Wstęp do fotografii spadochronowej

Zgodnie z zapowiedzią (klik), na blogu Wsubiektywie.pl rozpoczyna się seria wpisów o fotografii spadochronowej, którą bez wahania można zakwalifikować do fotografii ekstremalnej. Autorem tego (i kolejnych) spadochronowych wpisów jest Stanisław Blezień: skoczek, instruktor, kamerzysta i fotograf skoków spadochronowych. Skacze od 15 lat, a jego licznik oddanych skoków przekroczył już liczbę 1,5 tyś. Więcej na podstronie „Autorzy„.

fot. Stanisław Blezień

fot. Stanisław Blezień

Po rozmowie z Marcinem i jego wpisach zacząłem bardzo powoli „zbierać się” do napisania tego oto właśnie artykuliku. Skoncentrujemy się najpierw na przedstawieniu pewnej formy spędzania wolnego czasu. Skoki spadochronowe, bo o tym mowa, to sport mający oczywiście różne oblicza jak: hobby, incydentalna przygoda życia, jedna z wielu form aktywnego wypoczynku aby być na topie, skończywszy na uprawianiu wyczynowym, czy pracy jako instruktor, układacz spadochronów, fotograf, kamerzysta etc. Oczywiście, te formy często się przenikają. Nie należy zapominać również o zastosowaniu wojskowym, mającym daleko inny cel niż relaks, zabawa, bądź wynik sportowy.

I tutaj właśnie, jak w wielu innych materiach, zastosowanie znalazła fotografia czy film. Co więcej, można śmiało zaryzykować stwierdzenie, że sport ten rozwinął się w ostatnich dekadach właśnie dzięki temu, że można zrobić fotkę w powietrzu czy nagrać video. Pisząc o rozwoju mam na myśli progres i poziom umiejętności, jakie mogą zdobyć skoczkowie, a nie rozgłos i odbiór medialny, bo to inny (oczywiście również istotny) aspekt sprawy.

Posłużę się przykładem; mecz piłki nożnej może oglądać z łatwością kibic, trener, dziennikarz, krytyk, laik etc. Każdy wytknie błędy czy braki w technice, nawet bez zdjęć czy video (choć i tutaj ma to jak najbardziej zastosowanie). W skokach spadochronowych bardzo długo wyglądało to tak, że można było obserwować skaczącego „delikwenta” przez lunety lub nieuzbrojonym okiem, widząc z tak ogromnej odległości naprawdę niewiele. W ostateczności można było polegać na bohaterskich opowieściach do dziś krążących jako anegdoty w środowisku. Opowieści te jednak zawierały mnóstwo uczuć entuzjazmu i fascynacji, a bardzo mało prawdy o tym, jak faktycznie wyglądał przebieg skoku. Tym samym nie można było zbyt wiele poprawić w następnym. Konkluzja jest prosta- we współczesnym sporcie spadochronowym techniki foto i wideo, to, poza kwestiami marketingowo-reklamowo-medialnymi, podstawa rozwoju umiejętności.

Skoki spadochronowe sportowo-rekreacyjne to wiele dyscyplin, odmian, dziedzin, co wiąże się z różnymi rodzajami spadochronów, sprzętu, wszelakiej maści elektroniki itd. Tak, tak, spadochron to już nie kawałek prześcieradła nad głową, ratujący nieszczęśnikowi życie. Trzeba jeszcze dodać, że skok spadochronowy składa się z kilku elementów. Najważniejsze to oczywiście opuszczenie samolotu, swobodne spadanie (czyli lot w kierunku ziemi z dużą prędkością i wciąż zamkniętym spadochronem), otwarcie spadochronu, lot na otwartej czaszy i w końcu lądowanie. Swobodne spadanie, lot na czaszy czy lądowania to elementy, które najczęściej są podstawą formułowania dyscyplin rywalizacji w tym sporcie. I tutaj właśnie największe pole do popisu ma fotografia i video. Nagrany skok można na spokojnie przemyśleć i poprawić błędy w kolejnym. Nie ma już miejsca na opowieści science fiction.

Tak więc „wracając do brzegu” na tym lekko zarysowanym tle, można dopiero powiedzieć coś więcej o samym foto czy video w tej materii.

Fotografia spadochronowa - archiwalne

archiwalne

Osobiście nie jestem w stanie napisać kto pierwszy zabrał kamerę czy aparat fotograficzny i skoczył z nim, rejestrując swoich kolegów czy nawet siebie gdzieś tam wysoko. Polecam książkę Andre Suire „Podniebny balet” lub film Luisa De Funes „Fantomas II” Sądzę, że to bardzo pionierski okres kinematografii w sporcie spadochronowym.

Gdy ja zaczynałem skakać ze spadochronem w latach 90 tych minionego stulecia, w Polsce wciąż było to zajęcie niszowe i na palcach jednej ręki można było policzyć osoby skaczące z kamerą czy aparatem fotograficznym. Nie umniejszając wcześniejszym dokonaniom na naszym rynku myślę, że należy wspomnieć o teledysku Budki Suflera „ Ratujmy co się da” czy programie telewizyjnym z Bogusławem Lindą „Projekt X” (do dziś można znaleźć na YouTube). Co więcej, spotkałem się nawet z tym, że niektórzy aparat brali po prostu do ręki i spadając czy lecąc na spadochronie w 100% manualnie wykonywali zdjęcia (mi także zdarzyło się to kilka razy). Na moich oczach nastąpił w Polsce postęp, który, nie bójmy się tego powiedzieć, doprowadził nas do momentu, gdzie nie mamy się czego wstydzić przed resztą cywilizacji światowej.

I tutaj dopiero można zaczepić się o jeden z wymienionych przez Marcina punktów. Mianowicie, patrząc na ostatnią dekadę sportu spadochronowego (w Polsce również), konkurencje pod względem ilości stosowanych kamer video wygrywa firma Sony. Zaczęło się chyba powszechnie od kamer video 8 TRV. Potem cyfrowe mini DV serii PC i HC, skończywszy na obecnie wchodzących coraz śmielej kamerach HD. Oczywiście były także inne marki jak Panasonic, JVC, Canon, czy nawet Samsung, ale Sony zdeklasowało konkurencję gabarytami kamery, możliwością zdalnego sterowania, czy w końcu optyką Carl Zeiss. W ostatnich kilku latach pojawiły się małe, dedykowane do sportów ekstremalnych kamerki jak choćby Go Pro czy inne, ale nawet ten produkt wciąż nie zagraża dominującej pozycji Sony. Jeśli chodzi o aparaty fotograficzne, tutaj sprawa nie jest już tak klarowna, choć chyba powód do dumy mogą mieć Canonowcy.

Aby kwestię bardziej uściślić, powiem, iż mający nieco większe, niż podstawowe umiejętności skoczek spadochronowy może przykręcić (najczęściej do kasku) kamerę czy aparat fotograficzny, a nawet oba te urządzenia naraz i po prostu skacząc, filmować czy robić zdjęcia innym. Nikt już nie trzyma sprzętu w ręce. Tutaj pojawia się kolejny istotny element, a mianowicie platforma, do której mocujemy kamerę czy aparat. Współczesny rynek oferuje naprawdę bardzo wiele. Wciąż nie brakuje skoczków budujących swoje własne platformy. Tą platformą jest najczęściej kask. Kamery można jednak montować także na rękach, tułowiu, nogach. Ograniczeniem w dzisiejszych czasach jest tylko wyobraźnia. Gabaryty kamer nie stanowią już większego problemu.

I w tym miejscu zaczynają się właśnie niuanse techniczne. Systemy mocowania, ustawienie kamery na kasku, sterowanie kamery, odpowiednie obiektywy, nakładki szerokokątne itd. Jednocześnie techniki „latania” zależne od konkurencji, aby wyprodukować jak najlepszy materiał. Nie bez znaczenia jest nawet to, w jakim ubraniu (stroju, kombinezonie) się skacze i wcale nie chodzi o „lans” – choć to także jest ważne :)

„Naj…” szkoły spadochronowe oferują już nawet naukę filmowania czy robienia zdjęć podczas skoków.

Myślę, że prolog mam zaliczony. Ewentualne komentarze zdecydowanie pomogą, który kierunek mam obrać na początek.

Podziel się tym wpisem:
  • Wykop
  • Facebook
  • Blip
  • Śledzik
  • Google Buzz
  • Twitter
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live

4 komentarze

  1. Piotrek napisał(a):

    Przyznaję ze nigdy nie patrzyłem na filmy pod jakimś konkretnym kątem. Zdarzało się wyłapywać jakieś aparaty i itp ale nic więcej.

    No mnie jak na razie najbardziej interesuje temat sprzętu :)

  2. Krzysiek Gawlik napisał(a):

    Zawsze podobały mi się filmiki jak skoczkowie lecą, łapią się za ręce i wykonują synchronicznie różne akrobacje. Ciekawi mnie jak w takim razie robione są takie rzeczy /głównie zdjęcia/ bo widać że ręce nie są niczym zajęte a zdjęcia ktoś pstryka. Samowyzwalacz raczej odpada i jakiekolwiek inne sterowanie też. Kamerkę to się włącza i ona sobie nagrywa, ale jak jest ze zdjęciami? Podobnie jak z kamerką czyli też się włacza i aparat np. co ileś tam sekund cyka zdjęcia? Nie linczujcie mnie za lamerskie pytanie.

  3. Marcin Szumański napisał(a):

    @Krzysiek, linczował Cię chyba nikt nie będzie ;) Ja Ci na to pytanie dokładnie nie odpowiem, bo mógłbym coś przekręcić, ale kamery i aparaty dobiera się tak, aby móc nimi łatwo sterować także podczas spadania. W temacie sprzętu Staszek najpewniej poruszy też kwestię sterowania sprzętem. Cierpliwości więc :)

  4. Michał napisał(a):

    Spadochron to całkiem fajny sport. Sam skacze od kilku lat i muszę przyznać, że to najlepszy wybór w moim życiu. Pierwszy skok był straszny, ale każdy następny dajje mi coraz więcej radości,