Olympus E-D1, czy jednak E-5? Na to pytanie już jutro może paść odpowiedź

Zaczyna się odliczanie do momentu, w którym Olympus zaprezentuje światu nowy model swojego topowego aparatu – następcy modelu E-3. Od wielu miesięcy krążą rozmaite, często wzajemnie wykluczające się ploty. Im bliżej premiery, tym mniej wiadomo, a tym, którym cokolwiek wiadomo, zaczyna brakować pewności.

Projekt modułowej lustrzanki Olympus MDN

Projekt modułowej lustrzanki Olympus MDN. Na tym pomyśle miał zostać oparty E-D1

Życie czy śmierć?

Już za kilkadziesiąt godzin Olympus, za sprawą nowego topowego body systemu 4/3, ogłosi swój wybór między życiem, a śmiercią.

Coraz więcej ludzi jest zdania, że producent postanowił uśmiercić system 4/3, który od początku skazany był na porażkę, by swoje siły skoncentrować ma na bezlusterkowcach systemu mikro4/3. Moim zdaniem system 4/3 wcale nie jest głupi, wręcz przeciwnie: z głową zaprojektowany, optycznie niedościgniony, z jedną achillesową piętą w postaci kiepskiej matrycy. Przy dzisiejszych technologiach i rozsądnej liczbie Mpx wystarczyłoby zmienić dostawcę sensorów na firmę, która robi je najlepiej, np. Sony i problem z szumami/słabą dynamiką rozwiązany.

Niektórzy jednak twierdzą, że Olympus w tajemnicy przygotowuje wielkie WOW – prawdziwą bombę, której eksplozji rozbłysk przyćmi wszystkie inne premiery tegorocznych targów Photokina. Ten scenariusz zyskuje na prawdopodobieństwie, jeśli wziąć pod uwagę wzrost nasilenia sprzecznych doniesień w miarę zbliżania się dnia premiery. Im bliżej do 14 września (daty wiązanej z premierą następcy Olympusa E-3), tym częściej i głośniej – oczywiście nieoficjalnie, pod znakiem plotki – mówi się o tym, iż topowe body będzie jedynie odgrzanym poprzednikiem. Że będzie 12 zamiast 10 Mpx, że dodane zostanie video (jakieś, bo nie wiadomo, czy HD) i kilka dziesiątych cala do LCD. Jeśli tylko tyle nowości przez 3 lata, to albo jest to ściema, albo wyrok śmierci, z dołączonym formularzem aktu zgonu.

Chciałbym, aby była to ściema i by nowym flagowym okrętem Olympusa został E-D1. Po pierwsze: sporo namieszałby na rynku, a po drugie: cena E-3 powinna znacznie polecieć w dół. E-3 nadal jest dla mnie bardzo atrakcyjną puszką i za rozsądne pieniążki kupiłbym go nawet, jeśli miałby to być ostatni Olek z górnej półki.

Z drugiej strony, nawet w przypadku porzucenia 4/3, ceny zaawansowanego sprzętu powinny zmaleć. Bez perspektyw na apgrejdy przez kolejne lata ludzie powinni zacząć pozbywać się e-trójek, a wraz z nimi doskonałych obiektywów :) Ktoś, kto nie goni za nowinkami wśród nowinek, zadowoli się świetnym body z doskonałym autofocusem, średnią matrycą i fantastyczną szklarnią. Prącym ku „naj” i tak nigdy nie dogodzi.

Byle do jutra, o ile ta data również nie jest ściemą.

Podziel się tym wpisem:
  • Wykop
  • Facebook
  • Blip
  • Śledzik
  • Google Buzz
  • Twitter
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live

3 komentarze

  1. Piotrek napisał(a):

    Ja się skłaniam ku E-5 jednak… Olympus zabrnał w ślepą uliczkę z 4/3 w lustrzankach i chyba zrozumiał, że to nie ma przyszłości ani szans na konkurowanie z APS-C już nie mówiąc o FullFrame. Kiedyś muszą ubić 4/3 i kiedy jak nie teraz? Wypuszczą pewnie E-5 na otarcie łez i żeby było video, może jeszcze jakieś body e-4xx równiez ż HD 720 i potem tylko PEN-y. I może nowy system lustrzanek budowany od podstaw… E-D1 może by miał sens ale gdyby wyszedł zamiast E-3. Takie jest moje zdanie.

  2. forest napisał(a):

    Jednak E-5. Szału nie ma jak na flagowy okręt. Szkoda

  3. Marcin Szumański napisał(a):

    @Piotrek, przeczucie Cię nie zawiodło; ja do końca byłem w kropce ;) Może wypuszczą za jakiś czas coś nowego na niższe półki, ale to już nieistotne, bo moim celem jest puszka klasy E-3 :)

    @Forest, ano szkoda… Jedyna nadzieja w nowym procesorze i matrycy, które ponoć super rezultaty dają. Czekam na testy :)