Dzień prawdy skorumpowany przeciwko mnie

To zdjęcie poprawiło mi humor

To zdjęcie poprawiło mi humor

Taka jedna koleżanka moja prosiła mnie o zrobienie zdjęć ciekawych miejsc gminy Dębica, bo potrzebuje ich do swojej pracy magisterskiej. Ja, łasy na wszelkie okazje do fotografowania, rzecz jasna, zgodziłem się :) Tournee po gminie postanowiłem zacząć od Góry Śmierci (LINK dla tych, co nie słyszeli), bo i dla siebie chciałem to miejsce zrobić.

To jednak nie był mój dzień do robienia zdjęć. Wszystko szło mi do bólu na opak; 180 stopni inaczej, niż ja chciałem – z dokładnością do jednego stopnia. Ba, do jednej minuty! Cholerny, przeklęty, upierdiliwy dzień! Momentami aż śmiać mi się z mojej nieporadności chciało.

Albo była to wyjątkowo antyfotograficzna niedziela, albo ja zwariowałem, albo ktoś mi jakiegoś wirusa zapuścił do aparatu. Jak od niechcenia potrafię za pierwszym razem ustawić wszystko jak należy, tak wczoraj po omacku błądziłem niczym ślepy w labiryncie. Głupiego zdjęcia naświetlić nie potrafiłem, jak należy. A jak już z ekspozycją trafiłem, to znowu poziomica miała okazję nawrzucać mi od siebie.

Dobrze, że mam raw-y, to przynajmniej niektóre zdjęcia uda się odratować. Ale nie rozumiem tego: jak z dnia na dzień można stać się taką ofermą! Żeby odbijać się od -2,7EV do +1,3EV przy pomiarze matrycowym lub z priorytetem środka kadru i nie móc trafić… Gubiłem się w tych ustawieniach niesamowicie, a zimna krew, która pomogłaby mi opanować narastającą irytację, gdzieś się zapodziała. Jak totalny lamer, jak skończony, ultrazielony pstrykuś-fotuś nie potrafiłem żadnego ujęcia zrobić raz, a porządnie. Pomóc by mi mógł chyba najwyżej program tematyczny „góra śmierci w słoneczne, wrześniowe popołudnie”, włączone „wykrywanie obiektów strategicznych potrzebnych Justynie do pracy magisterskiej” z jednoczesną redukcją wpływu osoby trzymającej aparat.

Masakra… Chyba wezmę i jeszcze raz tam pojadę w tygodniu, bo na niektóre zdjęcia nie mam nawet sił patrzyć, a co dopiero dawać je komuś. Koleżeńska przysługa, więc przeszłaby jakakolwiek miernota, ale… no nie mogę! Nawet CPL nie działał tak, jak powinien. Co za dzień… wszystko na przekór, jakby jakaś wroga siła zapłaciła tej niedzieli za te wszystkie upierdliwości wyrządzone mojej skromnej, zagubionej osobie. Dupa. Po trzykroć: dupa!

Dzwonnica w Pustyni

Dzwonnica w Pustyni

I znów mi filtra gwiazdkowego brakło. Rzadko go potrzebuję, ale gdy jest mi potrzebny, to go nie mam. Powiadam sobie wtedy, że kupię, ale gdy już przeglądam oferty, to daję sobie na wstrzymanie uznając, że zanim ponownie będę chciał po taki filtr sięgnąć, zdążę zmienić obiektywy zapewne na takie z większą średnicą gwintu filtra…

To był dzień prawdy, który udowodnił mi, że jak dam się dobrze zaskoczyć, to nie jestem w stanie się podnieść. Jakiś przełom na plus nastąpił, gdy chłopiec wlazł mi w kadr – lubię takie sytuacje, są takie naturalne i niepowtarzalne (pod warunkiem, że ktoś umiejętnie mi w ten kadr wlezie). Ale dopiero fotografując kościół w Pustyni (w drodze powrotnej) udało mi się odzyskać właściwe częstotliwości i zacząć grać swoje. I wtedy właśnie, mając chylące się ku zachodowi słońce za dzwonnicą, zapragnąłem mieć filtr gwiazdkowy. I zonk! Jak zwykle w takich sytuacjach pozostało ratować się domykaniem przysłony, ale to nie to samo. Jakieś pomysły na te efektowne gwiazdy? Fotoszopka odpada. Więc nie ma pomysłów? No to lipa.

Nie wiem, kto mi w osobowość wgrał profil z autoironią, ale jestem temu komuś cholernie wdzięczny za to. Patrzę na podglądowe JPG-i zrzucone prosto z aparatu i śmieję się z siebie. Część z nich już usunąłem; jak skończę selekcję, to wywalę te same rawy, a z tego, co zostanie, spróbuję coś uczynić. Ostatecznie, jeśli niewiele dobrych kadrów wyjdzie, pojadę tam jeszcze raz.

Doprawdy zdumiewające jest to, jak człowieka potrafi niefart trafić: związać ręce, rozstroić oczy i rozkojarzyć do tego stopnia, że to, co dotychczas robiło się intuicyjnie, a przy tym bezbłędnie, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przestaje wychodzić. Wszystko działa inaczej i wszystko robi się inaczej. Chyba podobnie musieli się czuć bohaterowie baśni zamienieni w żaby. Co za dzień…

Zdjęcia z Góry Śmierci pojawią się w oddzielnym wpisie.

Podziel się tym wpisem:
  • Wykop
  • Facebook
  • Blip
  • Śledzik
  • Google Buzz
  • Twitter
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live

8 komentarzy

  1. Jurgi napisał(a):

    Na automata jesteś zbyt dumny? ;-)

  2. Mirek Bystrek napisał(a):

    Podoba mi się ta Twoja autoironia! Nie przejmuj się, każdy czasem ma taki dzień. Takie różne frustracje nękają mnie ciągle. Co do tego typu plenerów to wbrew pozorom nie jest łatwa sprawa. Myślę, że po prostu dzień był za ładny na fotografowanie, spróbuj z innym światłem, może mgłą. Czasem w jedno miejsce trzeba jechać dwadzieścia razy zanim okaże się że to jest to. Grunt to upór. A filtr gwiazdkowy to szybko by Ci się znudził.

  3. Marcin Szumański napisał(a):

    @Jurgi, jestem! :D chociaż gdyby automat umiał czytać w moich myślach i zrobić coś po mojemu, to może i dumę bym na chwilę do kieszeni schował.

    @Mirek, oj, ten był wyjątkowo ciężki. Zdarzało się, że coś nie szło, albo szło pod górkę, ale nigdy dotąd nie było aż tak opornie. Pora zapewne swoje zrobiła, ale to ie było tak, że za jasno i zbyt czarno w cieniach, a niebo wypalone. Ja miałem problem nawet z ustawieniem ekspozycji na kawałek drzewa lub schody. Coś niebywałego :D

    Mgła na Górze Śmierci, to by było coś, ale tam na górze raczej nie występuje (choć mogę czegoś nie wiedzieć). Filtr gwiazdkowy nie służyłby mi do zabawy, przy której faktycznie szybko mógłby się znudzić, ale sporadycznie do ozdabiania niektórych zdjęć, jak np. tej dzwonnicy, gdzie chciałem ścisnąć słońce i wymusić promyczki :)

    ps. Gratuluję zdjęć z Miss Polonia! Niektóre naprawdę najwyższych lotów!

  4. Piotrek napisał(a):

    zdjęcie z chłopcem ma to coś w sobie, pomimo że pozornie jest zepsute…

    co do filtra gwiazdkowego, to podzielam to co napisał @Mirek Bystrek.. szybko ci się znudzi, a możliwe że już po pierwszej sesji. Te gwiazdki to trochę taki tani bajer dla gawiedzi i mi osobiście kojarzy się z kiczem i galami wrestlingu :D

    Jak już chcesz uatrakcyjniać zdjęcia filtrami to lepiej zainwestuj w kilka ND2 albo ND4 i wtedy będziesz mógł robić efektowne foty ciekawym miejscom, a filtr nie będzie leżał i się kurzył :)

  5. Marcin Szumański napisał(a):

    @Piotrek, ND mam w planach, ale to są dużo droższe zabawki, więc najpierw chcę mieć obiektywy, które zostaną ze mną na długo. A dziś nawet nie wiem, w jakim systemie będę za rok czy dwa :)

    To zdjęcie przedstawiające dzwony w Pustyni jest przykładem, kiedy chciałbym zastosować taki filtr. Domknąłem przysłonę najbardziej, jak się dało (f/22), ale promyczki i tak nie są tak efektowne, jakie dałby filtr gwiazdkowy. Ale może i masz rację z tymi gwiazdkami na zdjęciach? Może są marzeniem tej samej kategorii, co ongiś wymodelowane zdjęcia wymodelowanych modelek, kojarzące mi się dziś co najwyżej z plastikiem, tandetą i pustką? hmm…

    Cóż, mam czas do namysłu, bo jak zwykle kurz i ciśnienie na gwiazdki opadły i znów panuje przekonanie, że ponownie efektu gwiazdkowego zapragnę dopiero w dalekiej, bliżej nieokreślonej przyszłości ;)

  6. […] dniem w mojej karierze, o czym już zdążyłem napisać w poprzednim wpisie zatytułowanym „Dzień prawdy skorumpowany przeciwko mnie”. Na końcu tegoż tekstu zapowiedziałem galerię zdjęć z Góry Śmierci. Oto i one – […]

  7. głos_z_damskiej_szatni napisał(a):

    Co do sprzętu – Mój synek ma taki mały żółty aparacik (naprawdę maleńki) z fioletowym przyciskiem. Nigdy nie słyszałam żadnych skarg na niego, żadnych problemów, dziecko zadowolone jak stąd do Afryki, więc mogę spytać, czy Ci pożyczy do tej pracy? (oczywiście nie ma przymusu) Do tego aparat odporny na wstrząsy i upadki, pełny manual(!). Z tego co widzę, jedyny problem to, że strasznie trzeba go wpychać w oko, przy robieniu zdjęcia i na maksa zaciskać powieki. No ale jak sprzęt dobry, to myślę, że nie ma co się zastanawiać ;)

    Pozdrawiam :)

  8. Marcin Szumański napisał(a):

    @głos_z_damskiej_szatni, sprzęt zapewne zacny, ale czułbym dyskomfort, gdyby przyszło mi nim pracować. Zestawienie żółci i fioletu trzymane w rękach skutecznie utrudniałoby skoncentrowanie się na robieniu zdjęć. I to wciskanie w oczodół… Brak muszli, czy aż taki tunel w środku? ;)