Kodak Portra 400 NC

I stało się. Pierwszy w mojej analogowej karierze Kodak Portra o czułości 400 i w wersji z umiarkowanie nasyconymi kolorami (NC) doczekał się zapełnienia, wywołania i zeskanowania. Film „wypstrykałem” aparatem Porst C-TL z obiektywami Beroflex Auto 28mm i Helios 44-2.

Negatyw zaliczył tylko podstawową, automatyczną obróbkę bazującą na gotowym profilu filmu. Zrezygnowałem z pipetki i suwaczków, bo nie chciałem przedobrzyć w żadną stronę, a przy okazji zabijać efektów mniej lub bardziej poprawnego naświetlenia poszczególnych klatek.

A z naświetleniem było różnie – na szczęście przy tej rolce konsekwentnie trzymałem się jednego poziomu naświetlenia wskazywanego przez światłomierz, czym zmusiłem szydło, by wylazło z wora i pozwoliło wyczuć ów światłomierz. Teraz wiem, że punktem „0” jest poziome ułożenie wskazówki, a nie jej centralne, lekko skośne położenie.

Film Kodak Portra w skrócie mogę scharakteryzować jednym zdaniu: jest to bardzo wygodny w skanowaniu i obróbce negatyw, który prawidłowo naświetlony nie wymaga właściwie żadnych zabiegów, by zdjęcie było ładne.

Niedoświelony Kodak Portra uciekał mi przede wszystkim w zieleń (biele i jasne szarości w świetle dziennym) i chłodniejszą zieleń w cieniu oraz w brąz (ciemne szarości, głębokie cienie). Z kolei gdy w kadrze dominowało światło o temperaturze poniżej 2000K (np. zachód słońca), wówczas w cieniach pojawiał się brązowo-purpurowy zabarw.

Do Kodaka Portry jeszcze wrócę, a tymczasem zapraszam do obejrzenia kilkunastu sampli Portry 400 NC.

Podziel się tym wpisem:
  • Wykop
  • Facebook
  • Blip
  • Śledzik
  • Google Buzz
  • Twitter
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live

2 komentarze

  1. Damian napisał(a):

    A próbowałeś pobawić się z profilami innych filmów? Pozatym na końcowy efekt (bez obróbki) wpływa także rodzaj chemii zastosowanej do wywołania. Najlepiej jest dobierać chemikalia pod konkretną kliszę, żeby takie niechcące crossy nie wychodziły tylko że w obecnych czasach nikomu się taka zabawa nie opłaca. Niektóre laby wywoływają negatywy tylko raz na miesiąc bo częściej im sie to nie opłaca, więc o różnych zestawach chemii można już na 100% zapomnieć. Ze zdjęć 8 jest urokliwe :-) Jakim szkiełkiem robione?

  2. Marcin Szumański napisał(a):

    Próbowałem tak z innymi profilami, jak i ręcznie. To prawda, że trudno znaleźć fotolaby, w których z dnia na dzień można film wywołać. Ja akurat taki punkt znam i zawsze mam „na jutro”, albo nawet tego samego dnia, jeśli materiał przyniosę rano. Pytanie tylko: jak długo ten punkt zdoła utrzymać taką częstotliwość. Zdjęcie 8, to Helios 44-2, przymknięty max do około f/4.