Fotografia cyfrowa, to morze możliwości. Można w nim utonąć.

Bałtyk

Bałtyk

Można zdać się na gotowych przewoźników lub zaopatrzyć się w łódkę z autopilotem. Autopilot zapewni bezpieczny rejs nawet tym najmniej doświadczonym, nie umiejącym pływać, nie znających się na nawigacji i nie potrafiącymi podejmować żadnych decyzji. Wielu zadowoli taki szablonowy, spokojny rejs, ale nie wszystkich.

Są też tacy, którzy za wszelką cenę chcą się wyrwać z grupy pasażerów autopilota i na własną rękę kupują bardziej manualny stateczek, by opanować go na tyle, aby być zdolnym do samodzielnej żeglugi. Wypracowany i sprawdzony schemat pozwala na pływanie bez autopilota, jednocześnie budząc koktajl podziwu i zazdrości u niesamodzielnych amatorów bujania się wśród fal.

Są i tacy, którzy tę samą drogę starają się za każdym razem pokonać w inny sposób. Tacy zrobią wszystko, aby nie powielić czynności, która już miała miejsce. Takim zdarza się upaść, poobijać, zachłysnąć słoną wodą, zatopić statek, a przynajmniej część tego, co się na nim znajduje. Tacy kamikaze stanowią największą grupę ryzyka zachorowania na depresję. Takim jest najtrudniej, bo ci zamiast opracowywać styl i go doskonalić, cały czas krążą wokół tej samej wyspy, każde kolejne okrążenie urozmaicając tak, aby się nie powtórzyć.

Ci trzeci mają nad pierwszymi i drugimi tę przewagę, że w każdej chwili mogą – pod warunkiem, że zechcą – skutecznie zmienić przynależności do grupy. Mogą odpocząć na autopilocie, mogą rozkoszować się samodzielnym sterowaniem i pewnością, z jaką to robią. Mogą wiele i mają najłatwiej.

Najłatwiej też im utonąć; czy to podczas poszukiwania coraz to nowszych przepisów na to samo, czy też podczas przesiadki do grupy amatorów na autopilocie lub bazujących na gotowych schematach.

Ci z instynktami odkrywców mogą zginąć, jeśli dostrzegą syzyfowość swoich poczynań i dotrze do nich to, że cały czas, bez postępu, kręcą się w tym samym miejscu w kółko, zamiast zaliczać kolejne mile w głąb morza. Mogą stracić cały swój zapał, pogrążyć się w marazmie i nawet znienawidzić swoje morze. Mogą zabić w sobie swój ciąg na szerokie wody, stając się szczurem lądowym, który od czasu do czasu przepłynie się łódeczką na autopilocie pewien, że to go nie zgubi.

Chyba wszyscy wiemy, jak należy samodzielnie pływać, aby stale się rozwijać, a przy tym nie sfiksować i nie utonąć. O jednym tylko nie wolno zapominać: o cierpliwości. Dla każdego jest miejsce, na każdego przyjdzie czas. Odpływ, przypływ, pomyślny wiatr… Byle nie bać się pływać bez autopilota i zachować orient, kiedy horyzont dookoła zacznie wyglądać tak samo.

W ciszy i spokoju pogapić się w morze... :)

W ciszy i spokoju pogapić się w morze... :)

Podziel się tym wpisem:
  • Wykop
  • Facebook
  • Blip
  • Śledzik
  • Google Buzz
  • Twitter
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live

3 komentarze

  1. Jakub Milczarek napisał(a):

    Bardzo ładne porównanie – wyjątkowo celne!
    Patrze też sobie na ilustracje i muszę przyznać, że kolorystyka na tym pierwszym robi bardzo pozytywne wrażenie i przywołuje miłe wspomnienia starych czasów…

  2. gosc napisał(a):

    W tych czasach autopilot przysłania manualny stateczek…

  3. Marcin Szumański napisał(a):

    @Jakub Milczarek, akcenty przeszłości często będzie można obserwować w moich pracach – cholernie podoba mi się oldstyle, klimat kliszy i czasem niedomagającego sprzętu.

    @gość, a niektórzy zasuwający na autopilocie lubią stwarzać pozory, że sami machiną dowodzą ;)