Duzi chłopcy, mali chłopcy…

Duzi chłopcy, mali chłopcy... zabawa w deszczu

Duzi chłopcy, mali chłopcy...

Kobiety lubią powtarzać, że faceci to tacy duzi chłopcy, którzy pewnych cech z wiekiem nie gubią, a jedynie – w imię zachowania powagi – zmieniają swoje zabawki. Tak mawiają kobiety, a ich partnerzy czasem (ostrożnie) przytakują słowami „coś w tym jest”.

Ile faktycznie w tym prawdy? Prawdę mówiąc, nigdy poważniej się nad tym nie zastanawiałem. Ot, stereotypowa gadka, mająca na celu pewnie tylko to, aby w związku było misiowo, a misio był bardziej misiowy w tych babskich pogaduchach. Bo nawet jeśli jego chłopięce cechy w rozmówkach relacji ona-ona były piętnowane i przerysowywane, to… czyż nie są one słodkie?

Nie ma się co nad tym zastanawiać, wszak są sprawy ważniejsze od tego. Może i faceci są dużymi chłopcami, a może jest odwrotnie i to chłopcy są małymi facetami. Może to kobiety sobie wymyślają, a faceci potakują, bo tak jest wygodniej i roztacza lepsze perspektywy na wieczór, niż oponowanie?

Pewne jest jedno: na poparcie każdej teorii znajdą się argumenty. Nie, nie zamierzam rozstrzygać kwestii związanych z zawartością chłopca w mężczyźnie. Jeśli chcecie, to możemy o tym podywagować w komentarzach pod wpisem. W tekście tym chcę tylko przytoczyć jeden przykład popierający tezę, że faktycznie dorośli mężczyźni mają trochę wspólnego z chłopcami.

Życióweczka. Syn mojego serdecznego Przyjaciela niedawno przystępował do pierwszej komunii świętej. W mieszkaniu ciasnota, więc przyjęcie komunijne wyprawiono w restauracji. Na podobny krok zdecydowały się też cztery inne rodziny i tym oto sposobem, w jednej sali, gościli się goście pięciu małych komunistów.

Rodzice sobie gadali, a dzieciaki bawiły się ze sobą i otrzymanymi prezentami. Momentami nieco znudzone chyba, ale nie mnie to oceniać. Z aparatem w ręku utrwalałem te ulotne chwile dziecięcej beztroski, cały czas będąc skupionym na dzieciakach Mirka. Jego córki, wraz z kilkoma innymi dziewczynkami, szalały w holu, a chłopcy urzędowali gdzieś indziej. Wróciłem na salę, by wymienić obiektyw na wygodniejszego zooma i od razu zauważyłem…

Właściwie, to niczego nie zauważyłem, bo część sali z parkietem, na którym dokazywali chłopcy, opustoszała. Gdzie oni są?

Udałem się na zewnątrz, a tam… lało jak z cebra! A w tej ulewie, pod kawałkiem zadaszenia, kilku chłopców nie posiadało się ze szczęścia! Dookoła deszcz, pod stopami stróżka wody, której dalszy bieg mogli sobie modelować, a po chwili do całej zabawy włączyli kamienie i patyki. Kamień i patyk – to przecież najbardziej genialne zabawki wszech czasów!

Duzi chłopcy, mali chłopcy...

Duzi chłopcy, mali chłopcy...

Z bardzo bliska zrobiłem im kilka zdjęć i podszedłem do Mirka, który „akcję” fotografował – dla odmiany – długim obiektywem. Ze śmiechem komentowaliśmy, że tak niewiele dzieciakom trzeba do zabawy – zabawy przez wielkie „Z”. Zabawki komunijne poszły w odstawkę: liczyła się strużka wody, deszcz, patyk, kamienie, kratka ściekowa…

Na nic zdały się mamine napominania „zmokniesz”, „uważaj”, „przemoczysz buty” itp. Wszyscy chłopcy wybiegli z sali i na zewnątrz, w ulewie, pod kawałkiem dachu działo się to, co najlepsze. „Niby zwykły deszcz, a tak ich wyciągnął na pole i tyle frajdy im dał” – komentowaliśmy.

A sami… a czy sami nie wyszliśmy dlatego, że padało? Ze swoimi dorosłymi zabawkami przy twarzy pstrykaliśmy zdjęcia temu wszystkiemu, co się przed lokalem działo: deszczowi, strużce wody i dzieciakom porwanymi przez ten kaprys pogody. „Kaprys”, bowiem od rana, przez cały dzień, było słonecznie i nawet podczas tej krótkiej ulewy świeciło słońce. Kapitalny był to widok: wielkie, rozświetlone krople deszczu kontrastowały z zacienionymi miejscami i czarnymi furami na parkingu.

Gdyby zmierzyć poziom frajdy, to najpewniej młode pokolenie pokonałoby nas bez problemu. Ale co tam :) Kobiety! Bierzcie i wykorzystujcie tę historię jako argument za swoimi racjami, albowiem jest ona prawdziwa, przez życie napisana, a przeto i wiarygodna. Czego powiedzieć nie można o tych wszystkich przykładach z telefonami, komputerami i aparatami. My się nimi nie bawimy. My nimi pracujemy. Nieważne, jak to z waszej perspektywy wygląda.

Podziel się tym wpisem:
  • Wykop
  • Facebook
  • Blip
  • Śledzik
  • Google Buzz
  • Twitter
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live

Komentarze (8)

  1. hehe, Mirek też się załapał na 2-gi plan :)
    odbiegając od tematów komunijnych trzeba przyznać, że pogody dawno takiej nie widziałem – ulewny deszcz pod ostro padające słońce… aż się prosiło być z jakąś modelką na łące ;)

  2. Michał pisze:

    @Dariusz Tyrpin: głęboka studnia, mocna i wydajna pompa, gruby wąż, końcówka z dużym sitkiem i nie trzeba czekać na taką pogodę :) Ale muszę przyznać ,że w takich okolicznościach we mnie również odezwał by się mały chłopiec :)

  3. Damian pisze:

    Co do patyków i kamieni to z przykrością trzeba stwierdzić, że zabawki dorosłych chłopców są znacznie mniej odporne ;-) Na szczęście zabawy są inne ;-)

  4. szuman pisze:

    @Darek, a bo i miał się załapać ;) A co do pogody, to tej wiosny już ze dwa razy widziałem taką ulewę pod słońce – nie licząc tej „komunijnej” :)

    @Damian, to jeszcze zależy, czym dorosły chłopiec się bawi. Jak w kowala, drwala czy cuś, to zabawkami nadal specjalnie przejmować się nie musi ;)

  5. Mirek pisze:

    Ale heca była! Dla dzieciaków i nas dwóch. A lamentowałem nad Marcinem, że na tak nudną fotograficznie imprezę zaprosiłem, a on na to, że „jeszcze zobaczymy”. Trochę podróżowałem ze swoim synem i po górach chodziłem, wniosek jeden: najbardziej interesujące były woda, kij i kamyki choćby wokół nie wiadomo co było. Szczęśliwe chwile to były. Tylko my , trochę większe dzieci droższe zabawki mamy…

  6. Jaro pisze:

    A kobiet to może nie dotyczy? Też zachowują się czasem jak małe dziewczynki: fochy, płacze, strojenie się, ale jako nikt im tego nie wytyka. Za to faceci zawsze są dobrym obiektem do krytykowania. Jak nie krytykują ich feministki, to robią to tzw. „normalne” kobiety. Dlatego mam to w dupie i nie patrzę co mówią tylko robię to, na co mam ochotę. Jak coś im nie pasuje, to jest tylko i wyłącznie ICH problem. Nawet nie mam wyrzutów, jak w sobotnią noc nie mam ochoty na wino i baraszkowanie, bo wole o świcie wstać i lecieć na jakąś górkę focić wschód słońca :P

  7. Dominik pisze:

    @Jaro myślę że kobiety są jeszcze gorsze od kobiet w dzisiejszych czasach… Po facetach bardziej się spodziewamy zła niż po kobietach, a jak by nie patrzeć to mocno dorównują nam jeśli nawet i nie przerastają…

Napisz komentarz

Możesz używać tagów BBcode: [b], [i], [u], [url=], [img=], [ul], [li], [color=#......]