdziwym zawodowcom, których wcale tak wielu nie ma jak by się mogło wydawać po przechwałkach w „o mnie” albo wręcz na banerach głównej strony.

  5. Krzysiek Gawlik napisał(a):

    To jeszcze wymyślcie w jaki sposób znaleść i zatrudnić dobrego amatora i będzie cacy. Przecież nie dam ogłoszenia „zatrudnię foto- amatora na ślub” bo nie opędzę się od delikwentów z małpkami, którzy będą chcieli sobie dorobić.

    Ale myślę, że podział na amatorów i profesjonalistów można zamienić na podział na tych, którzy potrafią robić zdjęcia i na tych, którym bozia poskąpiła talentu. Wiadomo, że jeden robi coś dobrze i na tym zarabia a drugi robi to dla siebie, bo pracę ma gdzie indziej.

    Zgadzam się z tym, że słowo „amator” nie powinno mieć pejoratywnego znaczenia, które niestety w dzisiejszych czasach ma. Amator to nikt inny jak pasjonat, miłośnik.

  6. Damian napisał(a):

    „Witam. Od ośmiu lat jestem ślubnym fotografem amatorem. Moje amatorskie zdjęcia charakteryzują się amatorskim wykonaniem i amatorską obróbką. Zapewniam nieporównywalną amatorską jakość i w pełni amatorskie podejście…” – jak bym przeczytał gdzieś taką ofertę to bym chyba połkną monitor ze śmiechu :-D

    Ale już tak zupełnie poważnie to często zdjęcia amatorów są zwyczajnie lepsze od profesjonalnych. O poziomie zdjęć nie decyduje ilość klientów ale zdolności i umiejętności fotografa. Czy to będzie amator czy zawodowiec to grunt, aby nie miną się z powołaniem :-)

  7. Zielonystreet napisał(a):

    Moim zdaniem zlych definicji uzyles. Amator ma kilka znaczen, a jedno z nich to zajmowanie sie czym nieprofesjonalnie. Czyli ma malo wiecej, nie specjalizuje sie – bo jesli juz sie specjalizuje w fotografi, staje profesjonalista

    Zamiast amator bym uzyl w tym przypadku profesjonalista – bo nakreslasz, ze czlowiek ten czlowiek potrafi czynic dobre foty – tak jest robi to „profesjonalnie” bo to fachowiec w dziedzinie fotografi, umie robic zdjecia – specjalizuje sie – wiec profesjonalista jest i nie mozna temu zaprzeczyc.

    A zamiast „profesjonalisty” zawodowiec – czerpie z tego korzyscie meterialne, wiec wykonuje to zawodowo.

  8. Barry napisał(a):

    Z tym biciem profesjonalistą i amatorem to trochę śliska sprawa. Znam profesjonalistów, którzy mają mniejsze umiejętności niż amatorzy i na odwrót. Generalnie myślę, że umownie można nazwać profesjonalistą tego, kto na tym zarabia i żyje z tego.

  9. Dominik napisał(a):

    Profesjonalista to osoba, która wykona świetne zdjęcie w każdych warunkach. Koniec definicji. I czy się z tego utrzymuje czy nie to już jest inna kwestia do rozpatrywania. Natomiast miano „Zawodowca” odnosi się do osoby utrzymującej się z wykonywanej pracy. I z tego typu ludźmi jest różnie w fotografii. Ci wszyscy „zawodowcy” nie dają rade sprostać jakie stawia się „profesjonalistom”.

  10. szuman napisał(a):

    @Dominik, podoba mi się Twoja definicja.

  11. fotograf opole napisał(a):

    Dobry amator czasami jest lepszy niż kiepski profesjonalista :)

  12. Jacek napisał(a):

    Pokrótce profesjonalny fotograf zarabia wykonywaniem zdjęć,a amator nie. Oczywiście to nie wpływa na fakt, że amator może robić lepsze zdjęcia od profesjonalisty!

  13. karina591 napisał(a):

    mam takiego jednego „profesjonalistę” w moim rodzinnym mieście… Ja jestem amatorką, więc nie mam prawa się wymądrzać, ale i tak myślę, że mój kilkuletni brat potrafiłby zrobić zdjęcie o wyższym poziomie zwykłą cyfrówką niż ów profesjonalista fachowym sprzętem…
    A artykuł mistrzowski! :)

  14. Sielpia napisał(a):

    Czytając te posty do artykułu postanowiłem zostać profesjonalnym fotografem. Jutro idę do sklepu i kupuję aparat (bo jeszcze nie mam profesjonalnego). Są jacyś chętni by mnie wynająć? Okazja! Prawie zawodowy amator do wzięcia………

  15. kalendarzownia napisał(a):

    Artykuł mistrz! :) pełno takich co to są fotografę, tylko dlatego żeb wydali kupe siana na sprzęt, a umiejętności brak.

  16. Kalina napisał(a):

    Jeśli ktoś lubi fotografię, to czemu ma nie spełniać się w swojej pasji? Profesjonalista żyje z tego, pasjonat robi to tylko dla rozrywki. Przy okazji zapraszam do siebie, tez wiele kontrowersyjnych artykułów http://www.akademickasosnowiec.pl/

  17. Ola napisał(a):

    Znam dziewczynę która ma 18 lat, jest amatorem a jej pracę zachwycają wszystkich! Wszystkiego sama się nauczyła! Żaden wstyd jeżeli wykonujesz swoją prace rzetelnie i cały czas się doszkalasz.