Zasilanie aparatu: oryginalny akumulator, czy może jednak zamiennik?

Oryginalny Olympus BLM-1

Oryginalny Olympus BLM-1

Razem z aparatem dostałem garść akcesoriów, wśród których był akumulator. Oryginalny akumulator Olympus BLM-1 + standardowa ładowarka, aby móc robić zdjęcia od zaraz.

Z domyślnymi ustawieniami aparatu, raz zatankowany do pełna akumulator wytrzymywał około pół tysiąca zdjęć. Pisząc o domyślnych ustawieniach, mam na myśli automatyczny podgląd świeżo zrobionego zdjęcia przez 5 sekund. Do tego dodam przeglądanie części zrobionych zdjęć podczas sesji, a także kasowanie w trakcie nieudanych kadrów oraz sporadyczne używanie wbudowanej lampy błyskowej.

Szybko porzuciłem powyższe ustawienia i zwyczaje:

  1. – wyłączyłem automatyczny podgląd zdjęć
  2. – zrezygnowałem z wbudowanej lampy
  3. – praktycznie przestałem przeglądać zdjęcia (sporadycznie tylko, w zastępstwie automatycznego podglądu, aby rozwiać wątpliwości dotyczące ustawień ekspozycji i ich wpływu na zdjęcie)
  4. – przestałem kasować zdjęcia (po zrzuceniu zdjęć na dysk format karty i po sprawie)

 

Dzięki temu żywotność oryginalnego akumulatora wzrosła do tysiąca zdjęć (rekord, to około 1200 podczas maratonu MTB), ale tak dobry wynik absolutnie nie zwalniał mnie z konieczności posiadania „zapasówki”. Nie tylko dlatego, że pełnego BLM-1 może czasem zabraknąć, ale również przez to, iż oryginalny nie zawsze był naładowany na full, a do tego sam z siebie też się rozładowuje i głupio by było, gdyby po pięćdziesięciu kadrach mi zdechł :)

Na zapasówkę wybrałem tani zamiennik z Allegro. Uznałem, że rezerwowy ma mi zapewnić jedynie przetrwanie do końca misji, kiedy akumulator nr 1 padnie, dlatego też, za równowartość dobrej flaszki 0,7 kupiłem akumulatorek. Wiedziałem, że oparty jest na szajskich, chińskich ogniwach, a pojemność podana na etykietce jest fikcją. „Wystarczy mi – byle do ostatniego zdjęcia”.

Tani i kiepski zamiennik BLM-1

Tani i kiepski zamiennik BLM-1 - wytrzymał jedynie dwa ładowania, a przy trzecim padł

Nie przewidziałem jednego: ta taniocha zdechnie szybciej, niż oryginał całkowicie się rozładuje. Bodajże przy trzecim ładowaniu zamiennik padł. Dioda w ładowarce mrugała, zamiast świecić w sposób ciągły – jak podczas prawidłowego ładowania. W internecie szybko znalazłem informację, że mrugająca dioda oznacza awarię akumulatora.

Znowu zostałem bez zapasówki, więc znowu wybrałem się na Allegro, ale tym razem z zamiarem kupienia oryginalnego BLM-1. Pech chciał, że akurat wtedy nie było ani jednej aukcji, na której mógłbym kupić oryginał. Niefart jak diabli, a czas mnie naglił: było to w czwartek koło południa, zapasówkę potrzebowałem na weekend, więc by przyszła kurierem na czas, musiałem zamówić ją „natychmiast”.

Zawiedziony, zacząłem przeglądać oferty zamienników, zaczynając od tych najdroższych. W oko wpadł mi akumulator, zamiennik oryginalnego BLM-1, który w odróżnieniu od chińskiego badziewa, oparty został na ogniwach amerykańskich. Albo kanadyjskich? Może szwedzkich? Nie pamiętam, nieważne. Grunt, że nie była to chińszczyzna o napięciu 7,4V i pojemności 2900 mAh.

Godny polecenia zamiennik BLM-1

Godny polecenia zamiennik BLM-1

Napięcie 7,2V (zgodne z oryginałem), pojemność 1600 mAh (bliska oryginałowi – 1500 mAh), do tego cena taka, że w razie problemów opłaca się jeszcze korzystać z gwarancji, a ta na rok i z zapewnieniami (na piśmie) sprzedawcy o wymianie na nowy (w razie problemów). Kupiłem i nie żałuję.

Te 1600 mAh, to też lekko wyśrubowana liczba, ale w praktyce i tak lepiej, niż z niemal dwukrotnie pojemniejszym mejd in czajna. „Chińczyk” wystarczał na około 400 zdjęć (wobec 1000 oryginalnego BLM-1), natomiast ten drugi, droższy zamiennik, spokojnie wyrabia ponad 500 zdjęć. Podejrzewam, że jednorazowo zrobiłby o 100-200 więcej, ale jeszcze nie miał okazji sprawdzić się w maratonie sprintem ;)

Jaki z tego wniosek? Taki, jaki każdy z Was sobie wyciągnie :) Myślę, że co do jednego będziemy zgodni: zamiast taniego zamiennika lepiej po prostu się napić ;)

Podziel się tym wpisem:
  • Wykop
  • Facebook
  • Blip
  • Śledzik
  • Google Buzz
  • Twitter
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live

6 komentarzy

  1. Piotrek napisał(a):

    Kto tanio kupuje, ten dwa razy kupuje. Najlepiej to kupić sobie battery grip i można zapomnieć o zasilaniu ;-)

  2. BoDeK napisał(a):

    Też to przerabiałem a właściwie przerabiam bo zapasowa bateria to dalej zamiennik oczywiście made in china. Nawet głupi kupiłem większej pojemności z myślą że dłużej wytrzyma a tu zaledwie połowa z tego co oryginał.

  3. Marcin Szumański napisał(a):

    @Piotrek, niby tak, ale akurat grip nie jest dla mnie:
    – producent nie przewidział dla mojego body, a grip zewnętrznej firmy jest pożal się Boże
    – największą zaletą mojego zestawu są jego niewielkie wymiary. Zgrabny sprzęt mieści mi się w niewielkiej torbie, a grip zmusiłby mnie do zamiany torby na większą lub wywalenia jakiegoś obiektywu/lampy
    Ale nie przeczę; dobry grip nie jest zły :)

    @Bodek, zawsze możesz dokupić jeszcze kilka sztuk takiej tanizny :) Cały czas masz ten sam zamiennik? Bo – o ile mnie pamięć nie myli – to swój miałeś na długo przed tym, jak ja kupiłem ten pierwszy, który tak szybko wymiękł

  4. forest napisał(a):

    Jak dla mnie to tylko Batimex, czyli ulubiony producent posiadaczy PDA :]
    Mają aku do dosłownie wszystkiego, a jak nie mają to wysyłasz stare aku i dostajesz z nowymi ogniwami – sprawdzone na wkrętarce :)

    Miałem aku od nich w 3 aparatach, 3 pda, 2 telefonach i nigdy nie odbiegały jakością od oryginałów.

  5. bartek napisał(a):

    Stoję przed tym samym problemem, tylko z e-420 i bls-1. Niestety oryginalne aku są chyba też dość trudno dostępne, bo olek jest ogólnie niepopularny :/

  6. kasia napisał(a):

    Hej. A mam takie pytanie. Czy jeśli oryginalna bateria Panasonica CGR-SOO6E ma 7.2V 710mAh to mogę kupić zamiennik o większej wartości mAh czy musi być taka sama wartość?
    Posiadam aparta Panasonic Lumix FZ18.
    Pozdrawiam