Zboczenia zawodowe – moje i Wasze

zboczenia zawodowe fotografów

Podczas widowiska tanecznego „Adept i mistrz” moją uwagę przykuł facet z analogiem

Nie od dziś wiadomo, że niektórzy mają skłonność do postrzegania świata przez pryzmat swojej pracy lub pasji. Ja mam to szczęście, że moje pasje są moją pracą; żyję nimi każdego dnia, nawet wtedy, gdy zajęty jestem czymś zupełnie innym. Często łapię się na tym, że najzwyklejsze, najbardziej błahe i prozaiczne elementy codzienności potrafię przetwarzać przez pryzmat fotografii lub komputera.

Bardzo często – no dobra: chyba za każdym razem – oglądając relacje z jakiś medialnych wydarzeń łapię się na tym, że moją uwagę od tematu relacji odciągają reporterzy widoczni gdzieś na obrzeżach obrazu z kamery. Transmisje z meczów piłkarskich czy walk bokserskich zdecydowanie przegrywają bój o moje zainteresowanie z aparatami i przymocowanymi doń ludźmi. Muszę się przyjrzeć sprzętowi, rozpoznać jego model, a jeśli jest szansa, to i przyjrzeć się dokładnie pracy człowieka działającego obserwowanym sprzętem. Często przez to przegapiam piękne akcje, bramki czy knock downy i pozostają mi powtórki – najlepiej z kilkudziesięciosekundowym wyprzedzeniem kluczowego momentu, żeby zdążył załapać, co się działo, kiedy ja gapiłem się na sprzęt foto.

Zdarza się też, że gdy ktoś pokazuje mi jakiś obiekt, ja zamiast skupić na nim swoją uwagę zastanawiam się nad lepszą perspektywą i jak bym skadrował to, co widzę. Nieraz też roztrząsam, czy daną scenkę lub obiekt udałoby się zmieścić w wybranym wcześniej obiektywie. Powinienem też załatwić sobie monokl z kołowym filtrem polaryzacyjnym, bo przecież niebo z białymi chmurkami jest głównie po to, aby pięknie wyglądało widziane przez CPL.

 

Pozwolę sobie przytoczyć taki dowcip, stary bądź co bądź, ale cholernie na temat :)

Fotograf rozmawia ze swoim kumplem – również fotografem:
– Stary, mówię ci: wczoraj w nocnym klubie poznałem świetną blondynę!
– Ty farciarzu! No i…?
– Zaprosiłem ją do siebie, wypiliśmy trochę wina, zrobiłem parę zdjęć, w końcu zacząłem ją dotykać…
– I co? I co?
– No to ona do mnie: „Rozbierz mnie!”
– Niemożliwe!
– No ba! Zdjąłem z niej spódniczkę, potem stringi, położyłem na stole tuż obok D70s…
– Nie pierdziel! Kupiłeś nowe body? Kiedy?!

Ośmielę się jeszcze zapytać: czy macie jakieś swoje odchyły w postrzeganiu świata wynikające z zainteresowań lub wykonywanej pracy? Jeśli tak, to śmiało, podzielcie się nimi :)

Podziel się tym wpisem:
  • Wykop
  • Facebook
  • Blip
  • Śledzik
  • Google Buzz
  • Twitter
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live

10 komentarzy

  1. Jurgi napisał(a):

    Tia, ja wszystko, co słyszę, odruchowo przekręcam, przerabiam, wyśmiewam… Im coś powazniejsze i bardziej nadęte, tym z większą złośliwością. :)
    Po pracy w gazecie zostało mi odruchowe widzenie wszelkich błędów, nie tylko językowych, ale i typograficznych, usterek w DTP, złego kadrowania lub rozmieszczenia zdjęć (to po dyskusjach z redakcyjnym fotografem), itd. Wszystko, co czytam odruchowo poprawiam.

  2. Piotrek napisał(a):

    Bardo ciekawy temat! Moje zboczenia zawodowe to:
    – czasem się zastanawiam jakie ustawienia ekspozycji musiałbym zrobić żeby dobrze pstryknąć coś na co aktualnie patrzę. No i kadrowanie w myslach ale to już chyba norma.
    – jak gdzieś idę to zawsze prawą stroną bo ruch prawostronny mamy
    – czasem próbuję myszką wyjechać poza monitor żeby np. kliknąć w herbatę jak chcę się jej napić
    – jak włączam telewizor to działa praktycznie od razu ale ja czekam nic nie robiąc jakby na system aż się uruchomi i pokaże się pulpit

    więcej sobie na tą chwilę nie przypominam ale może jeszcze coś później dopiszę

  3. gosc napisał(a):

    „Zboczeniec” z Ciebie, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu ;D

  4. Marcin Szumański napisał(a):

    @gosc, podobnego sformułowania często używa moja kobitka i tak trochę dziwnie mi się zrobiło słysząc to teraz od Ciebie ;D

  5. Marcin Borkowski napisał(a):

    Rozbawiłeś mnie swoim wpisem, bo czytając wydawało mi się, że czytam o sobie. Kiedyś miałem podobne sytuacje z komputerami i internetem, ale ostatnio przystopowałem i teraz bardziej łapię się na rzeczach związanych z fotografią. ;)

  6. Konrad napisał(a):

    Kiedyś chciałem z napisów końcowych filmu (oglądanego w telewizorze) odczytać tytuł piosenki jaką wykorzystali i pomyślałem sobie, że zamiast zapisać na kartce zrobię print screen.

  7. SpeX napisał(a):

    @Konrad; A czemu nie wykorzystałeś do tego google? Najczęściej wystarczy wyszukać tytuł filmu + soundtrack, i znajdziemy zestawienie utworów. Nawet jak soundtrack nie został wydany.

  8. Marcin Szumański napisał(a):

    @Konrad, przypomniałeś mi, jak kiedyś próbowałem z napisów końcowych skopiować (myszką) jakiś tekst, żeby wkleić go do wyszukiwarki :)

  9. Michał napisał(a):

    he he he temat świetny :) moja kobieta używa podkładów do makijażu o różnym odcieniu, a ja to określam balansem bieli :D jak użyje zbyt ciepłego albo zbyt zimnego i rzuca mi się w oczy że to nie pasuje, to mówię jej, że jej balans bieli poleciał he he pozdro zawodowi zboczeńcy :D

  10. Marcin Szumański napisał(a):

    @Michał, jesteś wielki! :)