Mocno rozmyte tło, czyli o pewnym trendzie we współczesnej fotografii

Sztucznie rozmyte tło (i nie tylko)

O, takie jest dobre ;)

„Chłop ze wsi wyjdzie, ale wieś z chłopa nigdy” – nie wiem, dlaczego akurat to powiedzenie przychodzi mi na myśl, kiedy myślę o tych wszystkich ludkach, którzy wyszli ze świata kompaktów, wleźli w świat lustrzanek i mają obsesję na punkcie rozmytego tła.

Część nie potrafi uzasadnić, dlaczego to rozmyte tło im się tak podoba. Inni kombinują z tłumaczeniem, że możliwość odseparowania motywu głównego od tła jest narzędziem artystycznym, które się przydaje. No i, patrząc na zdjęcia takich, można odnieść wrażenie, że oni tego narzędzia nie wypuszczają z rąk.

Skąd się to bierze, że jedni dadzą się pociąć za możliwość robienia takich zdjęć, a drudzy za możliwość zrobienia sobie takich zdjęć? Chyba stąd, że rozmyte tło definiuje dobry, tzw. „profesjonalny” sprzęt. Nieważna kompozycja, motyw czy wierność obrazu. Jest rozmyte tło, to jest profesjonalnie.

Po przesiadce z kompaktu na „cyfrowe lustro” też na pewien czas dostałem fioła na punkcie płytkiej głębi ostrości. Maciupkie matrycki w małpkach takiego wypasu nie oferowały, a nowy sprzęt… Nie pamiętałem wtedy o tym, że przecież kiedyś już miałem sprzęt pozwalający robić zdjęcia z rozmytym tłem! Nawet bardziej rozmytym, niż z  cyfrowej lustrzanki z cropem 2x. Miałem przecież Zenita TTL z Heliosem 58/2! Tyle tylko, że w czasach, w których go miałem, koło dupy latało mi to, czy zdjęcie będzie miało tło rozmyte tak bardzo, jak to tylko możliwe.

Ba! W większości przypadków rozmyte tło było wadą! W końcu przecież nie po to skrupulatnie ustawiałem ostrość (oczywiście, że manualnie), aby mieć zdjęcie nieostre! Czaicie, jakim wypasem byłby wtedy crop, oferujący większą głębię ostrości? Nie dość, że zdjęcia byłyby fajniejsze, to jeszcze klisze tańsze!

A teraz format 135 pokutuje w wersji cyfrowej i do rozstroju nerwowego doprowadza projektujących obiektywy. Bo jak tu zrobić porządne szkło pod dużą matrycę? A to winietowanie, a to mydło w rogach kadru… Do tego dochodzi jeszcze 3D: duży rozmiar, duży ciężar i duże koszty.

„Pełna klatka”. Co to, kurde, znaczy? A crop jest „be”. Co to, kurde, znaczy? Przecież 36×24 też jest cropem!!! Jest mniejszą i tańszą opcją względem średniego formatu, który z kolei jest cropem wielkiego, a wielkiego też można przerosnąć. Tylko po co? Żeby sprzęt ciężarówką wozić i kościołom robić zdjęcia z rozmytym tłem? Czy może portret całej postaci, której środek rzęs pięknie odcina się od rozmytych powiek?

Trudno mi zrozumieć parcie masy na „jak największe matryce” i na jak najjaśniejsze (czyt. najmocniej rozmywające tło) obiektywy. Sama określenie „jasność” sugeruje, że chodzi o ilość światła zgarnianego przez obiektyw i tym samym zdolność fotografowania w słabszym świetle, a nie o „rozmywalność tła”. Rozmywalność jest tylko wypadkową m.in. właśnie owej światłosiły i tę rozmywalność można uznać za wadę!

Mała głębia ostrości

Bardzo lubię to zdjęcie, ale ilekroć na nie patrzę, tylekroć żałuję, że nie mogłem bardziej domknąć przysłony. Było ciemno i balansowałem już na granicy poruszenia zdjęcia. Ciągle żal mi tych drzewek, chabazi i ścieżki, bo chciałem je ostrzej.

Po co ta ekstremalnie mała głębia ostrości? Po to, aby ukryć braki kompozycyjne? Czy może z powodu, o którym wcześniej wspominałem: mniejszość głębi = lepszość sprzętu? Jeśli to drugie, to wkrótce toto może stracić na wartości, bowiem któryś z producentów aparatów dla mas już wymyślił programowe rozmywanie tła – ponoć ładne i realistyczne. Bo klienci tego chcą.

A może niektórzy gonią za płytką głębią w imię pogoni za świętym gralem fotografii, jakim jest „plastyka zdjęć” i której błędnie upatrują w papierowej głębi ostrości? Czymże więc jest plastyka zdjęcia – zapytacie? O tym skrobnę w oddzielnym, prawdopodobnie jednym z kolejnych wpisów. Bardzo dużo na jej temat ostatnio myślałem i sporo wymyśliłem.

A co do zdjęć z malutką głębią ostrości… Czy naprawdę ładne są zdjęcia grupowe kilku osób, na których ostra jest tylko jedna lub dwie osoby? Nie mówię o celowym zabiegu wyciągnięcia ze zdjęcia tylko jednej gęby z profilu, ale np. o fotografii kilku osób siedzących w rzędzie, z których fotografującemu udało się uchwycić ostro tylko jedną-dwie, bo sprzęt lub otwarta na full przysłona tylko na tyle pozwoliła?

Czy naprawdę fotografującemu chlubę przynoszą i świadczą o jego kunszcie zdjęcia, na których nie widać nic, poza bliższym okiem? A może tak ma być, bo to z założenia zdjęcie do reklamy soczewek, albo kropli na zapalenie spojówek? A co ma przedstawiać zdjęcie nożyczek w dłoni fryzjerki, skoro ostra jest tylko śrubka? Bakterie czy pierwsze ślady korozji?

Mała głębia ostrości jest tylko narzędziem, z którego trzeba umiejętnie korzystać. Nadużywanie jej można porównać z nadużywaniem czegokolwiek innego: krojenia i smarowania chleba łyżką, czy też naprawiania wszystkiego młotkiem.

Możliwość zastosowania małej głębi jest środkiem, którego należy używać z głową. Czy gdy patrzysz w oczy komuś, to pozostałe części jego ciała, a nawet twarzy, pokryte są mgiełką bluru? Mała głębia nie wszędzie pasuje, a w nadmiarze może się przejeść, spowszednieć i stracić na atrakcyjności. W końcu może zacząć wkurzać. Mała głębia jest tylko jednym z wielu narzędzi, którego należy używać z głową i umiarem, a nie opierać na nim całego swojego warsztatu.

Choć celniejszym określeniem byłoby: nie zastępować całego, urozmaiconego warsztatu tym jednym narzędziem. Bo jak by to wyglądało, jakbyś pojechał do serwisu samochodowego, a tam całym wyposażeniem byłby jeden klucz francuski? Warsztat, to cały, bogaty zestaw narzędzi, więc swój własny rozbudowuj o kolejne klamoty. Trzymam za Ciebie kciuki!

Podziel się tym wpisem:
  • Wykop
  • Facebook
  • Blip
  • Śledzik
  • Google Buzz
  • Twitter
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live

41 komentarzy

  1. Damian pisze:

    Czy już mogę wznosić toast za powrót starego dobrego Wsubiektywie? ;-)

  2. Marcin, moze wystarczylo po prostu napisac, ze nie podoba mi sie subiektywnie mala GO?
    Tym razem totalnie subiektywnie biorac nie zgadzam sie z Toba, bo akurat lubie mala GO :)
    Malo tego, klientki je lubia jeszcze bardziej ode mnie, a zarabiajac – powtarzam – zarabiajac na zdjeciach robisz dokladnie to, o co Cie ludziska prosza. Tak bardzo podobaja Ci sie krzaki za modelka/modelem? A moze aberacja jest zajebistym efektem i moze sie podobac? Otoz nie, nie sadze. A kwestia rozmytego tla jest taka, ze niektorzy po 7-8 tys zl wydaja, by miec obiektyw, ktorego jedna z wlasciwosci jest przedmiotowe rozmywanie tla. Poza tym tak jak wspomnialem na poczatku, rzecz gustu… :)

  3. I jeszcze jedno, o czym zapomniałem napisać – producenci niech sobie softy robią na rozmywanie tła, ja i tak z tego korzystał nie będę. Jasne obiektywy kupujemy również po to, by nam dawały możliwość fotografowania w ciemnych kościołach bez używania lamp błyskowych.

  4. szuman pisze:

    @Damian, sam tak będziesz pił? ;)

    @Darek, ja mam ten luksus, że wszystko to, o czym piszesz, mnie nie dotyczy – ot, uroki bycia amatorem :) Gdyby ktoś ładnie poprosił i poparł tę prośbę wsparł dobrym argumentem, to mógłbym mu zrobić rozmyte tło – w końcu łatwiejsze to, niż dogrywanie ostrego. Przy tak taśmowej produkcji, jak u Ciebie, to też bym rozmywał co się da :)

    A co do obiektywów za 7-8 tyś, to mam takie dwa na oku. I nie są to długie stałki ze światłem nie większym, niż 1.4 ;)

    „Jasne obiektywy kupujemy również po to, by nam dawały możliwość fotografowania w ciemnych kościołach bez używania lamp błyskowych.”
    No właśnie :)

  5. Papug pisze:

    Camera obskura ta to miała głębie ostrości, piękne mydło na całym kadrze, a Lomo! I tutaj wieś można odróżnić od sztuki.:)

  6. Jaro pisze:

    Ludzie lubią i będą lubić rozmyte tło, bo jak słusznie zauważyłeś, daje ono świadomość wyższej klasy sprzętu. W przypadku zawodowców np. Darka sprawa jest oczywista: chcą czy nie chcą to muszą robić zdjęcia z papierową GO, bo ludzie takich zdjęć oczekują. Choć z drugiej strony jeśli plenerek jest piękny to szkoda go rozmywać :) Ważny tylko jest umiar i rozsądek , jak zresztą w innych aspektach życia też. Pozdrawiam i chętnie przyłączę się do Damiana jeśli można :) Nawet jeśli się nie zgadzam to takie teksty i tak lubię czytać. Pozdrowienia dla miłośników i nie-miłośników małej GO :)

  7. forest pisze:

    ” ale ilekroć na nie patrzę, tylekroć żałuję, że nie mogłem bardziej domknąć przysłony. (…) Ciągle żal mi tych drzewek, chabazi i ścieżki, bo chciałem je ostrzej.”
    Ty powiedz że to żart bo pierwszy kwietnia się zbliża….
    Bo ja nie robię taśmowo zdjęć, ale powiem jedno ( bez urazy): bredzisz :)
    Albo sprzedaj wszystko w pierony kup, kompakt z malutka matrycą, przymykaj do f 8-11 i będziesz miał wsio ostre od landszaftu do portretu. Po cholere taszczyć lustro ze szpargałami.

    Kiedyś dla fotografów problemem była płytka głębia. W erze kompaktów narzekanie że nie da się płytko. Teraz można mieć jedno i drugie więc nie rozumie rozterek.

  8. Mirek pisze:

    Do picia to bym się chętnie przyłączył. W fotografii jak i w trunkach należy zachować zdrowy umiar. Sporo racji masz, nie można robić wszystkich zdjęć z papierową GO, sam rewiduję swoje podejście. Zależy dużo od sceny i co chcemy świadomie pokazać. Z małej głębi nie zrezygnuję bo lubię barwne plamy, soczewką i światłem możemy nie tylko rysować ale i malować. Co do jasnych stałek to dałbym się pokroić za to dobrodziejstwo a rozmywanie tła w sofcie to już całkowite nieporozumienie. Zdjęcie wyżej właśnie takie mi się podoba, rozmycie duże ale tło na tyle czytelne, że i tak widać gdzie drzewa, droga i chabazie. W tym wypadku wolę „wrażenie” niż pełny „realizm”. Także pole dla wyobraźni.

  9. forest pisze:

    „Ludzie lubią i będą lubić rozmyte tło, bo jak słusznie zauważyłeś, daje ono świadomość wyższej klasy sprzętu”
    o cholera obrosłem w piórka i nagłe uświadomiłem sobie że jestem profi :)

    Żeby nie było: uwielbiam mała Go, najlepiej taką na milimetry. Jak mi mało to dokręcam pierścienie i zjeżdżam do milimetra. I jeszcze pod światło lubie żeby rozmazało i kontrast poleciał :P

  10. szuman pisze:

    @forest, to nie są rozterki ani narzekania :) Ja mam wszystko poukładane, ale chodzi o sprowokowanie czytających do samodzielnego pomyślunku. Przeczytaj jeszcze raz, ale bez uprzedzeń, że chcę komuś narzucać wizje zdjęć z ostrymi wszystkimi planami. W ostatnim akapicie napisałeś coś, co wpisuje się w myśl przewodnią tego wpisu.

    „Albo sprzedaj wszystko w pierony kup, kompakt z malutka matrycą, przymykaj do f 8-11 i będziesz miał wsio ostre od landszaftu do portretu. Po cholere taszczyć lustro ze szpargałami.”
    Popadasz w skrajności.

  11. Michał pisze:

    Wsadziłeś kij w mrowisko i masz :D

    Co do mojego zdania to też się wypowiem, ale krótko. Lubię płytką głębię ale nie zawsze się da. Np. w ostrym słońcu ciężko jest szeroko otworzyć obiektyw, a szary filftr nie zawsze mam pod ręką. Wtedy boli brak możliwości rozmycia tła, w którym np. jakieś kropelki z morza by się zamieniły w kółka. Ale z drugiej strony są sytuację, kiedy chciał bym większą GO ale się nie da, bo w kościele jest ciemno i nie wolno błyskać (jak zauważył Darek). Dylematy muszą być bo bez nich by było nudno :D

    I jeszcze na marginesie ale też do tematu. Znajomy kupił sobie lustrzankę bo chciał właśnie robić takie rozmyte tło. Kupił DX a gdy mu było mało to kupił FX :D Teraz tylko czekać, aż uciuła na MF :D

  12. Mirku masz 35L i mnie nawet nie denerwuj, bo takie wielkie dobrodziejstwo w Nikonie nie występuje (jest ale do d***). Dokupisz sobie jeszcze 24L i masz sprzęt do… plenerów ślubnych. Tak tak, kolega z branży robi tymi szkłami plenery :) Gostek lubi bliski kontakt z PM, taki styl… a jak pięknie rozmywa tło… ;)

  13. Damian pisze:

    Kto chce może się dołączyć i zaczniemy o północy :-)

    A co do dyskusji to mi się bardzo podoba mocno rozmyte tło na zdjęciu ale pod warunkiem że zdjęcie było zrobione długim obiektywem. Wtedy jest takie jednolite i fajne. Za to przeważnie drażni mnie w wydaniu krótszych [szerszych] szkieł. Chodzi o to, że często na takich zdjęciach panuje w tle straszny burdel i oczopląsu można dostać. A jak obiektyw ma brzydki bokeh to już wogóle dramat. Mam nadzieję że mnie rozumiecie i nie zjedziecie mnie tu jak Marcina ;-)

  14. Kurdę, piwo właśnie kończę, a nie lubię mieszać, ale na zdrowie wszystkim :)

  15. senkju pisze:

    Ja pierdziele gościu ciebie do reszty pogięło? Po to się kupuje drogi sprzęt żeby z niego korzystać na tyle na ile pozwala no chyba po to płaci się więcej za lepszy żeby miał przewagę nad gorszym. Jak z tej przewagi nie korzystasz to znaczy że przepłaciłeś i jesteś leszczem. Jak by były szkła 200mm ze światłem 0000,1 to też bym kupił tylko wtedy bez statywu raczej ani rusz :p Ale to co autor tu bredzi to w głowie mi się nie mieści :E

  16. Powiem tak na koniec. Marcin przedstawił nam swoje zdanie na temat tła w portrecie. Ok, szanuję jego zdanie, lecz nie zgadzam się z nim. Z drugiej jednak strony – portret kojarzył i kojarzy się nam z fotografią studyjną, bo kiedyś w większości przypadków tam były portrety robione. A więc Marcinie, wyobraźmy sobie białe/szare/czarne itp. jednolite tło za modelem i fotografa stojącego ze szmatą na łbie i korpusie aparatu lub po prostu fotografa z aparatem na statywie. Obiektyw odsłonięty na parę chwil, lub po prostu trzask jeden, trzask drugi itd. I co? Mamy zdjęcie portretowe z rozmytym tłem, prawda? Zatem Marcin, mnie subiektywnie biorąc portret z tym właśnie się kojarzy, z rozmytym tłem, chociaż często warto pokazać jakieś ciekawe rekwizyty np. dużego buka, skałę lub… gipsową kolumnę w zakładzie foto :D

  17. Mirek pisze:

    Darku, za 35L to dałbym się dwa razy pokroić albo i trzy nawet. Prędzej z żoną bym się rozwiódł (nie czyta blogów fotograficznych na szczęście). Uwielbiam jej bokeh, a jak się dużą głębię da to też wspaniale rysuje obraz. W pełni używalna od 1,4 tylko nie za często bo przesadzić można. Rozmycia też lubię to widzisz często, czasem warto byłoby złapać głębszą scenę jak np. u Bressona. I jeszcze raz powiem 35 nie oddam i nie sprzedam.

  18. Mirek pisze:

    aż sobie coś mocniejszego wyciągnąłem więc za te wszystkie bokehy i GO!

  19. Bartek pisze:

    Dobre jest pierwsze zdjęcie ilustrujące post. Założę się, że jakby wymyślili soft w aparatach, który wyłuszczałby ze zdjęcia postacie ludzkie, to lud rzuciłby sie na to do sklepów jak mucha na g..no. Najlepiej żeby aparat miał softowe rozmycie, softowe podbicie kolorów i kontrastu, softowe odchudzanie grubasów, wygładzanie skóry i softowe wstawianie ‚dramatycznego nieba’. No i jescze kilka softowych sztuczek, tak aby zdjęcie w żadnym wypadku nie przypominało sceny którą fotografowano. Niedłługo jak zrobimy zdjęcie grubej zapoconej raszpli na starym rowerze, na tle wysypiska śmieci, to wyjdzie z tego automatycznie grecka bogini cwałująca na białym jednorożcu po brzegu spienionego morza i obowiązkowo na tle ‚dramatycznego nieba’.

  20. Krzysiek Gawlik pisze:

    Temat dobry ale nie na dzisiejsze czasy. Jak słusznie @forest zauważył współcześnie problemem jest duża głębia, ale jakbyś taki tekst napisał 40-50 lat temu spotkał byś się z aprobatą, aczkolwiek obecnie rozmycia są cool więc napisanie takiego tekstu musiało spotkać się z oporem ;) Ale 15 lajków dla wpisu też daje do myślenia ;)

  21. poldek pisze:

    Brawa za ten wpis!!! Ostatnio wręcz roi się od partaczy, którzy pokupowali lustrzanki i obowiązkowo 50/1.8 i mienią się fotografami a o robieniu zdjęć nie mają bladego pojęcia. Wiecznie tylko Av i maksymalna dziura i pstrykają artystyczne fotki. Zygać się tym chce. Człowiek przez długie lata się uczy, wydaje kase na sprzęt i warsztaty, a taki jeden z puszką entry-level i budżetową portretówką bierze fuchy za pól darmo i na czarno i ma wszystko w dupie. Jak ktoś ma zapłacić 500 zł za zdjęcia z rozmytym tłem albo 100 to logiczne, że wybierze te za 100. A programowy bokeh to już wogle porażka i z tego, co słyszałem niektórzy już go używają to poprawy prawdziwego. Żal. Więc nie ma co spinać pośladów panowie bo ten tekst jest cholernie trafiony we współczesne realia. Jak ktoś zarabia na zdjęciach to nieraz słyszy ‚dlaczego tak drogo? tamten zrobi mi trzy razy taniej”. Krew człowieka zalewa, dosłownie… Nam pozostaje chyba tylko doskonalenie siebie i szukanie stylu, który się obroni i wyróżni z tłumu. Pozdrawiam autora i wszystkich komentujących.

  22. forest pisze:

    @poldek to się wolny rynek nazywa :)
    Rozumiem spinke wszystkich zarabiających na fotografii, ale już lepiej nie będzie :)
    Co najwyżej można uśmiechnąć się z politowaniem patrząc na takiego „fotografa” z 50tką, kitem, stroną www i ambicjami zarabiania na zdjęciach…..
    Nie rozumiem tego pędu ku komercji zaraz po wyjściu ze sklepu z lustrem, ale armie takich „fotografów” mi nie przeszkadzają pod warunkiem że nie włażą mi w kadr :D
    No ale ja robię zdjęcia tylko dla własnej przyjemności i satysfakcji.

  23. poldek pisze:

    @forest ja rozumiem,że jest „wolny rynek” ale niech się konkurencja odbywa na równych zadach. Nie ma mowy o równości kiedy jeden musi płacić podatki, ZUS, licencje oprogramowania, a drugi tego nie robi i daje takie ceny, do których legalnie działający fotograf musiał by dokładać.

    „Nie rozumiem tego pędu ku komercji zaraz po wyjściu ze sklepu z lustrem”

    ale niestety tak jest właśnie, że jedni szanują fach a drudzy nie tylko ślepo pędzą do pieniędzy. To akurat nie dotyczy tylko fotografów ale także innych zwodów. Tzw. złote rączki robią fuszerkę nie mając teoretycznych podstaw choćby o BHP. Za przykład podam ci samozwańczego elektryka, który mojej sąsiadce za 1/3 ceny zrobił instalację elektryczną w domu. Miała szczęście bo niedługo później trafiła na zawodowego elektryka po szkoleniach i z uprawnieniami. Okazało się że ten „złota rączka” nie zrobił nawet namiastki izolacji jaka obowiązuje w drewnianych domach tylko położył kable po drewnianym stropie tak jak się kładzie po gołym betonie. Gniazdek w kuchni i łazience nie uziemił co też jest obowiązkiem i jeszcze kilka innych niedoróbek. Szkoda słów na takiego, ale klientów to on zawsze znajdzie (odbierając profesjonalistą) gdyż ludzie nie lubią płacić więcej jeśli mogą płacić mniej. Efekty oszczędności dopiero wychodzą po fakcie a wtedy mądry polak po szkodzie.

  24. Grzesiek pisze:

    Mała głębia ostrości dobrze służy separacji tła, pierwszego planu, podkreślenie akcentu na który chcemy zwrócić uwagę. Są tez inne środki, które służą do tego samego celu jak odpowiedni sposób naświetlenia głównego elementu kadru, dobór kompozycji, tła itd. Wydaje się jednak iż separacja dużą dziurą jest najłatwiejsza i dlatego chyba ostatnio jest tak popularna…

  25. Karol pisze:

    Przyznam, że niekiedy takie rozmycie tła (dobrze zrobione) bardzo pozytywnie wpływa na fotografię. Oczywiście nie do wszystkiego się nadaje i nie należy tego nadużywać, ale generalnie fajny efekt, jak się nim umie obsługiwać.

  26. jacenty pisze:

    Przyznam, że początkowo poczułem się dotknięty, ale skoro tak się stało, to znaczy, że musi być powód. Masz rację z tym, że po zakupie lustrzanki i jasnego szkła człowiek musi się nasycić nowymi możliwościami. Podobnie jak po zakupie mocniejszego kompa chce się poczuć jego moc i uruchamia się wszystko, na czym starszy nie dawał sobie rady (; Przyznam się bez bicia, że ja właśnie focę głównie w trybie priorytetu przysłony i zawsze ustawiam ją najbardziej otwartą jak to tylko możliwe. Przyznam, że jest to głupie, bo na większości zdjęć i tak głębia jest duża a przez pełną dziurę tylko tracę na ostrości. Mam teraz ochotę chwycić aparat i popstrykać zmieniając przysłonę adekwatnie do potrzeb. Bardzo dobry felieton, bo zmusza do samodzielnego myślenia a o to przecież w życiu chodzi. Pozdrawiam i dodaję blog do ulubionych.

  27. Gracjan pisze:

    Efekt rozmycia tła zazwyczaj daje zdjęciu świetny efekt :)

  28. Fiodor pisze:

    W 100000% zgadzam się z autorem!!! Często mam podobne myśli na temat fotografi i obecnych trendów, a o jakiejś sensowne i rozwiewające wątpliwości uzasadnienie trudno. Cieszę się, że są na tym świecie ludzie samodzielnie myślący. Mała głębia jest dobra tam gdzie jest potrzebna, czyli gdzie trzeba coś ukryć. Ale mała głębia nie świadczy o kunszcie fotografa tylko o jego lenistwie lub w najgorszym przypadku o braku umiejętności kompozycyjnych i braku wyobraźni przestrzennej. Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim miłego domykania przysłon. Pogoda temu sprzyja.

  29. Kolego Fiodor, moze jakis plenerek by Ci sie przydal, bo wiesz… tlen jest potrzebny do procesu myslenia, a w konsekwencji madrego wypowiadania sie, czego Tobie zreszta bardzo zycze na przyszlosc. Na razie Ci to mocno szwankuje – czytaj wiekszych BZDRUR nie slyszalem.
    Z pozdrowieniami…

  30. Damian pisze:

    A ja tak się teraz zastanawiam do kogo ty ten wpis pisałeś. Kto ma szerokie horyzonty, ten sam kombinuje i pewnie nawet takich blogów nie czyta, a do ciasnych umysłów nie dotrzesz, bo są… za ciasne :-D

  31. szuman pisze:

    @Damian, nie zastanawiałem się nad tym, kto to będzie czytał. Bardziej skupiałem się na celu, jaki chcę tym wpisem osiągnąć. Walnąłem w stół, odezwały się nożyce, a wielu – mam nadzieję – zastanowiło się głębiej nad tematem.

    Spodziewałem się głośnej opozycji i nie myliłem się, ale na drugiej szali mam rekordową ilość „lajków” z Facebooka – żaden inny dotychczasowy wpis nawet się do tej liczby nie zbliżył. A tego, to już się nie spodziewałem ;)

  32. Wstrętny prowokator jesteś :P
    A wcześniej się zastanawiałem, po co komu taki wpis – dla mnie i wielu sprawa jest oczywista, a ten w statystyka się jeszcze bawi :P

  33. szuman pisze:

    @Dariusz, dla wielu sprawa jest oczywista, ale nie brak też błędnych owiec, które nie dość, że nie wiedzą, czego szukają, to nawet nie wiedzą, że wiele z nich tego czegoś nie znajdzie ;) Ja tam się cieszę, że wpis siadł (i to bardziej, niż się spodziewałem). Blog tylko na tym zyskuje. Może dożyję czasów, że standardem będzie 50-100 komentarzy pod rozkminkowymi tematami, dyskusje będą barwne, a redaktorzy innych tytułów fotograficznych będą zabijali się o zgodę na przedruk tekstów :D

  34. Robert pisze:

    Uważam, że jedni i drudzy mają rację :-) Możliwość mocnego rozmywania obszarów poza płaszczyzną ostrości jest ciekawym i przydatnym narzędziem, ale jak autor słusznie zauważył – nie może być nadużywane. Ważne jest, aby głębia ostrości pasowała do zdjęcia (np. papierowa moim zdaniem zwykle szkodzi niż służy) a to, jak atrakcyjne dla oka będzie rozmycie, zależy od obiektywu i dobranego tła. Tak właśnie. Nawet jeśli rozmywacie tło to musicie zadbać o to, aby plamy były ładne. No i dobór obiektywu jest istotny. Wiadomo, że różne szkła różnią się bokeh’em, dlatego warto mieć w swojej szklarni zarówno słoiki z „budyniowym” rozmyciem, jak i te z ostrzejszym. Umiejętne ich dobieranie do rodzaju tła potrafi dać lepsze wrażenia estetyczne, niż sam fakt mocnego rozmycia. Programowe rozmywanie tła w ogóle nie wchodzi w grę. Chyba, że kogoś rajcuje plastikowy biust i botoksowe usta, ale ja do tego grona nie należę :-) Podsumowując moje słowa zaznaczam, że robienie dobrych zdjęć z płytką głębią jest tak samo trudne, jak dobór tła, które chcemy podać na ostro. O tym, czy zdjęcie zostało zrobione dobrze w w/w aspektach decyduje końcowy odbiór całości, a nie jakość pojedynczego elementu. Pozdrawiam wszystkich, a autorowi dodatkowo gratuluję odwagi w podejmowaniu takich tematów :-)

  35. elliota pisze:

    Swietny tekst! Gratuluje poczucia rzeczywistosci :)
    Pozdrawiam.

  36. yannkes pisze:

    jeden woli ostry tylko czubek nosa a wszystko wkoło rozmyte
    kwestia gustu…
    fakt, że papierowa GO daje nam więcej światła kiedy go brakuje

  37. Marek pisze:

    W sumie to proste. Kompozycja to prowadzenie uwagi widza. Po tamtej stronie obiektywu mamy trzy wymiary a po naszej dwa. Oko widzi płasko, jak kamera internetowa, więc jest drugie oko , mózg czyta paralaksę i namierza odległość. Na papierze czy ekranie trzeba inaczej ukazać przestrzeń – np. stopniując ostrość. Oczywiście można zredukować przestrzeń do 2 planów – całkiem ostry i zupełnie rozmyty, ale to szczególny przypade, tak jak redukcja do np. dwu tonów – czarny – biały. Ale im bardziej radykalne uproszczenia – tym trudniej to zrobić dobrze. Wszystko ostre od końca do końca – to też szczególny i czasem potrzebny środek wyrazu. Szkoda, że zasady percepcji są niezmienne, bo to dzisiaj akurat można osiągnąć najtaniej.
    Ludzie odreagowują frustrację, bo kilka lat technologia wymuszała taki sposób komponowania a do technologii prowadził przymus ekonomiczny.
    To trzeba odreagować, stąd maniera nadużywania dużej dziury. Ale wracają stare, dobre obiektywy i wraca normalność. Miliony naprodukowanych w ZSRR Jupiterów i Industarów (Zeiss Sonnar i Tessar) – te trójgrupowe konstrukcje pozwalają rozmywać obraz płynnie, dyskretnie, bez narzucania się „efektem specjalnym” delikatnie podkreślają, co jest dalej a co bliżej.
    Obraz powinien być konsekwentny – jeżeli ma bogato rozbudowane poltony, to i głębia prosi się o adekwatne stopniowanie rozmycia. Obowiązek pozbycia się tła jest tylko w fotkach do dokumentów :) Pomysł programowego zmiękczania tylnego planu mnie powala. Była taka moda na zastawki z pejzażem, w zastawce były dziury na głowę i uliczny fotograf uwieczniał gęby turystów „na wielbłądzie na tle piramid” (w Krynicy). Teraz to wróci w postaci cyfrowej. Co się przejmować – część ludzi widocznie tak ma.

  38. Marcin pisze:

    To fakt rozmyte tło jest nieraz bardzo efektowne. Dlaczego? Bo oglądający zdjęcie musi poruszyć swoją wyobraźnią i zacząć myśleć co kryje się w rozmazanym tle po za tym niektóre obiekty warto wyróżniać a resztę rozmazać. Co do zdjęć w artykule rozmycie tła niekoniecznie było potrzebne psuło efekt i bardzo razi w oczy . Wszystko jest fajne lecz w nadmiarze używane przestaje być tak inspirujące i ciekawe.

  39. Asia pisze:

    Uważam że nie wygląda to naturalnie i efektownie…

  40. GordaanFoli pisze:

    Ida wybory 2015. Kraj potrzebuje zmiany systemu a nie zmiany twarzy. W Polsce od 25 lat pasożytuje przeklęty układ okrągłego stołu, który nie pozwala na szybki rozwój. Partyjniactwo rozsiadło się na Wiejskiej i udaje demokrację. Jednomandatowe okręgi, ordynacja większościowa, system referendalny pozwolą skutecznie oderwać od koryt tych, którzy szkodzą nam od ćwierćwiecza. Przede wszystkim trzeba wyjść z domu i zagłosować. 60% uprawnionych tego nie robi. Idźcie i głosujcie na wszytko tylko nie POPIS. Potrzebny jest nam ktoś nie uwikłany w zadne uklady. Wklejajcie to na swoim FB, w komentarzach, gdziekolwiek się da. Wykorzystajmy potęgę internetu i rozpocznijmy w maju wielkie zmiany a na jesieni je dokończymy i pogonimy ten antypolski rząd. Jeżeli nie chce ci się iść na wybory wykonaj chociaż te kilka kliknięć myszką i wklej ten tekst gdzieś w internecie. Pamiętajcie motto wyborów 2015 – Wszystko tylko nie POPIS !

  41. Bob pisze:

    Niesamowity felieton.Czytałem go,jakbym czytał własne myśli.
    Kiedyś miałem bzika na punkcie zoomu.Czytając opisy sprzętu,oglądając aparaty zwracałem niesamowicie dużo uwagi na to jaki zoom ma dany obiektyw w kompakcie.Potem,myśląc o lustrzance,z pogardą patrzyłem na słaby pod tym względem aspekt obiektywów kitowych.
    No cóż,człowiek się rozwija.Teraz,po kilkunastu latach od początków mojej przygody z fotografią śmieję się,jakim byłem ignorantem.
    Autor tego artykułu ma rację.Czasami nie doceniamy tego co mamy,marzymy o supermaszynach do robienia zdjęć,marzymy o czymś doskonałym,ale prawda jest taka że zdjęcia robi człowiek.Bez niego aparat to tylko ślepe oko.Nawet najlepszy sprzęt fotograficzny będzie w rękach niewrażliwego użytkownika jak Fender Stratocaster dany szympansowi do zabawy.