Swoboda przed obiektywem, czyli sposoby na wyluzowanie fotografowanych osób

Luz totalny :)

Luz totalny :)

Człowiek na zdjęciu wychodzi najlepiej wtedy, gdy nic sobie nie robi z obecności wycelowanego weń obiektywu. Nie ma bata, żeby było inaczej. Nie widziałem jeszcze dobrego, przyjemnego w odbiorze zdjęcia osoby spiętej, zestresowanej, która wstrzymywała oddech w oczekiwaniu na dźwięk migawki. To napięcie widać i zwykle nie jest to widok fajny – co najwyżej może być śmieszny :)

Do dobrego portretowania trzeba mieć talent nie tylko fotograficzny, ale również psychologiczny. Trzeba umieć stworzyć atmosferę swobody, fotografowany człowiek zamiast aparatu musi widzieć fotografa, a w osobie fotografa dostrzegać kumpla. Starego, dobrego kumpla.

Zdecydowanie łatwiej jest uwieczniać bliskich znajomych i ludzi nieświadomych tego, że za moment ich podobizna zostanie utrwalona na zdjęciu. Myślę, że owa osławiona „fotogeniczność” polega właśnie na umiejętności zachowania przed obiektywem stuprocentowej naturalności i swobody. Nie każdy człowiek taki jest, dlatego fotograf powinien umieć ową fotogeniczność wyczarować. Jak?

Myślę, ze każdy specjalizujący się w fotografii ludzi ma swoje na to sposoby. Mnie się marzy, aby posiąść takie umiejętności, bo człowiek jako człowiek fascynuje mnie do bólu. Moją definicję portretu opieram właśnie na prawdziwości i naturalności, bez ustawiania, malowania, charakteryzowania itd. Tym portret lepszy, im więcej o człowieku mówi.

Są różne sposoby na to, aby fotografowane osoby wyglądały na zdjęciach swobodnie. Jednym z takich myków jest robienie zdjęcia po zdjęciu. Najpierw zdjęcie-zwód, po którym portretowana osoba pomyśli „gotowe”, po czym napięcie z niej opadnie i gdy się rozluźni, wtedy dopiero przychodzi chwila na zdjęcie właściwe – to naturalne, swobodne, bez wstrzymanego oddechu i podklejonych powiek.

Dłuższa i bardziej mozolna droga prowadzi przez oswajanie się fotografa z osobą, której zamierza on zrobić zdjęcie. Swobodna, lekka i szczera rozmowa bywa kluczem do „zaprzyjaźnienia się” i nieocenione jest tu poczucie humoru :) Dobry żart tynfa wart – rozładować atmosferę można i przy tym rozmówcę, bo nic tak ludzi nie obnaża i jednocześnie nie jednoczy, jak wspólny, szczery śmiech. Sprawdza się to zarówno podczas fotografowania spiętych znajomych, jak i nowo poznanych osób.

Oswabadzający bieg integracyjny :)

Oswabadzający bieg integracyjny - później było bardzo z górki :)

Zauważyłem, że świetne efekty dają „zabawy integracyjne” ;) Pod tym tajemniczym hasłem kryje się zrobienie kilku zdjęć, podczas których osobę portretowaną fotografuje się w ruchu – niby dla jaj. Sprawdzają się podskoki, wymachiwanie rękoma, przysiady i wszelkie ewentualne spontaniczne ruchy, jakie jeszcze zostaną zaprezentowane. Ta zabawa jest bardzo skuteczna, a mechanizm tu działający jest następujący: na takie wygłupy podczas sesji nikt stremowany raczej się nie zgodzi, ale skoro ma to być dla beki, a przy tym pomóc sprawie, to zdecydowanie łatwiej się przemóc. A później: śmiech, pytanie „no i jak wyszło”, tętno opada, a swobodna, wesoła atmosfera pozostaje już do końca sesji. O ile łatwiej po takiej serii wygłupów być sobą przed obiektywem! „Zabawę integracyjną” należy jednak dostosowywać indywidualnie do poszczególnych osób, bo nie każdy będzie fikołki albo pajacyka robił. Może to być konkurs „szybki gest – pstryk”, gdzie osoba fotografowana szybko wykonanym gestem ma testować refleks fotografa. Można wymyślać różne zabawy, a sama idea – co już wcześniej pisałem – jest bardzo skuteczna.

Ciekaw jestem, jak z luzowaniem swoim modeli radzicie sobie Wy?

Podziel się tym wpisem:
  • Wykop
  • Facebook
  • Blip
  • Śledzik
  • Google Buzz
  • Twitter
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live

6 komentarzy

  1. Jurgi napisał(a):

    [quote]Nie widziałem jeszcze zdjęcia osoby spiętej, zestresowanej, która wstrzymywała oddech w oczekiwaniu na dźwięk migawki.[/quote]

    Nie miało tam być „dobrego zdjęcia”? ;)

  2. Jurgi napisał(a):

    Aj, waj, BBcode widzę ciut niekompletne. :)

  3. Marcin Borkowski napisał(a):

    Marcin, zacznę od tego, że bardzo dobre zdjęcie „Luz totalny”, dodałeś do tej wiadomości. Jeżeli chodzi o tzw. „luzowanie” osób, którym robimy zdjęcia, to nie jest to ze wszystkimi łatwy temat. Raczej nie mam problemów z nawiązywaniem kontaktu i zagadywaniem, jednak niektórzy są na początku bardzo spięci na widok większego aparatu niż ich kompakt. Dlatego najczęściej sesje zdjęciowe trwają trochę dłużej, aby oswoić osobę z aparatem. Czasami przy pierwszym spotkaniu nic nie wychodzi i umawiamy się na kolejne spotkanie z aparatem w ręku. Od kiedy mam wśród swoich obiektywów – teleobiektyw, to staje się to o wiele łatwiejsze. Mówię osobie, żeby czuła się swobodnie, robiła to na co ma ochotę, a ja w tym czasie oddalony dalej od tej osoby robię jej kilka ujęć z tzw. zaskoczenia. Później następuje bardzo ważny element, jak przebranie zdjęć, usunięcie tych nie udanych i pozostawienie ciekawszych, które pokazuję fotografowanej osobie. Najczęściej osoby są pozytywnie zaskoczone efektami i przy kolejnych zdjęciach są już naturalne i bez problemu współpracują. To jeden z niewielu sposobów jaki praktykuję z osobami, którym pierwszy raz robię zdjęcia. Całkowicie inaczej wygląda sytuacja przy robieniu zdjęć dzieciom. Im po prostu robię zdjęcia z zaskoczenia w trakcie zabawy itp, bo takie im wychodzą najciekawsze. :)

  4. Marcin W napisał(a):

    Święte słowa. Ja zawsze się spinam przed zrobieniem mi zdjęcia dlatego mam tak mało na których wyglądam w miarę przyzwoicie :)

  5. Marcin Szumański napisał(a):

    @Jurgi, dzięki za zwrócenie uwagi. Co do BBCode, to sam widzisz: okrojona wersja i tylko te tagi działają, co po formularzem widać

    @Marcin Borkowski, bardzo fajny sposób na zdobycie zaufania u fotografowanej osoby. Wcześniej nie zwracałem na to uwagi, ale rzeczywiście to działa. Parę podobnych sytuacji miałem, ale polegały one na tym, że np. na jakiś rodzinnych imprezkach podchodziłem do osób, by im zrobić zdjęcia „solo”, one na to „ale ja brzydko wychodzę na zdjęciach”, a ja w odpowiedzi „a założymy się?” i robiłem zdjęcie, zanim te osoby zdążyły się spiąć.

    @Marcin W., a gdy myślisz o tym, by się nie spinać, spinasz się jeszcze bardziej z obawy, żeby nie wyjść spiętym ;)

  6. Marcin Borkowski napisał(a):

    Najciekawsze zdjęcia wychodzą nie pozowane, dlatego tak lubię fotografię uliczną. :)